Magią podszyty satelita

Czyli … gusła , przesądy i skojarzenia z zaćmieniem w tle

Księżyc od zawsze był postrzegany jako uniwersalny wzór przekształceń realizowany przez wszystko co żyje . Każdy element świata podlega narodzinom i śmierci , rozwojowi i rozpadowi . Przyroda rodzi się wiosną by zimą przeminąć  . Księżyc pojawia się, narasta , jest w pełni, by potem zniknąć . Comiesięczna księżycowa sinusoida  ujawniają istotę rytmu życia . Jest to rytm bezwarunkowy i niezmienny , obowiązujący cały świat, wszystkie formy żywe.

A co z przesądami księżycowymi ?  Całe wieki pielęgnowano i wyolbrzymiano księżycowe wady i zalety .

Przy obrazach widzianego tazokowym obiektywem – wczorajszego zaćmienia księżyca – i jego spektakularnego powrotu na nieboskłon , wysznupałem ciekawostki i ludowe przesądy z księżycem związane  . Może znacie inne niecodzienne księżycowe bajania ??

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy w czasie nowiu księżyc miał rogi zagięte w górę oznaczało to słoneczną pogodę na najbliższe dni , natomiast jeśli było one skierowane do dołu zapowiadało to deszcz . Księżyc dobrze widoczny i jasno świecący zapowiadał długotrwałą pogodę, księżyc zamglony, otoczony białym, czasem tęczowym kręgiem, który nazywano lisią czapką , a u nas , na Śląsku – „Halo” –  wróżył opady i mgły . Jeśli pełnia przypadła w Boże Narodzenie to zima miała być łagodna, a nadchodzący rok szczęśliwy i urodzajny , przeciwnie działo się jeśli w tym czasie wypadł nów . Czerwona lub przezroczysta tarcza księżyca w pełni była zapowiedzią klęsk żywiołowych, wojen, zarazy. Był to jeden z powodów, którym tłumaczono wycie wilków i psów do księżyca – czuły bowiem zbliżające się nieszczęście.

Wierzono , że księżyc w czasie największego wzrostu jest pełen sił zapładniających, na wzór dojrzałego mężczyzny, dlatego włada wówczas wodą , której w kulturze ludowej przypisywano gotowość do zapłodnienia, trwanie w stanie potencjalności .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Światło księżyca ma budzić demony wodne . Topielce , na śląsku cieszyńskim zwane „utopcami” lub utopkami i rusałki pod jego wpływem wychodzą i tańczą nad brzegami rzek i jezior.  Księżyc aktywizuje także inne demony. Podczas księżycowych nocy można zobaczyć dusze snujące się w pobliżu cmentarzy i na rozstajnych drogach . Przy świetle księżyca czarownice zbierają zioła . Uaktywniają się także diabły, które tańczą z czarownicami. Księżyc wywiera wpływ na demony domowe, które podczas pełni okazują gorączkowe poruszenie , krzątają się nerwowo, usilnie pracują. Szczególnie w czasie pełni wzrastała aktywność wampirów ,  upiorów, które wychodzą z grobów i wilkołaków, które wyją do księżyca.

Przez trzy dni księżyc chowa się w cieniu ziemi , więc przez ten czas nie widać go na niebie. Symbolicznie oznacza to wejście w stan śmierci, po której następują ponowne narodziny . Na ziemi panują całkowite ciemności, jest to więc czas uaktywniania się demonów , strzyg, i czartów .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Identyczność losu człowieka i księżyca  potwierdza zwyczajowe trzydniowe czuwanie przy zmarłym nazywane pustymi nocami, podobnie jak czas nowiu nazywany był pustymi dniami . Mimo, że czas ten był interpretowany negatywnie, istniały nakazy wykonywania lub rozpoczynania pewnych czynności . Należało wtedy urządzać wesele ,  szczepić drzewka, zbierać plony i podejmować walkę z chorobami.

Księżyc w pierwszej fazie jest młody, rozpoczyna swój wzrost, wpływa na kondycję roślin , zwierząt i ludzi i z tego względu cieszył się sympatią. Ogólnopolskim zwyczajem ludowym było witanie nowiu, kiedy na początku pierwszej kwadry pojawiał się na niebie w postaci wąskiego sierpa. Było to traktowane jako powrót aktywności, wzrostu, rozwoju i odmładzanie świata. Uznawano to za święto i łaskę Boga . W wielu wiejskich kościołach w pierwszą niedzielę po nowiu modlono się o szczęście, zdrowie, dostatek, powodzenie. Witano go specjalnymi formułami przypisując mu królewskie atrybuty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wierzono, że w czasie nowiu dobrze jest wykonywać niektóre prace gospodarskie , polowe, magiczne i lecznicze. Należało więc: siać rośliny rosnące na powierzchni ziemi – jęczmień  bo wyrośnie czysty i duży, zacząć siew  prosa sadzić  kapustę , bo nie popsuje się w beczce, sadzić drzewka owocowe bo przyjmują się i idą w górę. Należało bydło wganiać do nowych obór , wtedy dobrze będzie wiodło się w gospodarstwie, strzyc owce, bo wełna mocniej i szybciej rośnie. Przy nowiu należało trzykrotnie potrząsnąć sakiewką i wypowiedzieć zdanie: Aby zawsze była pełna. Gospodarze wiedzieli, że rozpoczynać budowę  powinno się zawsze w okresie nowiu, najlepiej w marcu  , w czasie przybywania księżyca.

