Halny

Wieje u nas od niedzieli , ciepły , niemal jednostajny , czasem nieregularnie porywisty, wiatr wyjący jak potępione dusze – to halny. Dmucha od południa , od Słowacji . Halny powstaje, wówczas, gdy na wschód od Karpat znajdzie się obszar wysokiego ciśnienia, a na zachód od nich, niskiego . Wtedy masy powietrza, w związku z ruchem obrotowym Ziemi, podążają z południa na północ.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Przed halnym – wał fenowy nad Równicą  luty 2016

Napotykając na przeszkodę w postaci Beskidów ,  podnoszą się na południowych zboczach i ochładzają o około 0,6 stopnia na każde 100 metrów wysokości. Zjawisku temu towarzyszy skraplanie się pary wodnej, której drobiny tworzą charakterystyczny wał biało-sinych chmur nad górami, nazywany przeze mnie „czapeczką” albo „bitą śmietaną „

12082-20090324184438
Wał fenowy zapowiadający wiatr fot kikaF

Doskonale było to widoczne wczoraj na obrazach satelitarnych, gdzie ciągła pokrywa chmur znad Słowacji urywała się niespodziewanie na linii Beskidów , dając nam , na pogórzu śląskim słońce i 16stopni ciepła  Ten obszar pogodnego nieba to tak zwany efekt fenowy, powstaje wtedy , gdy  wiatr powoduje unoszenie się wilgotnego powietrza na stokach dowietrznych. Po przekroczeniu grzbietu, powietrze opadając ogrzewa się, kropelki chmur wyparowują i kilku dziesięciokilometrowej szerokości obszar pozostaje bezchmurny. Schemat tego procesu pokazany jest na rysunku poniżej . Opadający z grzbietu górskiego wiatr jest ciepły i porywisty. Wiejący na stokach Alp nazywany jest fenem, a u nas i na Podhalu wiatrem halnym. Charakterystyczną oznaką wiatru fenowego jest utrzymujący się na grzbiecie gór  wał chmur nazywany wałem fenowym  .

000054367-620x465
Tak powstaje halny

Halny wywołuje reakcje meteorotropowe, które mogą być bardzo dokuczliwe dla osób, które często skarżą się na złe samopoczucie podczas zmian pogody. Jak dowiedli niedawno naukowcy, nie tylko temperatura, wilgotność i prędkość wiatru na nas wpływa, lecz przede wszystkim towarzyszący halnemu wzrost ilości jonów dodatnich w powietrzu. To one powodują tzw. chorobę fenową. Jej objawów jest bardzo wiele, a do tych najważniejszych należą migrenowe bóle głowy, senność lub bezsenność, osłabienie, niepokój i zaburzenia układu krążenia i pokarmowego. Zespół tych czynników nasila stany depresyjne, a analizy statystyk medycznej i policyjnej wykazują wzrost liczby samobójstw, awantur i bójek oraz wypadków drogowych, zwłaszcza w miejscowościach położonych w rejonach górzystych i podgórskich, gdzie halny jest najbardziej intensywny.

08
Przed halnym ,zawsze są fantastyczne widoki zdjęcie 2014  Wał chmur i na ostatnim planie Tatry

Mówi się u nas „wieje jakby się ktoś powiesił „  , nic więc dziwnego, że o halnym mówi się czasem  „wiatr samobójców”.

Za to widoki które serwuje nam natura przed , w czasie i po halnym są niezapomniane , nierzadko widoczność we wszystkich kierunkach ( za wyjątkiem południa ) sięga 250-300km . W taką pogodę z beskidzkich szczytów oglądałem już Sudety , Kraków i Tatry .  

Przyjaźń czy kochanie ?

Przyjaciela mieć to wielka rzecz . To ktoś kogo potrzebujemy i kto nas potrzebuje, ufa nam, cieszy z naszego szczęścia, zawsze życzy dobrze. I myślę, że kto jak kto , ale nasz pies , Fokus pasuje jak ulał do tej definicji. Nasz przyjaciel się starzeje. A raczej już się zestarzał. Pyszczek ma całkiem siwy, prawie nie słyszy, wzrok ma zamglony i ciężko mu się czasem podnieść. Ale ciągle ma w sobie nieprzebrane pokłady ciepła i miłości do nas. Ciągle widzę w jego oczach bezgraniczne oddanie. Jest członkiem naszej rodziny i ciężko pogodzić się z myślą, że kiedyś od nas odejdzie… Był małą, puchatą kuleczką o lśniącym futerku, skorą do psot. Żywe srebro , odważniak jakich mało . Wtykał nos w każdy kąt. Nie straszne mu były schody, drabiny , drzewa ani inne przeszkody. Wszędzie go było pełno. Minęło prawie piętnaście lat. Teraz leży obok mnie. Śpi wtulony w moje nogi.  Im starszy, tym bardziej go kocham. Każdego dnia uczy mnie cierpliwości, tolerancji , wyrozumiałości i empatii.

pola-zara-i-fiume
West Highland White Terrier – szczenięta Westie fot. Domenico Brazzi

Nie ma milszych powrotów do domu, niż te, gdy wiesz, że ktoś na Ciebie czeka. Od progu widzisz i czujesz , że jesteś najważniejszą osobą na świecie dla tego merdającego ogona , a po chwili jesteś już cały „przywitany” od nosa po ogon . Z psem możesz być sobą. Nigdy nie będzie Cię oceniał, a wręcz przeciwnie – Twoje głupie zachowanie uzna za fajną zabawę i będzie Cię naśladował. W dniu, w którym do naszej rodziny trafił szczeniak, nikt nie zadawał sobie pytań – jak długo będzie żył, jak będzie wyglądała jego starość, kiedy i w jakich okolicznościach przyjdzie nam się pożegnać. Nic w tym dziwnego, bo nie mogliśmy się nacieszyć małym, pluszakiem, nie w głowie nam wtedy były choroby i starość. A są to rzeczy nieuniknione. W życiu każdego psa nadejdzie okres starzenia się. Wspaniale jest, jeśli przebiega on spokojnie, w ciepłym i kochającym Go domu.

