Chroń psa przed upałami

Nawiedziły nas  tropikalne temperatury , i wszystko wskazuje , że pozostaną przez najbliższe dni , pamiętajmy ,że nie tylko nam mogą one sprawić dyskomfort .  W czasie upałów wszystkie zwierzęta domowe ,  należy otoczyć szczególną opieką, by nie dopuścić do przegrzania się organizmu i udaru cieplnego, a w konsekwencji  nawet śmierci zwierzęcia. Przestrzeganie kilku podstawowych zasad pomoże naszym pupilom przetrwać letni skwar . Nam ludziom jest o wiele łatwiej , mamy lodówki , parasole , klimatyzowane pomieszczenia i samochody , możemy wdepnąć do lodziarni , na basen , czy nad rzekę . Nasze psiaki , w gorące dni są zdane na nas , na nasz rozsądek  i liczą na to ,że nie zapomnimy w upalny dzień również o nich.

Z pewnością dbacie o swoich braci mniejszych , jednak pozwolę sobie skreślić parę słów popartych profesjonalizmem dr weterynarii i własnym doświadczeniem .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Nasz Fokus lubi „błotne kąpiele”  Nad Balatonem na Węgrzech 

Zwierzęta w różny sposób przystosowały się do znoszenia upałów. Wielowiekowa specjalizacja stworzyła różne systemy pozbywania się nadmiaru ciepła z organizmu. Każdy z nas pamięta z lekcji biologii opowieści o słoniach afrykańskich biorących błotne i piaskowe kąpiele. W naszym klimacie psy narażone są na bardzo wysokie temperatury w miesiącach letnich i bardzo niskie zimą. Zdrowy organizm przystosowuje się do panujących warunków otoczenia poprzez mechanizmy regulujące. Szczególną rolę w koordynacji i nadzorowaniu prawidłowego funkcjonowania organizmu odgrywa ośrodek termoregulacji, odpowiedzialny za utrzymywanie stałej temperatury ciała. Znajduje się on w podwzgórzu na terenie centralnego układu nerwowego. W dużym uproszczeniu, ośrodek termoregulacji jest strukturą odbierającą impulsy i informacje z receptorów umieszczonych w różnych częściach organizmu. Po przetworzeniu ich wysyła impulsy – „rozkazy” nakazujące podejmowanie tkankom odpowiednich działań, aby utrzymywać stałą temperaturę wewnętrzną ciała. Ośrodek koryguje zbyt niską temperaturę nakazując zwiększenie produkcji ciepła (poprzez nasilenie metabolizmu, generowanie skurczów mięśni). Reaguje także na zbyt wysoką temperaturę poprzez nasilenie oddawania ciepła z organizmu. Podstawowa wiedza o termoregulacji pomaga zrozumieć procesy, które zachodzą w organizmie w trakcie przegrzania i udaru cieplnego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Cienisty ogród , w pobliżu miska z zimną wodą . Fokusowa sjesta. 

W czasie miesięcy letnich należy zapewnić zwierzęciu możliwość schronienia się przed słońcem. Każde zwierzę powinno mieć zapewniony dostęp do świeżej wody. Należy pamiętać, że w czasie upałów będzie spożywać jej o wiele więcej niż w miesiącach chłodniejszych.  W upalne dni najlepiej naszemu psiakowi będzie w ogrodzie , w cieniu , w przewiewnym miejscu . Zawsze stawiamy Fokusowi przynajmniej dwie miski z zimną i świeżą wodą , i pilnujemy , by nigdy miska nie była pusta .  Dobrze jeśli umości sobie punkt obserwacyjny na chłodnej trawie , lub na równie zimnym kamieniu . Pozwalamy naszemu psiakowi by sam sobie wybrał miejsce . Pod drzewem , pod stolikiem ogrodowym , w cieniu parasola , albo na kamiennym stopniu chodnika . Może spędzić w takich warunkach niemal cały upalny dzień , oprócz krótkich spacerów . A miejsca na spacer też wybieramy z „głową” . Zabieramy go w cieniste zakątki , z dala od rozgrzanego chodnika czy asfaltowej drogi , które mogą rozgrzać się nawet do 60 stopni , utrudniając oddychanie i powodując dyskomfort termiczny.
Najgłupszą i najbardziej niebezpieczną rzeczą , jaką możemy zrobić psu – to próby ochładzania go na siłę , polewanie go wodą , czy co gorsza wrzucenie  go np. do rzeki – przyniosą więcej zgubnych reakcji niż pożytku.  Nie poimy psa na siłę , ani nie podajemy żadnych leków , nie skonsultowanych wcześniej z lekarzem weterynarii.

Zermanice 021
Wodnik Szuwarek 🙂 czeskie Żermanice

Większość psów kocha wodę , więc w gorące dni wielką  przyjemność zrobimy im wybierając pobyt lub spacer nad rzeką lub jeziorem , będą mogły do woli brodzić i pluskać się ochładzając tym samym całe swoje ciało.