W zakresie medycyny ludowej ten czas jest odpowiedni dla zbierania ziół leczniczych i leczenia chorób skórnych, sporządzania maści przeciw liszajom.W zakresie białej magii należało w tym czasie zrywać majeranek, aby po odpowiednim zastosowaniu pozyskać wzajemność ukochanego innym sposobem na wywołanie miłości jest wołanie przez trzy dni imienia tej osoby. Czas nowiu można także zastosować czarną magię –  w czwartek po nowiu dziewczyny mogą znaleźć ziele, które szkodzi płci męskiej . W tym czasie można również sprowadzić na kogoś chorobę, na przykład sprawić, że straci wzrok.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Guślarze , w czasie nowiu leczyli kołtuna , natomiast czarownice suszyły liście dębu, zatykały w dom danego gospodarza i życzyły mu, aby on i jego rodzina uschli, tak jak ten liść . Na nowiu dobrze jest także urządzać wesele , odstawiać dziecko do piersi , bo wtedy będzie ładne, liczyć pieniądze, potrząsać kiełbasą, bo spowoduje to pomnożenie zasobów i szczęścia. Woda była szczególnie uzależniona od księżyca z tego względu studnie budowano w czasie nowiu, aby w niej wody nigdy nie brakowało.

Znane są także czynności których należy zaniechać w tym czasie: nie należy siać, bo  plony zarosną  chabrami. Według innej relacji nów wstrzymuje dojrzewanie, dlatego należy zaniechać siania zboża i roślin ogrodowych. Nie należy w tym czasie ścinać słomy i siana, bo bydło i tak nie będzie tego jadło . Należało także zaniechać wyrzucania obornika, bo na takim nawozie plon nie urodzi się zbyt obfity. W zakresie medycyny ludowej niewłaściwe jest stosowanie w tym czasie różnych kuracji, bowiem na wzór księżyca choroba będzie się odnawiać, na tej samej zasadzie opiera się przekonanie, że choroba, która pojawiła się w czasie nowiu, będzie się powiększać, na przykład rana będzie się jątrzyć i zagoi się dopiero podczas pełni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wierzy się także, że nów jest porą działania czarownic, które mają wtedy większą władzę i mogą sprowadzać różne choroby i nieszczęścia, robić psoty, odbierać krowom mleko. W celu nabrania mocy w czasie nowiu o północy chodzą one na rozstajne drogi i zrzucają szaty za siebie. Jeśli ktoś chce sprawdzić, która z kobiet jest czarownicą, musi podczas nowiu patrzeć przez otwór po sęku z deski trumiennej lub ze środkowego okna nowej kaplicy. Na Łysej Górze zbierają się czarownice i odbywają się biesiady lub diabelskie gody.

Pełnia – Księżyc w fazie najlepszej widoczności postrzegany jest jako miara doskonałej okrągłości, założonego celu , ludzie pełnię utożsamiali z tym, że wszystkiego jest pełno.

A jak pełnia to ludzie mówili do siebie , że wszystko się tak jakoś wypełniało , pełno wszystkiego się robiło , grzyby , rosły w pełni, to już wszystko tak przyszło razem z pełnią księżyca. Szczególnie odnoszono to do grzybów, związek ich wysypu w czasie pełni księżyca został podkreślony przez większość informatorów. Jak była pełnia księżyca, to wszystkie cieszą się grzybiarze, ostrzą nożyki i pucują kosze.  O i Pan Kret ten, co pogodę zapowiada, mówi: Będzie wysyp, bo pełnia będzie jutro. Tak tłumaczył.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Księżyc w pełni mógł być szkodliwy dla ludzi. Gdy śpią, wysysa z nich krew, odbiera siły i zdrowie . Pojawiają się także inne opisy zależności snu od księżyca. Jego szkodliwe działanie udzielało się małym dzieciom kiedy w nocy kołyska stała przy oknie światło miesiąca mogło wywołać. A tu już następne jest polecenie, żeby matka właśnie nie stawiała kolibki, kolebki nie stawiała broń Boże w oknie, żeby księżyc, miesiąc mówiło się, żeby miesiąc nie spojrzał na dziecko, bo dziecko dostanie miesięcznika czyli biegunki …