fokus-3
Westie – wielki pies w małym ciele 🙂

Fokus  nosi w sobie wiele wspomnień , wspomnień z czasów szczenięcych, kiedy każdy niemal pochylał się nad nim i pieścił jego szczenięcy łebek. Wtedy wybaczało się wszystko zabrudzony dywan, zgryzione kapcie i pogryzione przy zabawie ostrymi jak igiełki ząbkami – ręce. Potem nadszedł czas dorosłości. Stał się zarówno kompanem do zabaw i wspólnych wojaży,  psim „Kukuczką” , zdobywał z nami polskie szczyty , góry w Bośni , Niemczech , Słowacji  był przyjacielem i obrońcą i pocieszycielem , stał się nam niezbędny a On  czuł się potrzebny , co ważniejsze doceniany . Kochany ze wzajemnością . Nasze relacje, przez lata pielęgnowany związek z Fokusem  wspiął się właśnie teraz, na najwyższy poziom zaufania , odwzajemnionej miłości i uczuciowej zależności. Jak każda istota przeszedł swoje etapy życia , jeszcze „wczoraj” trzymaliśmy na rękach mała niezdarna kuleczkę , cieszyliśmy się z jego dorosłej mądrości , siły sprytu i zaradności a teraz patrzymy jak jego mordka spokojnie leży przy naszym boku . Czas płynie nieubłaganie , każde istnienie jak płomień świecy kiedyś zgaśnie , z życiem zawsze wiąże się nieuchronne odchodzenie    i jasne jak słońce jest to ,że każda istota się starzeje . Godzimy się z tym , z każdym dniem obserwując jak zwykłe dotąd czynności wykonywane instynktownie tysiące razy stają dla Niego barierami nie do pokonania .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fokus – z nami na Wielkim Krywaniu

Przy odrobinie starań i wyrzeczeń robimy wszystko żeby „fokusowa” starość stała się tak samo wspaniałym okresem jego życia  jak młodość i dorosłość lub nawet najwspanialszym, bo więź między nami a naszym seniorem wypracowywana przez lata jest teraz najsilniejsza. Doskonale znamy się nawzajem, znamy swoje zwyczaje, reakcje, wiemy jak się szanować, ufamy sobie. Kto zna nasze nawyki lepiej niż pies który dzielił z Tobą całe swoje życie, obserwując nas w każdej sytuacji, w szczęściu i w smutku, wpatrzony jak w obraz? Któż jest w stanie lepiej rozpoznać nasz nastrój? Przecież to On najczęściej pozostawał przy nas również wtedy, gdy mieliśmy  ochotę pobyć sami. Z drugiej strony, kto zna lepiej, jego charakter, zachowania, upodobania, lęki, przyzwyczajenia po tylu latach lepiej niż my ? Nikt!  On – czworonożny przyjaciel o tym dobrze wie i ufa nam bezgranicznie. Ufa również, że będziemy z nim do końca jego dni. Rozumiemy się bez słów – teraz On zasługuje na nasze oddanie , po wielu latach bezinteresownej miłości Potrzebuje teraz , jak nigdy wcześniej jeszcze więcej naszej opieki i cierpliwości  staliśmy jego oczami i uszami  , coraz częściej też łapkami , wraz z jego siwizną widzimy coraz więcej siwych oznak upływającego czasu.

dscn1630
Fokus na grzybach 🙂
Nie raz kraje mi się serce jak widzę jego smutne oczy i zniechęcenie Jego psim życiem , zwłaszcza jak uświadamiam sobie ,że Jego droga do krainy wiecznych łowów jest coraz krótsza i jest tak blisko. I tak już na koniec… kochajcie wszystkie swoje czworonogi. Zwłaszcza gdy już są stare i chore. Kochajcie je mimo że są mało ruchliwe, zniedołężniałe, brzydko pachnie im z pyska, a sierść wypada. One całe swoje życie poświęciły Wam – okazując szacunek i miłość. Teraz przychodzi nasz czas na rewanż.
20160226_222750

…I ciągle sobie zadaję pytanie : „Czy to jest przyjaźń , czy to jest kochanie” ??

„Posiadanie psa jest jak tęcza. Szczenięta są radością na jednym jej końcu. Stare psy są skarbem na drugim.” – Carolyn Alexander

Eko – przyzwoitość

Przyrodę czy szerzej , naturę , każdy z nas rozumie intuicyjnie. Przecież  – powiecie –  natura , to  wszystko  co nas otacza, a nie zostało przez człowieka stworzone, czyli rośliny i zwierzęta, ziemia i woda, naturalne zjawiska i procesy, jak choćby wiatr, deszcz czy burze. Otaczającą nas , ludzi biosferę tworzy ogromna ilość gatunków i różnorodnych pojedynczych organizmów. Były tu od zawsze , powstały dawno, jeszcze przed pojawieniem się człowieka, tworzyły wspólnotę, powiązania i uzyskiwały zbiorową pamięć, która umożliwiła im przetrwać różne pułapki życia. Przez ery, wieki i lata powstała na Ziemi ogromna pajęczyna życia, której organizmy wzajemnie się komunikują, współpracują ale też , i walczą między sobą, ale , co najważniejsze – uzupełniały się – tworząc jeden super-organizm – biosferę. To wszystko stało się bez najmniejszej zasługi człowieka. Człowiek nie skonstruował tej misternej konstrukcji , może nie rozumieć jej złożoności i może nie potrafić jej również naprawić. Może tylko z nią współistnieć i współpracować. To Coś, stworzone i istniejące bez pomocy człowieka, nazywam dziką przyrodą.

pastelowa-zima-3
Śląskie Beskidy

Dzika przyroda, ma przede wszystkim wartość samą w sobie, ze względu na swoją ciągłość życia , urodę i autentyczność stworzoną w ciągu miliardów lat. Natura jest kulturową spuścizną Ziemi , jest jak obraz starego mistrza, którego nikt nie potrafi namalować drugi raz , można próbować go skopiować , ale powstały twór będzie tylko łatwą do rozpoznania podróbką. Mamy świadomość tego , że potrzebuje ona naszej ochrony. Chronimy przyrodę, bo lubimy odpoczywać „na łonie natury” , bo  sprawia nam przyjemność podziwianie pięknych krajobrazów, barwnie kwitnących roślin czy podglądanie niezwykłych zachowań zwierząt – kierujemy się więc pobudkami społecznymi i estetycznymi. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dolina Wilczego Potoku

Zdajemy sobie sprawę, jak niewiele nadal wiemy o otaczającym nas świecie, więc chronimy przyrodę wierząc, że w ten sposób ocalimy dziś na przykład nieznane źródło taniej i niewyczerpalnej energii czy cudownych leków na trapiące nas choroby . Ale czasem ogarnia nas obawa,  że jednak zaprzepaścimy powierzone nam przyrodnicze dobra i w zachłannym pędzie czynienia Ziemi sobie poddaną, przekroczymy magiczną granicę i zrobimy rzeczy, których nie wybaczą nam przyszłe pokolenia. Chronimy więc przyrodę kierując się też motywami religijnymi i etycznymi . Przed czym chronimy przyrodę? Przed czym wytaczamy nierzadko ciężka pro-ekologiczną artylerię ?  Przecież to nikt inny jak człowiek ma wobec przyrody więcej możliwości i mocy niszczycielskiej niż twórczej , chronić musimy naturę przed samym sobą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Żaba trawna , dolina Śniegociny