Nigdy nie wolno zostawiać psa w zamknięciu narażonego na promienie słoneczne. Dotyczy to zarówno przebywania na wybiegu, umieszczenia w klatce, jak i (czy może zwłaszcza ) w samochodzie. W zamkniętym pojeździe, zaparkowanym na słońcu temperatura wzrasta błyskawicznie (niektóre źródła podają, że nawet o 10C w ciągu minuty). Łatwo sobie wyobrazić, że po kilkunastu minutach w aucie temperatura może podnieść się do kilkudziesięciu stopni, niczym w piekarniku.  Nie pomoże ani uchylona szyba , ani zasunięta roleta . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Może i wyglądam głupio , ale jest mi chłodno . Fokus w Dalmacji

Wysokie temperatury szczególnie źle znoszą szczenięta, zwierzęta starsze i otyłe. Podobnie jak zwierzęta chore, osłabione i szczenne suki. Wyjątkowo narażone na przegrzanie są psy ras  o krótkich czaszkach ( kufach )  np. boksery, buldożki, buldogi, mopsy, czy shih-tzu. U ras tych, skrócone kanały nosowe mają mniejszą zdolność chłodzenia wdychanego powietrza na terenie małżowin nosowych, zatem w lecie pobierają więcej ciepła z otoczenia. Dodatkowo u wielu osobników skrzydełka nosa nie są prawidłowo wykształcone i zawężają otwory nosowe, co utrudnia prawidłowe oddychanie. Psy tych ras szczególnie źle znoszą letnie podróże i w miarę możliwości powinny zostawać w domu, nie uczestniczyć w długich eskapadach.

Jeśli pies towarzyszy nam podczas wakacyjnej wycieczki, możemy zabrać ze sobą kilka rzeczy, które ułatwią mu zniesienie upałów. Dobrze jest mieć zimną wodę, najlepiej z lodem oraz szmatkę, którą można namoczyć i położyć psu na głowie. Dobrym rozwiązaniem jest atomizer – spray taki, jak do zraszania kwiatów, którym możemy co pewien czas spryskać psa. Jest to powszechnie stosowana metoda , przede wszystkim na wystawach, gdzie przy każdym ringu leżą kolorowe spryskiwacze.

IMGP1172
„Woda to życie” 🙂  A płytki Balaton to raj dla Fokusów

Mechanizmy termoregulacji działają do pewnego momentu, oddając nadmiar ciepła. Jednakże w krytycznej chwili dochodzi do przełamania stanu równowagi, kiedy kompensacja nie zabezpiecza już przed dalszym wzrostem temperatury wewnętrznej. Objawy przegrzania i udaru cieplnego wynikają z utraty równowagi wewnętrznej organizmu (homeostazy) i rozchwiania mechanizmów kontrolujących współpracę układów krążenia i oddechowego, co jest dramatyczne w skutkach i może grozić śmiercią organizmu.

Jeśli zaważymy u naszego psa, jeden z poniższych symptomów , musi nam się zapalić lampka , że coś niedobrego dzieje z organizmem naszego towarzysza . Przegrzanie i początki udaru cieplnego objawiają się :

1. Nasilonym ziajaniem
2. Szybkim, płytkim oddechem
3. Blade, szare albo sine błony śluzowe , suchy nos i wargi
4. Przyspieszeniem akcji serca
5. Hipertermią – podniesieniem temperatury ciała , nawet powyżej 410C.
6. Stopniową utrata przytomności, śpiączka , drgawki

W przypadku zaobserwowania wyżej opisanych objawów, psa należy natychmiast umieścić w cieniu lub innym chłodniejszym miejscu. Jeśli do przegrzania doszło w samochodzie, na wybiegu czy w transporterze zwierze należy natychmiast zabrać z nagrzanego miejsca. Miejsce, do którego przenosimy psa powinno być chłodniejsze, ale nie o bardzo dużej różnicy temperatur.
Kładziemy psa na ziemi, na boku. Upewniamy się czy ma wyprostowaną szyję, tak aby drogi oddechowe były w naturalnym ułożeniu. Otwieramy delikatnie pysk i upewniamy się, czy język nie zasłania wejścia do gardła.

Gdy pies jest już prawidłowo ułożony i mamy pewność, że jego drogi oddechowe są drożne, przystępujemy do stopniowego ochładzania zwierzęcia. Pierwszą czynnością jaką należy wykonać jest przetarcie mokrą szmatki, czy lekkim ręcznikiem po czaszce i szyi psa. Ma to na celu ochronę mózgu przed wysoką temperaturą, a bodźce z obszaru szyi natychmiast trafiają do ośrodka termoregulacji i ośrodka oddychania.

Następnie przystępujemy do STOPNIOWEGO ochładzania całego ciała psa. Należy go delikatnie skrapiać letnią wodą lub mokrą dłonią głaskać łapy , brzuch i kręgosłup . Nie należy nagle oziębiać psa bardzo chłodną wodą lub zanurzać go w wannie z zimną wodą. Może to doprowadzić do skurczu naczyń obwodowych i w rezultacie do jeszcze większego upośledzenie oddawania ciepła z organizmu zwierzęcia. Wystarczy, że powoli i delikatnie ochłodzimy początkowo klatkę piersiową i brzuch, a następnie kończyny zwierzęcia. Nie należy psa przykrywać żadnym ręcznikiem, nawet mokrym, gdyż utrudnia mu to oddanie nadmiaru ciepła.

Jeśli pies jest przytomny możemy mu podać miskę z wodą, ale nie zmuszajmy go do picia. Jeśli nie chce, możemy zwilżyć mu delikatnie język, wargi i nos.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
O jeżu ! 🙂

Pamiętajmy, że w czasie upałów zwierzęta należy otaczać szczególną opieką. Dotyczy to wszystkich zwierząt towarzyszących człowiekowi . Zasady postępowania są takie same w przypadku innych gatunków. Przy kolejnej wizycie w gabinecie weterynaryjnym warto jest poprosić prowadzącego lekarza weterynarii, aby pokazał nam jak zmierzyć tętno, ocenić kolor błon śluzowych i czas kapilarny u naszego podopiecznego. Mając odpowiednią wiedzę, mamy szanse na uratowanie życia naszym przyjaciołom.

dziękuję Pani doktor weterynarii Annie Dominiak za wiele cennych wskazówek 

Woda to życie . Do źródeł – potok Dobka

Na tę ustrońską dolinę mówimy między sobą nie inaczej jak tylko  „dolina źródełek” . Nieliczni szczęśliwcy , którzy tu zawitali , a bardzo często też autentycznie zabłądzili – dowiadują się o jej drugim , jakże trafnym przydomku. Bo dolina Dobki o której myślę  , zwana jest też Doliną Ciszy . Jest faktycznie nieco zapomniana , co wcale nie jest zarzutem , wręcz przeciwnie , w dobskiej dolinie nawet pojęcie „agroturystyka” nabiera  swojego właściwego znaczenia .  Jest tu sielsko , spokojnie i nawet w pogodne weekendy tłumów jak w innych wiślańsko / ustrońskich dolinach – nie uświadczymy . Absolutnym dla mnie ewenementem jest to , że mimo tysięcy przejeżdżających tuż tuż ludzi – pozostaje ona nieodkryta , niezdeptana i niezaśmiecona . Dobka za moich szczenięcych lat  była przedmiotem kpin , wystarczyło przecież domalować kredą przecinek nad literką „o” na drogowskazie i już wstyd było przyznać się gdzie spędziło się zimowisko  . Powiedzieć chłopakom z klasy  „byłem w Dóbce” ? Nie , no weź , szukało się wyjścia. Powiedzieć : byłem w Ustroniu brzmiało bardziej cywilizowanie .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Królowa Wisła pod kamieniołomem Obłaziec – i ujście potoku Dobka tu zaczynam wędrówkę . Lipiec 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Potok Dobka , przy ujściu płynie w pięknym zielonym tunelu. Lipiec 2017

Sam potok Dobka jest stosunkowo długi , jak na beskidzkie realia , od jego ujścia do Wisły , do miejsca w którym bierze swój początek ma ok. siedem kilometrów , co oznacza, że dzisiejsze tam i z powrotem „do źródeł” będzie co prawda dłuższym spacerem , ale z racji łagodnego spadku nurtu , wycieczka nie będzie ekstremalnie wymagająca.  Ujście dobskiego potoku do Wisły ( poniżej kamieniołomu Obłaziec ) jest prawie niewidoczne w gęstych nadbrzeżnych zaroślach , i prócz wydeptanej ścieżki nie prowadzi do niego żadna cywilizowana droga.  Z jednej strony strome zbocza Czantorii , z drugiej stożki Bukowej i Obłaźca dodają uroku temu zakątkowi , nawet zatłoczona szosa i linia kolejowa łączące Ustroń z Wisłą nie zakłócają spokoju tego miejsca. Nauczony doświadczeniem poprzedniej wyprawy , obuty w  nieprzemakalne trapery , zapakowałem plecak suchym prowiantem i mokrym piciem . Ekwipunek uzupełniłem aparatem fotograficznym ,  kurtką przeciwdeszczową i tiszertem na przebranie.  Kapryśna aura końca lipca kazała się przygotować zarówno na saharyjskie upały jak i na tropikalne ulewy . Zapasowe skarpetki i kilka złociszy dopełniły boczne kieszenie plecaka – punkt startowy wyznaczyłem  przy leśnictwie Dobka – i ruszyłem w długą wyprawę do źródeł dobskiego potoku  , by upewnić się , że „woda to życie „ 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Sztuczne progi na dobskim potoku . Lipiec 2017

Dobski potok dawno temu został kosmetycznie uregulowany , więc trochę zatracił swój górski , dziki charakter , zwłaszcza w dolnym biegu.  Na szczęście regulacja miała miejsce ładnych czterdzieści lat temu , więc betonowe ściany i progi nie rzucają się już tak w oczy . Natura zdołała już „uporać” się z cywilizacją , mchy zadomowiły się na cementowych murach oporowych ,  brzegi zarosły gęstwiną ,  tworząc zielony , cienisty tunel  – stając się  rajem dla ptaków . Nie trzeba być dyplomowanym „birdwatcherem” , żeby wypatrzeć polującego pluszcza , uroczego górskiego płetwonurka z białym brzuszkiem objadającego się larwami wyłowionymi z dna strumienia  . Że larwy są smaczne , wierzę pluszczowi na słowo .

32977704493_f2f06fa05a_b
Pluszcz . Słowo nie do wypowiedzenia dla niemieckojęzycznego turysty .

Mijam mostek i  idąc lewym brzegiem potoku , instynktownie czuję na sobie czyjś wzrok. Chyba każdy z Was spotkał się z tym dziwnym uczuciem , że coś , lub ktoś , kogo nie widać – obserwuje Was z ukrycia  , średnio przyjemne doznanie . No pod słowem , gapi się coś na mnie , pół biedy jakby to coś uciekło , albo znalazło sobie inny obiekt do gapienia ,  a tak napięcie narasta . To coś łypie na mnie z góry , taksuje wzrokiem , w końcu nasze źrenice spotykają się . Uff …. to zwykła koza , za płotem na kupie kamieni . Za to ustawiła się modelowo – wygląda jak kozica . W sumie czemu nie , z braku laku i cap może być kozicą .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pan do kogo? Lipiec 2017

Nie ma wzdłuż potoku, żadnej ścieżki , wody dużo , co jakiś czas trzeba wynajdywać przyjazne miejsca , raz na jednym , raz na drugim brzegu.  Mijam zabudowania „Starej Wędzarni „ cieszącej się dobrą opinią od gastronomicznej strony , dużo gorzej sprawa wygląda od strony estetyczno – porządkowej  . Z nadzieją , że zaplecze kuchni wygląda lepiej  niż zapuszczone obejście zabite dechami przed wzrokiem ciekawskich , idę dalej  wystawiając na ciężką próbę nieprzemakalną membranę moich butów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Nobel dla wynalazcy goretexu . Lipiec 2017