Zastanawiałem się co właściwie jest przyczyną kryzysu ekologicznego i przyszło mi na myśl , że to nie tylko wymiar przyrodniczy i ekonomiczno-techniczny . Ta zmniejszona ludzka wrażliwość ( upraszczając ) na otaczającą nas naturę ma ścisły związek z kryzysem moralnym. Niewłaściwa działalność człowieka względem środowiska naturalnego znajduje bowiem swoje źródło w przekonaniach filozoficznych, religijnych, etycznych a zwłaszcza ekonomicznych. Kryzys świata wartości moralnych człowieka , objawia się dominacją wartości materialnych nad wartościami osobowymi i prowokuje nieodpowiedzialną eksploatację świata przyrody. Czas byśmy , „my” ludzie świadomi wpisali w swoje życie etyczne zasady współistnienia z naturą . Czas by pojawiła się w nas potrzeba harmonii między człowiekiem i przyrodą, uszanowania tego, co ludzkie w naturze i naturalne w człowieku .Kwintesencją tego co w swoim umyśle nazwałem etyką ekologiczną niech będzie moje niepisane motto  ,że przyrody nie chronimy ani „po coś” ani „dla zysku” ale dlatego że jest to naszą moralną powinnością.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
 Buczyna karpacka jesienią

Każda nasza działalność, którą podejmujemy wobec natury musi wiązać się ze zrozumieniem tego , że jesteśmy tylko częścią natury , że nie jesteśmy jej nieomylnymi władcami , że jesteśmy tylko jej uzupełnieniem  . Chciałbym ,żeby każde nasze przedsięwzięcie miało w sobie cząstkę zwykłej przyzwoitości ekologicznej , zarówno te działania w skali makro , jak i te na „naszym podwórku” , w naszym rachitycznym lasku , za płotem naszego domu , na drodze i przydrożnym rowie , w relacji z naszym psem , na rybach , czy wycieczce . Nie „po coś” ani „dla zysku” – ot tak  – dla przyzwoitości .

Niedawno , wracając z gór zauważyłem potrąconą przez samochód sarnę wijącą się w konwulsjach na poboczu drogi. Z przetrąconym kręgosłupem . Nie można było jej już pomóc , ale chcę podziękować zarówno policjantom z breńskiej drogówki  , jak i nieznanym Państwu z Gliwic ( sądząc po rejestracji samochodu )  , którzy podobnie jak i ja nie zostawili żyjącej istoty na zatracenie i śmierć w męczarniach , za to że zachowali ludzką przyzwoitość , zatrzymali się ,wspólnie wezwaliśmy weterynarza by uśpił cierpiące zwierzątko. „Kosztowało” mnie to godzinę , spóźnienie do domu , nieopisany ogrom żalu , i  niebieski polarowy kocyk , którym okryłem konającą sarnę  przed dreszczami i mrozem.

32-srnec

I staliśmy tam na drodze w mroźne , zimowe popołudnie , słuchając spazmatycznego skowytu rannej sarny . Stałem tam z poczuciem winy ,że nie jestem weterynarzem i nie mogę humanitarnie skrócić jej cierpień. I  zastanawialiśmy się nad człowieczeństwem  , miłosierdziem , przyzwoitością i szlachetnością tego , „człowieka” , który potrącił zwierzę i odjechał sobie beznamiętnie na obiad , martwiąc się pewnie tylko o porysowany zderzak.

O salamandrach część 4

Czwarta odsłona „sagi o salamandrach” – sam nie wierzę jak ten czas ucieka. Salamandrę plamistą – czarną w żółte , lub pomarańczowe plamki przy odrobinie szczęścia spotkamy w Eurazji , w klimacie zarówno w takim jak polski – umiarkowanym , jak i w ciepłym , śródziemnomorskim .Tak jak każde zwierzęta mają rozsianych po całym świecie , siostrzeńców , kuzynów i ciotecznych wujków . Jednymi z najbliższych krewnych naszej , polskiej salamandry są amerykańskie salamandry marmurkowe ( marbled salamander ) . Tak jak i nasze , są zwierzętami rzadkimi  , zamieszkującymi całe wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych i ich południowo wschodnią część . Są jak i europejskie niewielkie, ledwo ociupinkę większe od „naszych” i są również niezwykle charakterystycznie ubarwione , z tą różnicą że ich plamki , zwłaszcza u Panów są śnieżnobiałe na czarnym tle .

152545
Północnoamerykańska salamandra marmurkowa fot. Steven David Johnson

Wśród salamander są też i  prawdziwe wielkoludy . To właśnie jeden z gatunków salamander jest największym przedstawicielem płazów na świecie. To salamandra olbrzymia , zarówno jej chińska jak i japońska odmiana, dorastają do blisko dwóch metrów długości , a ich przebywanie w pobliżu rzek powoduje , że bywają mylone z krokodylami .Ōsanshōuo – tak w Japonii nazywa się przedstawicieli tego gatunku – żyją nawet 80 lat, są na prawdę olbrzymie nie tylko z nazwy, a przy tym łagodne i niegroźne dla człowieka , jak pozostałe salamandry. Są niemal całkowicie niewidome . Oba podgatunki są krytycznie zagrożone wyginięciem , głównie chińskie przez zanieczyszczenia i nieświadomość ludzi .

5c32772fa30a324513db3e8cdcea7b63
Japońskie i chińskie salamandry olbrzymia mogą ważyć nawet 40kg. autor nieznany

Zdjęcia i fotografie salamander , niemal zawsze spotykają się z ciepłym przyjęciem przez oglądających , te zwierzaki są po po prostu urocze. Jak wcześniej wspomniałem królują na wycieczkowych fotografiach, ale najwdzięczniej prezentują się w naturze . Jeśli jeszcze nie zakochaliście się w ich sympatycznej fizjonomii , tym akapitem poniżej , postaram się Was do nich przekonać .

desktop14
Salamandra meksykańska – aksolotl autor nieznany

Z Meksyku pochodzi kolejny przedstawiciel tych zwierząt . Aksolotl – w języku meksykańskich plemion indiańskich znaczy „wodny potwór” , który do niedawna zamieszkiwał w naturze dwa wysokogórskie jeziora w pobliżu miasta Meksyk. Obecnie ponieważ jedno z jezior wyschło – dziko zamieszkuje już tylko jedno , gdzie oczywiście podlega ścisłej ochronie . To jedna z niewielu wyłącznie wodnych salamander,  jeśli chcemy je zobaczyć , pozostają nam właściwie już tylko sztuczne hodowle: w terrariach i akwariach . Jej nazwa „wodny potwór” została nadana w moim mniemaniu na przekór ich powalającej , zjawiskowej urodzie , obok której nikt nie przejdzie obojętny .