Przede mną czarujące miejsce . Na prawym brzegu tuż za brodem zakątek ze Świętym Hubertem w herbie  . „W podziękowaniu za beskidzkie lasy – DARY NIEBIOS ” napisano na tabliczce pamiątkowej przy pięknej , drewnianej kapliczce , i rzeźbie patrona myśliwych z jeleniem . Kilka prostych słów płynących z serca i tak prawdziwych i uroczych jak leśne polany w dobskiej dolinie . Tuż obok pierwsze źródełko z kryształową wodą . Tajemnicze , zarośnięte mchami , ukryty przed światem rajski zakątek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kapliczka Św. Huberta dolina Dobki  28 lipca 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Tajemnicze źródełko ukryte przed ciekawskimi. Lipiec 2017

Jeszcze parę kroków i będę w centrum Dobki. Nie , nie w śródmieściu ani w rynku ale wśród kilkunastu  zadbanych obejść , na rozdrożu równych jak stół asfaltowych dróżek , z których jedna poprowadzi Was wzdłuż potoku do Ślepej Dobki , tam gdzie zmierzam , a druga , stroma i ekstremalnie wąska do Wisły Bukowej .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Centrum osady Dobka – widok ze stoku Obłaźca . Lipiec 2017

W „centrum” doliny jest wyjątkowo czysto i schludnie , widać , że nie jest to zasługą „obcych” , to ludzie zamieszkujący kotlinę są  poukładani , gospodarni i dbają o estetykę . Bo jak inaczej wytłumaczyć wychuchany , prywatny i bezpłatny parking dla przyjezdnych , ukwiecony i zagospodarowany  . Ozdobiony cudowną „Rysią Rodziną „ – drewnianą rzeźbą z beskidzkiego pleneru rzeźbiarskiego  , szkoda , że jakiś ( z pewnością przyjezdny ) amator cudzej własności ukradł jednego drewnianego kotka . Po co ? Bo było zbyt ładnie ? Zafajdany kolekcjoner.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ryś z rodziną – drewniana rzeźba Lipiec 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kubuś Puchatek miałby używanie . Pasieka w Dobce. Lipiec 2017

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Charakterystycznym miejscem w Dobce jest dzwonnica na wzniesieniu tuż nad budynkiem dawnej szkoły , w której od 2010 r. mieści się kaplica filialna ustrońskiej parafii Ewangelicko-Augsburskiej . Dzwonnica , nazywana „Dzwonnicą trwogi”  o konstrukcji drewnianej, zbudowana została w połowie lat 20 XX wieku pod kierunkiem beskidzkiego cieśli nazwiskiem Raszka z okolic Skoczowa. Jej dzwon został odlany w hucie trzynieckiej – obecnie Czechy – przez pracujących tam ustroniaków . Głos dzwonu informował niegdyś mieszkańców Dobki o porze dnia, a przede wszystkim bił na trwogę, czyli zawiadamiał o tym, że okolicę nawiedził pożar, powódź czy śmierć. Dzwonnica stoi do tej pory, jest czynna i odrestaurowana, chociaż jej dzwon jest dziś rzadko używany.

Dobka kolaż
Dzwonnica Trwogi wczoraj ( lata 20-te XX wieku źródło fotopolska ) i dziś . Lipiec 2017
Dzwonnica_trwogi_598159_Fotopolska-Eu
Dzwonnica . źródło fotopolska
Kaplica_ewangelicko-augsburska_w_Ustroniu_Filial_w_Dobce_504881_Fotopolska-Eu
Dobka . Lata trzydzieste
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dobka dzisiaj . Lipiec 2017

Muszę leciutko podkręcić tempo , letnie dni co prawda długie , ale czas ucieka jak szalony . Jestem w mniej niż połowie drogi , czarne chmury co raz straszą możliwą ulewą , do tego nie zwykłem rezygnować z obranego celu . Mijam kuszące zabudowania agroturystyczne i w rozwidleniu dobskiego potoku cieszę oczy źródełkami , po lewej źródełko w domku „sowy” po prawej dwa zdroje bogate w pyszny zimny jak lód nektar , złożony jedynie z dwóch cząstek wodoru i jednej tlenu . Wylewam resztkę kupnego Żywca , żeby zrobić miejsce w butelce . I tak był ciepły , tym mniejsza strata.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Źródło „Sowy” Dobka . Lipiec 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Cud, miód malina 28 lipca 2017

„Ulica Grzybowa” , stoi napisane na tabliczce , potok skręca zdecydowanie w prawo zmierzając do źródła pod Trzema Kopcami Wiślańskimi . Z racji nazwy uliczki , zdwajam czujność , przechodzę wpław na lewy , przepięknie zalesiony brzeg potoku . Jodły , buki , świerki  – wszystko co dają beskidzkie lasy . I słowo pisane staje się ciałem – nazwa ulicy nadana nieprzypadkowo , najpierw „kurnik” czyli idylliczna polanka , aż żółta od leśnych skarbów , zaraz potem nad brzegiem borowiki – ceglasie , a ja nie wziąłem nawet papierowej tytki . Krótki casting na miss i mistera okolic ulicy Grzybowej zakończony jednogłośnym werdyktem . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Mister Uniwersum . Dobka 28 lipca 2017

Potok staje się coraz węższy. Zbliżam się do przysiółka Ślepa Dobka , dopisanie kredą przecinka nad „o” staje jeszcze bardziej dosadne , zwłaszcza że ponad tym przysiółkiem diabły zdecydowanie mówią dobranoc  . Sam potok to nieskończona kaskada wodospadów , progów i bystrzy , jeszcze cały czas sztucznych , za to niezwykle urokliwych .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Powietrze przesycone wilgocią , w ciepły , letni dzień daje niebywałą ochłodę i orzeźwienie. Co jakiś czas wychodzę z nurtu na jeden lub drugi brzeg ,żeby nie rozpuścić się jak kostka cukru . Jedno z ostatnich zabudowań – chata Koliba przyciąga moje oko. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Koliba – Dobka Lipiec 2017

Przy chacie , pętla autobusowa – rozkład jazdy – „na bogato” , trzy autobusy dziennie 🙂 . Powyżej pętli słowo cywilizacja staje się bardzo umowne. Kończą się mury oporowe a potok staje się strumieniem  , fliszowe  wodospady są o niebo piękniejsze od tych betonowych , choć o wiele mniejsze. Za to te kamienne , są do przejścia jedynie na czworakach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fliszowy wodospad na dobskim strumieniu – lipiec 2017

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bajkowo , z pewnością jest , ale nie mam napędu 4×4 , vibramowe podeszwy też nie pierwszej młodości , więc znowu zaczynam marudzić sam do siebie . Jakbym sobie wybrał zamiast źródeł inny cel było by z pewnością łatwiej ,  choć nie tak ciekawie . Spocony jak ruda mysz przypominam sobie o tiszercie i zapasowych fuzeklach ( od tłumacza : fuzekle = skarpetki ) . Zamoczoną w mikroskopijnym już strumyku , „starą” koszulką robię sobie leśne SPA .  Odczyniam owo Spa od stóp do głów , bez wyjątków  bo przecież i tak nikt nie widzi , zapisuję w pamięci następny element ekwipunku na następną wyprawę. Zapasowe bokserki 🙂 .  

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Do źródeł już tylko kilka kroków . Lipiec 2017

„Wycieczka nie będzie ekstremalnie wymagająca” – ha ha ha , koń by się uśmiał , nie chwal dnia przed zachodem słońca , zeżarty suchy prowiant , wyduldane do ostatniej kropli mokre picie , a źródełka jak nie było tak nie ma . Po odnowie biologicznej stan ciała i umysłu znacznie lepszy . Rzut oka na altimeter : siedemset metrów nad Bałtykiem , znaczy tuż , tuż , tym bardziej , że robi się jasno nad głową co oznacza bliskość szczytu. Ladies & Gentlemen 721mnpm i oto jestem . Veni , vidi , vici , tuż pod Trzema Kopcami Wiślańskimi tętni mikroskopijna krynica .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Źródło Dobskiego Potoku pod szczytem Trzech Kopców 28 lipca 2017

Krynica jest tak maleńka ,że z trudem napełniam połowę butelki , za to smak źródlanej wody rekompensuje wszystkie trudy . Śmieję się do źródełka jak głupi do sera , wypijam co zdołałem natoczyć . ALE JAZDA !!  Kolejne marzenie spełnione , uzupełniam skrupulatnie wodę ( znowu tylko pół flaszki udało się nakapać ) 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Bo nie ilość się liczy , a jakość . Źródło Dobskiego Potoku Lipiec 2017

Do szczytu Trzech Kopców tylko parę kroków , może by zrobić Head& Shoulders ? Dwa w jednym ? „Do źródeł” i „Koronę” ?  Przecież to jeden ze szczytów Korony Beskidu Śląskiego . Nie , było by nie fair i mimo że podchodzę niemal na sam wierzchołek , Trzy Kopce Wiślańskie muszą mieć swój własny dzień na @beskidzkiejsalamandrze .  Przecież gdyby ktoś z Was pytał po co chodzę w góry – odpowiedź jest tylko jedna  –  zasłyszana gdzieś : Bo Są !

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dolina Dobki z widokiem na Czantorię z pod Trzech Kopców Wiślańskich 28 lipca 2017

A jeśli ta odpowiedź nie jest wystarczająco satysfakcjonująca , niech ten widok powyżej i panorama z pod Trzech Kopców – poniżej – dopowiedzą  resztę .

Panorama 1

Na deser , róża pomarszczona z doliny . Piękne zakończenie wyprawy . Do zobaczenia .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Prawdziwkowo

Jest w dolinie Wilczego Potoku jedno szczególne miejsce . Schodzą się w nim trzy krystaliczne strumienie : pierwszy spływa ze wschodu , głębokim , cienistym i wilgotnym wąwozem spod Jawierznego . Z południa ze żródła pod Smerekowcem , kamienistą doliną wodospadów niesie swoje wody druga krynica , a z zachodu , dołącza do nich trzecia struga z podmokłego , grząskiego zbocza Gościejowa . Spotykają się na niewielkiej, niemal „kieszonkowej” polance z dziurawą , drewnianą starą kładką i ławą , na której , w cieniu , można nacieszyć się górskim lasem . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Każdy ma swoją „ławeczkę” 20 lipca 2017

Dzisiaj w zwrotnikowy upał , 34 stopnie po południu umyślilismy wspólnie , że przy ławeczce będzie dobre trzy , a może cztery stopnie chłodniej , i choć  to niewielka pociecha , to w trybie „quick” spakowaliśmy mrożonego arbuza i hektolitry wody . Ruszyliśmy do Leśnicy , i  mimo wełnianej blokady na drodze , tuż  przed siedemnastą byliśmy już pod górą Gościejów. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dobrze, że nie miały radaru 🙂 widok ze sznupkowozu