wooper_looper
Meksykańska Buena Seniorita – źródło Wikipedia

Świat zwierząt jest zaskakujący pod kątem różnorodności form, jakie w toku ewolucji wykształciła natura, i właśnie salamandry meksykańskie są najlepszym przykładem kunsztu matki natury – to stworzenia intrygującego swoją  urodą .Te nieliczne , żyjące na wolności w jeziorze Xochimilco są gatunkiem skrajnie endemicznym ( o bardzo ograniczonym zasięgu występowania ) Na szczęście człowiek zadbał o ich przetrwanie –  są dumą akwarystów  , a w niewoli czują się zaskakująco dobrze , przypominają moim zdaniem miniaturowe , sympatyczne smoki , z kolorowych animacji Disney’a , ich ceny potrafią być zawrotne, zwłaszcza za nietypowo ubarwione . Dodatkowym smaczkiem jest to , że lista „Word’s Cutest Animals” ( najsympatyczniejsze zwierzęta świata ) umieściła je w czołowej dziesiątce. Nieprzypadkowo , są przeurocze .

tumblr_mj1v84skcu1rafcg9o1_1280
Czy tak wygląda wodny potwór ?? autor nieznany

Ostatnim z kuzynów naszej poczciwej salamandry , którego przedstawię Wam w czteroczęściowej „sadze o salamandrach” jest jej europejski krewniak zwany odmieńcem jaskiniowym . W języku angielskim, chorwackim i słoweńskim okazjonalnie nazywa się go „ludzką rybą” z powodu koloru skóry charakterystycznego dla ludności rasy białej. W angielskim stosuje się też terminy cave salamander i white salamander (odpowiednio: salamandra jaskiniowa i biała) Zamieszkuje podziemne wody płynące rozległego obszaru wapiennego, w tym basenu rzeki Socza  w okolicy włoskiego Triestu i w Słowenii , gdzie stanowi gratkę dla odwiedzających Postojnską Jamę – krasową jaskinię w pobliżu Postojny. Jak inne salamandrowate jest skrajnie rzadkim zwierzęciem , a zamieszkując wyłącznie wody w jaskiniach bez światła – jest ślepa jak kret , choć ich uwstecznione oczy zachowały minimalną wrażliwość na światło.

dfqktkqturbxy8zmwiymtmwztg5zwnmmzdkyjuwntezzmfmngi3nmjjny5qcgvnkpudafnnaodnawitbc0dim0bwg
Odmieniec Jaskiniowy , dzięki Markowi z Cieszyna też ma swoje dwie minuty – autor nieznany

Zbliżamy się do końca podróży po świecie salamander , nietaktem z mojej strony było by nie wspomnieć o dumnym tacie wspaniałej córki – o Panu Emilu i oczywiście o niej samej . Pani Katarzyna Zakrzewska prowadzi pracownię ceramiki  w Bytomiu http://www.pracownia-kamika.pl   tworzy niepowtarzalne rzeźby , figurki i finezyjne przedmioty , mogące ( oprócz walorów artystycznych )  służyć za ozdobę stołu, ogrodu czy wnętrza. Dzięki jej zdolnościom powstały dwie unikatowe salamandry . Wykonane ręcznie z gliny, emaliowane ,  jak żywe , pilnują teraz w naszym domu – jedna na paterce trzyma straż nad owocami , druga w ogrodzie , w cieplejsze dni będzie ozdobą i wartowniczką skalnego ogródka. Ich unikatowa forma i wierne podobieństwo do żywych salamander, tak mnie zachwyciły , że tą drogą chcę podziękować Pani Kasi za tak niecodzienne piękno, którym mogę do woli zachwycać się każdego dnia.  Jedną z nich prezentuję poniżej w blasku słońca – przesyła promiennego całuska – to zachodzące słońce odbija się w szkliwie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Figurka salamandry , projekt i wykonanie Katarzyna Zakrzewska

Zupełnie przypadkowo , niedawno , podczas wycieczki po górach 12 lutego , spotkałem jeszcze jedną salamandrę . Nie spacerowała po lesie , ale zdobiła elewację jednego z domków letniskowych w Brennej Leśnicy .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Brenna , przysiółek Pilarzy 12 luty 2017

Ich oryginalność , urodę , tajemniczość dostrzeżono również  w poezji , wielki miłośnik gór, w szczególności Tatr , Kazimierz Przerwa-Tetmajer tak o niej pisał :

K.P. Tetmajer „Salamandra” ( fragment ) :

Wtem u mych stóp, pod zboczem usypiska,
wśród mokrych nór, patyków, jako gady
pełznących w las, nad miejscem, gdzie połyska, —
bagienka szkło – ujrzałem nieruchomo stojącą salamandrę,

Jej czarne ciało,pomalowane w żółte plamy stało
tuż nad ziemią i w leśnym ogromie
wiązała do się wzrok, jak świeca w ciemnej sali,
aż mi się zdało, że w tej wędrownicy
pustkowi leśnych, w tej wiecznego cienia
mieszkance niemej: wszystkie me pragnienia
i cały bezmiar żywota tęsknicy,
i wszystko, co się w mym życiu nie stało,
wraz się skupiło i wraz zamieszkało,
ażeby błądzić  tu, w wiecznej mrocznicy
obcego lasu…

Maria Pawlikowska –  Jasnorzewska w miłosnym wierszu : „Salamandry’ dostrzegła w nich taką maestrię :
Dwie piękne salamandry, złote córki ognia,
usiadły sobie w piecu, jak to czynią co dnia,
i wśród wstążek, języków i liści ognistych
odczytują płomieniem obrzeżone listy.

Starsza rzekła do młodszej: Otóż to jest miłość!
O! Gdybyż czuć i kochać z tak straszliwą siłą!
Ach, mieć serce człowiecze! Ogień nie wypowie
Tego złotego żaru, jakim płonie człowiek.

Słuchaj, co ktoś tu pisze: „O, jakżeśmy jedno!
Noce moje nad tobą chylą się i bledną.
Przyłoż do ust mych usta i przesuń, jak fletnię…
Miłość nasza jest tęczą, jakiż nóż ją przetnie?”

-Tak, prawda. Cudne listy. A czemuż są w piecu? –
spytała młodsza, nadstawiając pleców.

Na zakończenie  unikalna , artystyczna  fotografia Michała Skałby – „Beskidzki smok” nagrodzona wyróżnieniem przez Stowarzyszenie Fotografów Przyrody

phoca_thumb_l_iz_orp_01_beskidzki-smok_michal_skalba
Do rychłego zobaczenia w naturze 🙂

Będę wracał do tego , przewodniego dla @beskidzkiejsalamandry tematu  , choćby przy okazji  „zawiśnięcia ” pierwszych tablic ostrzegawczych , bo nie wiem jak Was , ale mnie – salamandry intrygują , zachwycają i kuszą swoim pięknem jak rzadko które zjawisko na świecie.  Uznałem więc ,że moja fascynacja ich maleńkim , niezgrabnym  , wilgotnym ,  czarno – żółtym światem  jest ze wszech miar warta poznania , przez nas „naczelnych”.  Licząc na to , że Was nie zanudziłem , dziękuję , że wytrwaliście .

Korona Beskidu Śląskiego – Czantoria

„Korona Ziemi” , „Korona Himalajów i Karakorum” , dlaczego by nie miało być Korony Beskidu Śląskiego ? Czantoria , to od niej zacznę dzisiaj 11 lutego 2017 – kolejne w swoim życiu zdobywanie „Korony Beskidu Śląskiego” – inicjując tym samym cykl wpisów o śląskich „kapuścianych” – jak mawiają niektórzy „znawcy”- górach. To magiczne pasmo górskie, pasmo Czantorii , majestatycznie, piętrzące nad doliną Wisły , mam szczęście oglądać codziennie z okna mojego domu , każdego dnia inna , o każdej porze roku kuszącą , jest „na wyciągnięcie ręki”. Byłem na niej dziesiątki jeśli nie setki razy .Wchodziłem na nią z każdej strony świata , szlakiem turystycznym, na azymut , na czuja , na piechotę i na nartach , od czeskiej i od polskiej strony . Jest piękna , co prawda trochę już „ucywilizowana” bo pod jej wierzchołek prowadzi wygodna kolej linowa z Ustronia Polany ale jednocześnie jeśli wybierze się spacer , zwłaszcza jej północnym zboczem potrafi być dzika , pierwotna i niemal bezludna .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Szczyt Czantorii Wielkiej z ledwo widoczną , czeską wieżą widokową – widok z Małej Czantorii 11.luty 2017

Czantoria Wielka wraz z Czantorią Małą to rozległe , pierwsze pasmo w Beskidzie Śląskim , zwana jest przez Czechów Velká Čantoryje , a wcześniej , za CK Franza Jozefa  – Czantory Berg . Zimową porą przysłania swoim cieniem miasto Ustroń , gdzie zacząłem dzisiejszą wycieczkę . Mimo ,że Czantoria ma „tylko” 995m wzrostu i tak zaliczam ją do „jednotysięczników” za sprawą wieży widokowej , na której wysokościomierz dzisiaj pokazał 102omnpm. Jej strome zbocza są wymagające a różnica poziomów między Ustroniem a szczytem wynosi ponad 600 m w pionie . Widoki ze szlaków są boskie , obojętnie w którym kierunku .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Widok z północnego zbocza Czantorii na wzgórza Tuł , Grodzisko i Chełm  – widać inwersję temperatury 11 luty 2017

Czantoria porośnięta jest w większości lasami świerkowymi , z dużą domieszką buków i jodeł miejscami trafimy na dwustuletnie jawory , i coraz rzadsze dziko rosnące cisy z czerwonymi jagodami.  Po obu stronach granicy państwowej w partiach pod szczytowych znajdują się leśne rezerwaty chroniące buczyny górskie i jaworzyny karpackie .Po stronie polskiej i po stronie czeskiej zachowały się skrawki „pra-lasów” , nietkniętych ludzką ręką przez ostanie 200 lat , dzisiaj wyglądały zachwycająco , pokryte szadzią oświetlane rzadkimi przebłyskami słońca. W tych słonecznych promieniach , wśród drzew słychać było dzisiaj pierwsze śpiewające ptaki , widziałem też uwijające się przy pracy dzięciołki  .W przyszłości rezerwaty i pradawną puszczę opiszę nieco bliżej .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pradawna puszcza na północno wschodnim zboczu Małej Czantorii 11 luty 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rezerwat „Pralas” czeska strona – pod szczytem 11 luty 2017

Pierwszym wierzchołkiem , w drodze na Wielką Czantorię , jest jej mniejsza siostra – Mała Czantoria , z pięknymi polanami  śródleśnymi Cichulą i polaną Poniwca , przy dobrej pogodzie zawsze skąpanymi w słońcu .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Polana Małej Czantorii i Poniwca , widok na Lipowski Groń 11 luty 2017

Ostatni odcinek szlaku na szczyt prowadzi wzdłuż granicy z Republiką Czeską, tam dopiero zaczynam czuć ,że jestem wysoko , las od północnej strony i wydeptana w śniegu ścieżka przypominały mi syberyjskie krajobrazy , oszronione gałęzie wyglądały dzisiaj jak zamarznięte lodospady górskich strumieni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ostatnie metry przed czeskim schroniskiem 11 luty 2017

Na polanie pod szczytem wybudowano 113 lat temu staraniem stowarzyszenia „Beskidenverein Oberschlesien” – Górnośląskiego Stowarzyszenia Turystycznego – schronisko turystyczne Čantoryja wcześniej zwane Isabela Schutzhaus, dzisiaj niestety mocno zaniedbane przez czeskiego właściciela .

p76578
Odznaka Beskidenverein sekcja w morawskiej Ostrawie
86798
Schronisko Isabela na polanie Czantorii lata 20 XX wieku

Szczęściem , bracia Czesi zrehabilitowali się za zapuszczenie schroniska i siłą prywatnych inwestorów na samym szczycie góry wystawili blisko 30 metrową , zadaszoną wieżę widokową . Warto uszczuplić portfel o 35 koron  ( ok 6 zł ) aby podziwiać panoramę bliższych i dalszych gór.  Projekt budowy wieży widokowej powstał we wrześniu 2001 roku i zaczął się od produkcji konstrukcji w hucie Trinecke železárny W 2002 nastąpiło oficjalnie otwarcie wieży. Ojcem Chrzestnym wieży „rozhledny” jak mówia Czesi był kapitan hokejowego klubu czeskiej ekstraklasy – Oceláři Třinec – Richard King . Rozhledna oferuje turystom niecodzienne widoki pasm górskich trzech krajów Czech , Polski i Słowacji .

dscn1883
Tatry , widok z Czantorii , zdjęcie wcześniejsze Boże Narodzenie 2012
dscn1906
Kto jest spostrzegawczy dojrzy pasmo Sudetów – ponad 250km 25.12.2012