To borowiki szlachetne, prawdziwki wywabiły nas z domu , bo po rekonesansie z przed dwóch dni i pierwszych znalezionych „brązowych łebkach” , trzeba było się bliżej przyjrzeć „naszym ” górskim lasom . Z nastawieniem rychłej Victorii skierowaliśmy się wzdłuż Wilczego Potoku. Początki, jak to z początkami zwykle bywa – były trudne , jeden maluch , za mały , więc odpuszczony , rachityczny podgrzybek , potem drugi , kilka ceglasi , „wtorkowego” szału nie ma . W dole , dwie fotki z wtorku 18 lipca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No , jest pierwszy , na samej ścieżce śliczny , jak malowany , jako pierwszy Pan Jaskółek – obfotografowany w pozycji „na pieska” .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Borowik szlachetny z doliny Wilczego Potoku 20 lipca 2017

Zanim doczłapaliśmy do ławeczki wśród trzech strumyków , trafiły się jeszcze piękne podgrzybki, których nazwy nie wspomnę i śliczne borowiki grubotrzonowe , jedne z najpiękniejszych kolorami i kształtem grzybów .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Borowik grubotrzonowy 20 lipca 2017

Żar się leje z nieba , choć faktycznie chłodniej niż w dolinach , i tak trzy dychy na blacie dają się we znaki . Aż widzę jak chudnę w oczach . Pit Stop , mrożone cząstki arbuza już nie przypominają sorbetu ale smakują wybornie . W cieniu buków , stajemy na krótki popas , piję , ile zdołam zmieścić , i tak za kwadrans cała woda ze mnie wyparuje , chwila wytchnienia i chłodek od szumiącej wody , daje  impuls do działania . W drogę . Time is Money –  Prawdziwkowo czeka . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Prawdziwkowo Welcome To – 20 lipca 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Voila , mniejsze, większe , wybornie śliczne 20 lipca 2017

Tak wchodzimy sobie pod górkę , w niezbyt mocnym tempie , tu ceglaś , tam borowik . Łyk wody – podgrzybek , drugi łyk wody – ceglaś , w pewnej chwili widzę kątem oka moją towarzyszkę , która chyba stanęła oko w oko jakimś dzikim zwierzem  . Albo z bazyliszkiem bo stoi jak skamieniała . Podchodzę , staję jak Ona – skamieniały. Przede mną  ośmioosobowa rodzinka borowików w systemie 4 + 2 + 2 wielkich jak patelnie. Ładnych 500plus by wpadło dla tej familii. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Państwo Borowikowscy z Brennej 20 lipca 2017

 

 

kolaz
Pachnie bosko , tylko kto z tym będzie walczył w kuchni  ?

Znowu reklamówka z „biedry” będzie potrzebna , znowu jak debiutanci będziemy wracać z plastikową siateczką , obciach na całego , ale co tam , może nikt nie zauważy . Będziemy się przesmykiwać skrajem lasu.  Bo jakby nie kombinować , nie wejdą  do szturmowo – taktycznego , tazokowego koszyka. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Czy na sali jest lekarz ? Sorry , nie lekarz . Czy na sali jest większy koszyk?

Ostatnia zagadka , rozwiązana już w domu . Wszystkie dzisiejsze borowiki były zdrowe jak rybki, poza kilkoma ranami kąsanymi od ślimaków. Ze ślimakami , jeszcze na leśnej polanie , nawiązaliśmy relacje interpersonalne i poprosiliśmy grzecznie o przeniesienie biesiady na pobliskie muchomory.  Ślimaki nie protestowały , bo to przecież mięczaki 🙂 .  Padło obustronne „smacznego” i rozstaliśmy się w miłej atmosferze. Wszystkim życzymy takiego udanego grzybobrania. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ani robaczka , będzie uczta 20 lipca 2017

 

 

Woda to życie . Do źródeł – potok Połczany

Sam nie wiedziałem od czego zacząć cykl „Do źródeł” ,  pierwszą myślą była Olza , „święta” rzeka Śląska Cieszyńskiego , cieszyński Jordan . A może Wisła , może Soła , czy „moja” Brennica . Zakręciłem butelką i na chybił – trafił wypadło na krótszy , kilkukilometrowy strumień , taki w sam raz dla rekonwalescenta . Wypadło na Potok Połczany , który po połączeniu z potokiem Węgierskim daje początek rzece Brennicy . Oba potoki spotykają się w dolinie Bukowej przy moście, i starym brodzie do zwózki drewna ze zboczy góry Stołów . Jeśli ktoś chętny na letnią , pierwszolipcową wycieczkę , to zapraszam .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Początek wycieczki, tuż przy połączeniu z potokiem Węgierski 1 lipca 2017

Dolny bieg potoku, prowadzi wzdłuż bardzo wygodnej , po części asfaltowej dróżki , która rekreacyjnie doprowadzi Was do Chaty Wuja Toma na Karkoszczonce ( pozdrowienia Tomku ) . Płynie głęboką i zacienioną doliną o stromych zboczach odkrywając co raz , piękne fragmenty fliszu karpackiego , czyli równolegle ułożonych kamiennych warstw iłowców , piaskowców i zlepieńców . Warstwy fliszu mają miliony lat , powstawały w „pra” morzu , zwanym Morzem Tetydy , które w erze karbonu szumiało w tym samym miejscu gdzie rosną i szumią dzisiejsze jodły na beskidzkich groniach. Potok nie jest szeroki , w taki dzień jak dzisiejszy , bez trudu można go pokonać w niemal każdym miejscu „suchą nogą „ . Tym niemniej autorze , pamiętaj na drugi raz szykując się do kolejnego artykułu „Woda To Życie” weź obuj się w wyższe , nieprzemakalne butki. Niskie , wygodne „podejściówki” a i owszem na góry są OK. , ale nie do potoków. Potem słyszy się : ćmak ,ćmak w butach aż do wykręcenia skarpet

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Warstwy fliszu karpackiego odkryte przez potok 1 lipca 2017

Suszenie się , ma jednak i dobre strony , po minięciu pierwszego z dwóch drewnianych mostków , przy równo ułożonych świerkowych balach , po wyżęciu ostatniej kropli wody z grubych, merynosowych skarpet , wystarczyło zerknąć w głębszą i spokojniej płynącą wodę by dostrzec królewskie zwierzęta , których niestety coraz mniej w naszych rzekach . To kraina pstrągów potokowych , które upodobały sobie , czyste , natlenione i bystre wody Beskidów  . Niestety w Polsce pstrągi są coraz bardziej zagrożonym gatunkiem ,  z powodu systematycznego niszczenia jego siedlisk poprzez postępującą zabudowę hydrotechniczną rzek górskich oraz dużą presję wędkarską i kłusownictwo. Tutaj , wzdłuż potoku, jedynymi „budowlami” są masywne mury oporowe chroniące szlak turystyczny na przełęcz Karkoszczonkę dlatego potok jest ziemią obiecaną dla pstrągów .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Coraz rzadszy – pstrąg potokowy w plamach słońca 1 lipca 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pstrąg potokowy potok Połczany 1 lipca 2017

Minąwszy lewobrzeżny dopływ , zwany Niedźwiedzim potokiem , przedzierając się przez gęsto zarośnięte młodnikiem brzegi docieram do miejsca , gdzie potok skręca ostro w lewo i zaczyna piąć się do źródła pod górą Stołów . Tu również rozdziela się na dwa , już nie potoki a strumyki , jeden wspina się wzdłuż szlaku pod przełęcz , ja wybieram lewą stronę , bo jak do źródeł – to do źródeł . Lipiec , idealna temperatura , wilgotny dzień , nie dziwota , że oczy same uciekają w las wypatrując jakichś smacznych borowików , niestety albo się pochowały , albo jeszcze nie ich czas . Skrzyżowanie strumieni jest uroczą kaskadą bystrzy , powietrze wilgotne , rześkie , zapachy lasu mieszają się z mgiełką wody rozpylonej na mikro wodospadach . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Naturalny wodospad na potoku 1 lipca 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rozwidlenie potoku przed górą Stołów 1 lipca 2017

Ponad skrzyżowaniem strumieni – gratka dla dendrologów  – potężna jodła , mająca w obwodzie ponad cztery metry , próbowałem ją obmierzyć krótką metrową miarką , ale ta ciągle zsuwała mi się z zaczepu , więc po kolejnej próbie , „złapaniu” 400cm i kolejnej obsuwie dałem sobie na wstrzymanie .I tak  ma z pewnością ponad 4 metry obwodu . Gwarancja Tazoka .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wielka jodła nad strumieniem 1 lipca 2017

Tymczasem , kończy się łatwe podejście , strumień spływa coraz bardziej stromym zboczem , więc i podejście cięższe . Mijam kolejny drewniany mostek i paśnik dla zwierząt . Teraz , na mojej drodze , perełka hydro – architektury . Na wysokości ok. 620 mnpm zbudowano kilkadziesiąt lat temu kamienny , podwójny wodospad , który ma na celu uspokojenie nurtu , zwłaszcza po obfitych ulewach . Dopada mnie pierwszy deszcz . A tam deszcz , ulewa . Krótka , rzęsista , ale bukowy las jest na tyle gęsty ,że wychodzę „z tarczą” z tej konfrontacji z pogodą . Łapię więc obiektywem urodę wodospadu , chwila oddechu , drugie śniadanie , bo przede mną dobre dwieście metrów ( w pionie ) podejścia do źródeł.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wodospad pod Stołowem 1 lipca 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wodospad na strumieniu pod Stołowem 1 lipca 2017

Że też mnie licho podkusiło drapać się pod taką stromiznę . Szedłbym szlakiem albo chociaż ścieżką byłoby cool , a tutaj nie dość , że po deszczu zrobiło się parno , to co chwila muszę podpierać się rękami . Podejście niezwykle finezyjnie „ułatwiają” wysokie pokrzywy , śliskie kamienie , na przemian z krzakami kłujących jeżyn .  W końcu fajny pieniek . Uff , odsapnę trochę . Co tam na wysokościomierzu ? 720 ?? Dopiero ? Ale jak się powiedziało A… , no to sami wiecie . Strumyka już prawie nie widać , jakieś bagienko tylko z niego pozostało , zaczynam się martwić czy źródło , do którego zdążam , nie będzie tylko sprawą umowną . Coraz bliżej szczytów , błękitne niebo już przebija się we wiatrołomach , zaczyna śmierdzieć stęchlizną . Wypatruję padłego zwierzęcia ale nie , to sromotniki , leśne śmierdziuchy , lep na tłuste muchy . Są śliczne , ale ten zapach ……

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Śmierdziel pospolity czyli sromotnik bezwstydny 1 lipca 2017