Przy odrobinie szczęścia , oglądać można zarówno Tatry , Małą Fatrę , jak i Sudety , muszą być jednak spełnione warunki przejrzystości powietrza, dzisiaj aura była wyjątkowo zmienna i kapryśna stąd zdjęcia za mgłą . Widok z wieży na morawskie Beskidy z Łysą Horą . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Moravske Beskydy , widok z Czantorii 11 luty 2017

Jak każda magiczna góra , tak i Czantoria ma swoją legendę .…Już dawno temu starzy ludzie opowiadali o śpiących rycerzach w jaskini na górze Czantorii. Legenda mówi, że to rycerze króla Sobieskiego, którzy zmierzali pod Wiedeń, żeby rozprawić się z Turkami. Zostali oni zaskoczeni przez burzę i uwięzieni przez złośliwego ducha w jaskini Czantorii, razem z dukatami, które wieźli ze sobą. Wejście do jaskini otwierało się tylko raz w roku i żeby zdobyć skarby, trzeba było najpierw sporządzić, z ogarków niedopalonych świec w Dzień Zaduszny – grubą świecę. Następnie w noc świętojańską wejść do jaskini. Przebywać w niej można było tylko tak długo, jak długo paliła się świeca. Śmiałek, którego by zaślepiła chciwość i pozostałby w jaskini dłużej, nie mógł się już wydostać, bo jaskinia zamykała się po dopaleniu się świecy. Wielu próbowało szczęścia, ale zaślepieni skarbami pozostawali w jaskini na zawsze, a ich pokutujące dusze straszą turystów i pijaków zabłąkanych nocą wokół Czantorii. W Ustroniu u kowala Feliksa Drzystonia terminował  młody kowalczyk Karlik. Pewnego razu majster poszedł do gospody, a Karlikowi kazał kuć podkowy. Wtedy przed kuźnią pojawił się jakiś człowiek i poprosił o podkucie kilka koni. Konie te miały stać pod Czantorią. Wieczór już zapadał kiedy Karlik z obcym poszli w kierunku góry. Zatrzymali się pod skałą, nieznajomy coś mruknął i skała się rozstąpiła. Weszli do ogromnej groty pełnej rycerzy i skrzyń z dukatami, na których siedziały wielkie żaby z wytrzeszczonymi oczami. Karlik podkuł pięć koni i jako zapłatę wziął jednego najmniejszego dukata. Nieznajomy obiecał kowalczykowi wielkie bogactwo, ale warunkiem było zachowanie tajemnicy. Pieniądz, który chłopak otrzymał od dziwnego człowieka, miał czarodziejską moc, bo chociaż Karlik kupował różne rzeczy, następnego dnia zawsze znajdował ten sam pieniądz w kieszeni. Od tego czasu Karlik stał się bogatym człowiekiem. Wybudował matce porządny dom, kupił krowy, świnie i kury. A ludzie w Ustroniu dziwili się, skąd nagle Karlik stał się tak zamożny, ale on zachował tajemnicę. Żył szczęśliwie i dostatnio do końca życia. I tylko szary duży kot, który był przyjacielem Karlika znał jego sekret.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ostatni rzut oka na czeską stronę – widok z Małej Czantorii. 11 luty 2017

Zawsze chętnie cofnąłbym czas , żeby pozostać w Beskidach dłużej . Może w przyszłości ktoś wymyśli wehikuł czasu. Póki co pora wracać. To był piękny dzień.

SUPLEMENT 🙂

Wśród zdjęć Czantorii , nie pokazałem jej w pełnej krasie , a że dzisiaj nadarzyła się nam okazja „dzień po dniu” na wyjście w góry , załączam pogodny portret wczorajszej bohaterki . Tak wygląda widziana dzisiaj z pasma Orłowej przy przepięknej pogodzie . Ma to „coś” w sobie 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Od lewej Bukowa , Czantoria Wielka , Mała , z prawej zbocza Równicy 12 luty 2017


Cieszynianka wiosenna

Na Śląsku Cieszyńskim już niedługo pojawi się w lasach i ogrodach niepozorny zwiastun wiosny. Niewielu z Was słyszało o nim, jeszcze mniej widziało go na własne oczy. Tu , w okolicach , gdzie mieszkamy , na Pogórzu Śląskim rośnie dziko , w naturalnych warunkach niezwykle charakterystyczna roślina . To roślina endemiczna – występująca na bardzo ograniczonym obszarze .  Jej nazwa pochodzi od pobliskiego miasta , Cieszyna  – nie każde miasto może pochwalić się posiadaniem ( niemal z prawami autorskimi ) własnej rośliny  – a jest nią bohaterka dzisiejszego felietonu – cieszynianka wiosenna (łac. Hacquetia epipactis)

20130504_nsc_9709
Cieszynianka wiosenna fot. Konrad Leśniak

Cieszynianka zakwita jako jeden z pierwszych wiosennych kwiatów, jeszcze przed ulistnieniem się drzew i rozwojem większości roślin runa. Już początkiem marca (chociaż odnotowano zakwitanie cieszynianki nawet już w drugiej połowie lutego!) pojawiają się żółtozielone kwiatostany na długiej, do 20 cm wysokości, bezlistnej łodydze. Są to kwiatostany, a nie kwiaty. Roślina wygląda tak, jakby miała zielone płatki. W rzeczywistości są to listki ułożone wokół żółtego kwiatu. To fałszywy okwiat. Same kwiaty są bardzo drobne, żółte i wypełniają wnętrze baldachu. Liście pojawiają się później, są dłoniastozłożone, na długich ogonkach. Cieszynianka dość szybko przekwita i już w maju, czerwcu wytwarza owoce, a latem obserwuje się już tylko kępy liści, czasem trudne do zauważenia w gęstwinie innych roślin runa leśnego. Cieszynianka rośnie przede wszystkim w lasach grądowych, na żyznych glebach wapiennych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W naszym ogrodzie , oczywiście „szkółkowa” 

Dla ochrony cieszynianki wiosennej będącej po ścisłą ochroną gatunkową , zostały utworzone cieszyńskie rezerwaty przyrody „Lasek Miejski nad Puńcówką” i „Lasek Miejski nad Olzą”. Poza tym w Cieszynie cieszyniankę spotkać można w rezerwacie „Kopce” oraz w kilku niewielkich laskach. Bardzo chętnie cieszynianka sadzona jest w ogrodach, oczywiście ta szkółkowa, będąc jedną z ulubionych przez mieszkańców Cieszyna i okolic roślin ogrodowych. Powszechnie w naszym rejonie nazywana jest stokrotką cieszyńską .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Lubi wapienną , zasadową glebę