Widzę szlak turystyczny , widzę cywilizację , leśna droga pusta , bez turystów , za to jaka wygodna , jak chodniczek w rynku , mijam go z nieukrywanym żalem ,że znowu czekają mnie chaszcze , jeżyny i inne wynalazki . Trudno chciałeś to masz . Zaraz zaraz , gdzie strumyczek ? Ukradli ? Obmiatam wzrokiem okoliczny las . Zonk , nie ma strumyka . W tył zwrot  . Pięć kroków w dół i  jest BINGO ! Źródełko jak lalunia , tuż przy szlaku w głębokiej jamie wykapuje kryształowy zdrój , jest nawet „punkt poboru wody” . Beskidy Zdrój witają przybyszów . Wysokościomierz ? prawie ( bez trzech ) 800mnpm. Piję łapczywie ambrozyjski napój , napełniam pustą butelkę . Nie opisze smaku , bo to niemożliwe , ale wierzcie mi – jest boski. Moje pierwsze „Do źródeł „ spełnione , teraz już będzie tylko „z górki” dosłownie i w przenośni .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Źródło Polczanego 1 lipca 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Beskidy Zdrój 1 lipca 2017

I w tym miejscu troszkę się powymądrzam . Troszkę . Nie będę przynudzał , ale jeśli czyta to ktoś , kto ma możliwość korekty lubianej przez wszystkich Wikipedii , to uprzejmie donoszę ,że jest tzw babol w sieciowej encyklopedii .  Otóż pod hasłem „Brennica”  , Wikipedia podaje , że jej źródło bije właśnie tutaj , pod wierzchołkiem ( zresztą płaskim jak stół – stąd nazwa ) góry Stołów . Tymczasem faktyczne źródło Brennicy znajduje się pod szczytem Beskidu Węgierskiego – ładnych parę kilometrów stąd . Tu gdzie smakowałem pysznej , zimnej wody to źródło potoku Połczanego , zaś rzeczywistym źródłem Brennicy jest jedna z krynic potoku Węgierski , który na pewno wkrótce odwiedzę .

20170701_145825
Dolina Brennicy 1 lipca 2017

Naszło mnie bardzo miłe uczucie spełnienia . Pierwszy mój spacer „Do źródeł „  zaliczony został z wyróżnieniem i wpisem do „indeksu” , z pewnością będą następne , ruszam w dół wygodnym szlakiem – chodniczkiem , lekki jak piórko , podziwiam piękno beskidzkiego lasu i widoki z mijanych po drodze polan . Popijam zatankowany  w źródle nektar , przy jego smaku  niech się chowają Evian’y i Perrier’y . Znajduję tuż przy samej drodze pierwsze „usiatki”  – borowiki usiatkowane , bliskich kuzynów borowików szlachetnych . Piękne grzyby , pierwsze tego lata , zenit zadowolenia dla miłośników grzybobrania  . Obserwuję polujące jastrzębie . Przez całą wycieczkę spotykam 2 ( słownie dwie ) osoby. Gdyby ktoś z Was szukał „ Siódmego Nieba „ to  jest na wyciągnięcie ręki . Tu u nas , w Beskidach .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
„Usiatek” Borowik usiatkowany , pierwszy tego lata 1 lipca 2017

 

Cztery i pół godziny , kilkanaście kilometrów , plecak wrażeń , zdjęcia , wspomnienia , smaki i zapachy , natura w czystej postaci. Piękny dzień. Już nie mogę się doczekać następnego spędzonego w górach . Pozdrawiam   

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Stara chałupa na zboczu Stołowa 1 lipca 2017

Światowy Dzień Psa – magiczne fotografie

Wszystkie fotografie są autorstwa Alicji Zmysłowskiej z Rudy Śląskiej

Jej pełne magii zdjęcia psów obiegły cały świat. Młodziutka Alicja Zmysłowska, studentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Śląskim, jest już uznanym fotografem psów. Jej przygoda z fotografią zaczęła się, gdy miała 11 lat i dostała upragnionego psa, golden retrievera Kiarę. Do dziś suczka jest jej ulubioną modelką, zresztą uwielbia pozować, umie nawet zrobić „smutną minę”. Alicja jest studentką II roku kulturoznawstwa na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Mieszka w Rudzie Śląskiej, z rodzicami. Jej zdjęcia psów podobają się na całym świecie.

56979c2c6ccc7_p

Gdy ogólnoświatowy serwis Bored Panda opublikował artykuł o niej (miał 354 tysiące wyświetleń), z jej pięknymi zdjęciami, ludzie oszaleli. „Niesamowite. Najpiękniejsze portrety psów, jakie widziałam w życiu”, „Udało ci się uchwycić duszę tych psów”, „Chciałbym, żebyś sfotografowała też mojego psa” – to tylko niektóre z tysięcy komentarzy pod jej zdjęciami.

56979c2663715_p

Od tej publikacji półtora roku temu kariera Alicji nabrała rozpędu. Dziś ma już swoją firmę Alicja Zmysłowska Photography, 47 tysięcy fanów na Facebooku, była też w „Dzień dobry TVN”, oczywiście z Kiarą u boku.

56979c2ee8710_p

Ala nie tylko realizuje sesje zdjęciowe psów na zamówienie (w tym do katalogów, np. firmy Husse Polska), ale też uczy innych, jak fotografować psy. Warsztaty z nią odbyły się już w Austrii, Norwegii, Czechach. W 2016 planuje trzy edycje warsztatów fotografii psów w Polsce – w Krakowie, Warszawie i na Pomorzu.

56979c3726a29_p

Miłego oglądania . Dzisiaj , 1 lipca obchodzimy „Dzień Psa”

56979c3c9b567_p

56979c49bea47_p

56979c4fb53a9_p

56979c53035a6_p

56979c55dbe47_p

56979c3f8715d_p