Piękną legendę o pochodzeniu cieszynianki wiosennej podał Gustaw Morcinek – pisarz zakochany w pięknie Ziemi Cieszyńskiej , i jednocześnie niesamowicie kontrowersyjny .To właśnie on jako jeden z niewielu pisarzy śląskich i intelektualistów był głównym orędownikiem nazwania Katowic – Stalinogrodem  . Na szczęście generalissimus Dżugaszwili zszedł był w miarę szybko i kulturalnie więc Katowice – moje rodzinne miasto szybko znowu stało się  Katowicami . Zgodnie z przytoczoną przez Gustawa legendą cieszynianka pochodzić miałaby  ze Szwecji. Jakiś szwedzki rajtar ciężko ranny w walce o cieszyński zamek , konał powoli w śląskiej , chłopskiej chałupie pod Cieszynem. W przystojnym rajtarze zakochała się córka siedlaka, a kiedy jej umiłowany umarł, zdjęła z jego piersi woreczek z rodzinną ziemią ze Skandynawii i wysypała na jego grobie. Wraz z nią nasionka kwiatu. Na wiosnę wyrosły na grobie, tuż za śnieżyczkami, bladożółte kwiatuszki bez nazwy. Przezwano je cieszyniankami, jako że pojawiły się pod Cieszynem. Z czasem rozmnożyły się w trójkącie między Cieszynem, Skoczowem i Ustroniem.

99708cieszynianka
Tak rośnie w naturalnych warunkach

Warto w tym miejscu zauważyć, że cieszynianka wiosenna w ogóle nie występuje w Szwecji – skąd więc wzięła się ta legenda? Na pewno nasion cieszynianki nie przyniósł ze sobą żaden „szwedzki wojak”, bowiem roślina ta zadomowiła się w naszym kraju na tysiące lat przed – jak mówi legenda – wojną trzydziestoletnią .Legenda o pochodzeniu cieszynianki jest niezwykle barwna i malownicza, lecz jak to z legendami bywa, nie znajduje potwierdzenia w tzw. faktach naukowych. Cieszyniankę na stanowiskach naturalnych można spotkać wyłącznie w Europie, w dwóch odległych i izolowanych od siebie regionach. Na południu cieszynianka rośnie na obszarze wschodniego krańca Alp, w Styrii i Karyntii w Austrii, na terenie Słowenii, Chorwacji i Bośni. Północny ośrodek występowania tej rośliny obejmuje Morawy, zachodni kraniec Karpat Zachodnich oraz wschodnią cześć Słowacji. To właśnie w tych dwóch rejonach cieszynianka przetrwała ostatnie zlodowacenie plejstoceńskie. Po ustąpieniu lądolodu, już w holocenie, cieszynianka rozpoczęła „wędrówkę” i zasiedliła nowe tereny – poprzez Bramę Morawską wkroczyła na obszar Polski. Przez botaników cieszynianka bywa określana jako tzw. relikt wędrujący. Dziś w zasadzie tylko w okolicach Cieszyna i na Śląsku Cieszyńskim roślina ta  występuje stosunkowo licznie, poza tym wspomina się o kilku pojedynczych, izolowanych stanowiskach – podobno – bo nie mam 100% pewności odnaleziono ją na Pogórzu Wielickim (m.in. w okolicach Mogilan koło Krakowa), w Beskidzie Śląskim (na Czantorii w Ustroniu, w Jaworzynce), w Beskidzie Żywieckim (Rycerka, w okolicach Żywca), w południowej części Śląska Opolskiego a także w okolicach Zawiercia – na skałkach jurajskich

cieszynianka-rys
Rysunek botaniczny

Specyficzny sposób, w jaki nasiona tej rośliny miały przywędrować w okolice Cieszyna – w woreczku z ziemią ojczystą, noszonym przez żołnierza – stały się prawdopodobnie powodem, że właśnie cieszyniankę uznaje się za symbol umiłowania rodzinnej ziemi. Jest to roślina mocno „zakorzeniona” w kulturze regionu cieszyńskiego i w świadomości jej mieszkańców. Kwiat (a właściwie kwiatostan) cieszynianki wiosennej – jego rysunek lub zdjęcie – jest często wykorzystywanym symbolem, pojawiającym się w wielu publikacjach o Śląsku Cieszyńskim, znakiem identyfikacyjnym dla różnych stowarzyszeń, wydawnictw i inicjatyw. Także samorządowe władze miast i gmin Ziemi Cieszyńskiej najbardziej zasłużonym mieszkańcom przyznają od kilku lat złote i srebrne stylizowane cieszynianki.

img_0135-1
Cieszyn , Rynek fot. Halina Szcześniak ( @pecok )

Ziemia cieszyńska i Beskidy kryją jeszcze wiele intrygujących , skrywanych sekretów . Pewnie natchnie mnie jeszcze w przyszłości by opisać Wam naturę „stela” czyli „stąd” , z zielonego Śląska Cieszyńskiego. 

Źródło : własne , plus opracowanie A.Dordy o cieszyniankach

O salamandrach część 3

Salamandry plamiste są niezwykle charakterystycznymi zwierzętami , występują w Europie Zachodniej, Środkowej i Południowej aż do Północno Zachodniej Afryki, Turcji i Izraela. Zamieszkują obszary przedgórskie, dlatego w naszym kraju spotkamy je najczęściej  w niższych partiach Sudetów i Karpat. W Beskidach zazwyczaj widuję  je na stosunkowo niewielkich wysokościach , 500- 900 mnpm , głownie w dolinach , im wyżej tym spotkanie z nimi staje się rzadsze  ,a szczytowe partie gór, wydają się zupełnie im nie służyć . W Europie Środkowej są to zwierzęta leśne, które upodobały sobie zwłaszcza lasy liściaste. Mają obecnie zdecydowanie lepszy PR, niż przed wiekami , a nawet przed kilkudziesięciu laty , dzięki czemu najczęstszym ich losem jest… królowanie na fotografiach

salamandra-salamandra_s-pirotte-1-2-1364x907
Kto ładniejszy ? Ja ? czy może modelka Victoria’s Secret

W pierwszej kolejności służą im lasy bukowe, ale także wilgotne dąbrowy i brzeziny. Występują częściej na czarnoziemach, niż na glebach brunatnych. Potrzebna jest im również bliskość wód, najlepiej strumyków i stawów o łagodnych zejściach. Schronieniem w okresie zimowym są samodzielnie wykopane norki, bądź jamy w skałach, drzewach, pniach i korzeniach . Zapadają w sen zimowy , uzależniony od temperatur , bywa ,że zimny październik to ostatnie dni, z szansą  na ich spotkane, a zdarzało mi się widywać je nawet w ciepłym grudniu  . Są długowieczne , znane są relacje – głównie z ogrodów zoologicznych – o dwudziestoletniej długości życia , w naturalnym środowisku żyją nieco krócej . Samice są większe i masywniej zbudowane , samce szczuplejsze i bardziej smukłe , takie zjawisko , rzadkie wśród zwierząt nazywa się  dymorfizmem płciowy. Ich długość waha się od 10 do nawet 25 centymetrów ( dotyczy dorosłych ) malutkie nie przekraczają 4cm. ( z ogonkiem )

salamandra-pe-deget1
Maleńka salamandra w rumuńskim terrarium – autor nieznany

Nie tylko w Polsce salamandry niosą ze sobą skojarzenie z ogniem ich rodzima nazwa gatunkowa co prawda nie odwołuje się bezpośrednio do ognia, choć do XIX wieku nazywane były w naszym kraju „jaszczurkami ogniowymi „ . Jednak w wielu innych językach europejskich określane są nadal jako „salamandry ogniste ”. Do dzisiaj niemal wszystkie wschodniosłowiańskie języki nadal nazywają je „ogiennyje” Nie inaczej brzmi ich nazwa w niemieckim ( feuersalamander ), portugalskim czy  angielskim ( fire salamander ) mimo ,że jak każde zwierzęta , instynktownie stronią od ognia jak diabeł od święconej wody. A właśnie wodę i wilgoć uwielbiają najbardziej . Skojarzenia z ogniem to pokłosie dawnych przesądów , a faktycznie ich żywiołem są wilgotne lasy , okolice bagien , strumieni i deszczowa aura . Nie może więc dziwić , że na całych Bałkanach od Bułgarii przez Serbię aż po Chorwację i Słowenię  nazywane są „deszczowo” . Chorwaci na przykład mówią na nie „dażdjewnjak”  . Jak napisała @menażeriaetymologiczna ( tu pozdrowienia Moniko ) można by przetłumaczyć ich serbo-chorwacką nazwę jako deszczownik 

salamandra_plamista_i_samiec_ropuchy_szarej_fot_m_stanicka_1_image_big_gallery
Atrakcyjność salamandry doceniają nie tylko ludzie . Zdjęcie „Uuups” fot. M. Stanicka

Jedną z najsłynniejszych na świecie firm obuwniczych jest niemiecka marka Salamander. Jej oferta jest skierowana do osób mających duże oczekiwania odnośnie komfortu obuwia, jego najwyższej , światowej jakości i zgodności z obowiązującymi trendami w modzie ( to nie kryptoreklama ale jeszcze jedna ciekawostka )

2_371358169_97_
Salom firmy „Salamander” Padderborn – Niemcy

Mimo ich uwielbienia dla cienistych zakatków , wilgoci i okolic potoków  , właśnie woda stanowi dla nich duże zagrożenie. Mieszkają co prawda  w pobliżu strumieni , trzęsawisk i bajorek , ale pływanie nie jest ich domeną . Polują w wodzie ale wyłącznie nad brzegami ,  i zapuszczają się do wody tylko na krótkie dystanse, bacznie sprawdzając czy są wystarczająco blisko stałego lądu . Rodzące samice wpuszczają młode „kijanki” wprost do wody , zawsze wtedy stoją dwoma łapkami na brzegu . Jeśli jednak nieopatrznie zsuną się do wody – niestety często toną. Najwięcej salamander traci swoje życie w wyniku utonięć , najczęściej w trakcie intensywnych deszczów , które tworzą w górach rwące strumienie ,oraz wielkie kałuże które  zalewają ich siedziby . Dużym zagrożeniem , jest też sztuczna regulacja cieków wodnych , betonowe ściany i progi w górskich potokach są często nie do pokonania dla tych małych niezgrabuł.

fire-salamander-734776_1280
Płytka kałuża. Ziemia obiecana dla salamander

Zbliża się wiosna, choć za oknem i na termometrach może tego jeszcze nie widać , ale proszę Was miejcie zwiększoną wiosenną ostrożność na drogach , zwłaszcza od marca do maja w wilgotnych rejonach i wieczorami. Wraz z nastaniem cieplejszych dni, z kryjówek w których odpoczywały w czasie zimowej hibernacji, tysiące płazów rozpocznie wędrówkę do zbiorników wodnych. Nastanie pora godowa i zwierzęta te szukać będą miejsc, w którym będą mogły bezpiecznie się rozmnażać. Niestety, bardzo często trasy ich wiosennej migracji przebiegają przez ruchliwe drogi. W kolizji z samochodem traszki, salamandry, ropuchy czy żaby nie mają oczywiście żadnych szans i wiele z nich ginie pod kołami. Szczególnie te ostatnie bardzo często stają się ofiarą motoryzacji. Zwracajcie uwagę , zwłaszcza jeśli zobaczycie kątem oka , na poboczach niewysokie zielone siatki , odgradzające naturalne siedliska płazów od szlaków komunikacyjnych . Wystarczy zwolnić , może dzięki temu uda się ominąć wędrujące zwierzątka . @beskidzkasalamandra planuje w tym roku rozstawienie ekologicznych znaków ostrzegawczych  , na wzór niemieckich i północnoamerykańskich szyldów z prośbą o wolniejszą , a tym samym ostrożniejszą  jazdę w miejscach ich występowania .

tiger_12mar12_2a
Zwolnijcie ! One nie mają szans z samochodem. Zwolnijcie , one też maja dzieci !

Proszę wybaczcie , mi to ostatnie ,powyższe zdjęcie , niestety tak często się zdarza, bo cywilizacja i sam człowiek , tuż po utonięciach jest największym dla nich zagrożeniem . Chciałbym nigdy nie oglądać takich przykrych obrazów.  Tam gdzie nie będzie tych tablic proszę Was o ostrożność . Salamandry są zbyt rzadkie i zbyt piękne , by ginęły przez ludzką nieostrożność. W parku narodowym gór Harzu w Niemczech pojawiły się takie tablice jak poniżej , i jeśli choć jedno zwierzę za ich sprawą udało się uratować , to warto pokusić się o podobne znaki , również u nas. Obiecuję zamieścić zdjęcie tablicy – jak tylko „wyjdzie drukiem”

harz914_v-vierspaltig
Tablica ostrzegawcza „Ostrożnie ! tu przechodzimy przez jezdnię” autor nieznany

I na zakończenie , by nie zamykać tego wspaniałego tematu smutnym akcentem , będzie i część czwarta 🙂