Aby chronić się przed negatywnym działaniem księżyca należy zasłonić okna , zasłonić łóżko, zwinąć dziecko w chustę, nie spać w miejscu wystawionym na promienie i nie stawiać kołyski koło okna, bo księżyc może wyciągnąć ją przez okno. Dobrą ochroną jest także postawienie na oknie naczynia z wodą lub skórki chleba.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Brzemienne białogłowy  nie powinny wystawiać się na światło księżyca, czyli nie powinny chodzić z odkrytą głową, gdyż może to sprowadzić ciężki poród .  Wskazane jest także przykrywanie wody, na którą pada światło luny, gdyż picie takiej oświetlonej wody grozi lunatyzmem . Wierzono też, że podczas pełni potęgują się choroby nerwowe i psychiczne: epilepsje, obłędy, napady szału. Nie należało spać tak, aby światło księżyca padało na twarz, gdyż groziło to zniekształceniem twarzy śpiącego, a nawet szaleństwem. Zbyt długie wpatrywanie się w księżyc mogło grozić utratą wzroku lub inną ciężką chorobą. Choroba rozpoczęta w pełni kończy się śmiercią, a jeśli przetrwa nów, to wtedy nastąpi ozdrowienie.

Pełnia księżyca wyznaczała daty sabatów czarownic na Łysej Górze. W tym czasie wiły / wiedźmy / zbierały się i decydowały o spuszczeniu na ziemię deszczu lub rozpędzeniu chmur.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przed pełnią i w czasie pełni dobrze jest zaczynać pracę, orać pole , siać zboże, siać groch i bób, żeby w pączkach było pełno, siać lub przesadzać rośliny, bo wtedy dobrze rosną, sadzić ziemniaki, rozpoczynać sianokosy, ścinać drzewa do budowy, bo wtedy są zdrowe, wprowadzać się do nowego domu dokonywać zakupu inwentarza, bo wtedy będzie wszystko dobrze się chować. Pełnia to także dobry czas na pozbywanie się niektórych chorób, na przykład brodawek. Jest to także dobry czas na zawieranie małżeństw,  bo oznacza to obfitość szczęścia, natomiast jeśli dziecko urodzi się w czasie pełni to będzie pełne rozumu, sprytne, bystre, a jeśli w tym czasie przestanie się karmić piersią to dzieci będą tłuste, pełne na twarzy, ale według innych przekazów będą miały uroczne oczy. Natomiast zakazy w tym czasie to: sianie pszenicy, bo będzie pełna chwastów, koniczyny, szczepienie drzewek owocowych, bo będą tylko kwitły a nie będą miały owoców , nasadzanie drobiu , bo kurczęta poduszą się w skorupkach jajek . Przy podejmowaniu prac w polu lub wykonywaniu ważnych czynności kierowano się fazami księżyca . Na przykład wykę na nasienie należało siać podczas ubywającego księżyca, zaś kapustę sadzić od pierwszej jego kwadry, aż do pełni. Drzewa liściaste ścinano podczas ostatniej fazy księżycowej, owoce, które miały zostać przechowane przez zimę, zbierano wyłącznie w czasie pełni, natomiast wodę pobierano w czasie ubywania księżyca. Księżyc sprawiał także, że włosy pięknie odrastały, jeśli ścinało się je przy pełni księżyca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W czasie ubywania księżyca podejmowano czynności, które wykonywane w tym czasie będą podobnie ukierunkowanie , czyli pranie , bo brud ustępuje, wymiatanie nieczystości, bielenie chat . Z podobnego powodu był to czas na podejmowanie leczenia na przykład chory na wrzód powinien zwrócić się do księżyca, uczynić nad chorym miejscem znak krzyża i wypowiedzieć odpowiednią formułę.

Jeśli guślarze , strzygi i wilkołaki nie pomogły na dobre plony , nie wyleczyliśmy placków na skórze a wody w studni ubywało . W akcie desperacji zawsze można sięgnąć po pędzoną nocną porą „księżycówę” a troski znikną , jak zniknął nam wczoraj księżyc .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Na „poddaszu” Beskidów – Pilsko

Różne krążą legendy i przypowieści o nazwie tej pięknej góry . Najbardziej karkołomne wytłumaczenie pochodzi z ludowego przekazu – jakoby na szczycie góry  zbierali się po pracy orawscy zbóje i upijali się na umór okowitą , winem węgrzynem , czy co tam innego udało im się złupić , lub nabyć w monopolowym po drodze . Taką wersję podaje wójt Żywca Andrzej  Komoniecki w swoim Dziejopisie żywieckim . Inna legenda podaje , że dawno dawno temu miało dojść do żeniaczki Pilska i Babiej Góry. Pilsko upił się jednak przed ślubem i Babia Góra porzuciła go nie kryjąc oburzenia . Opuszczonego wzięła za męża sąsiednia Romanka . Tyz piknie ,  bo Romanka to dziewczyna jak malina .

O7213450.b
Romanka z pod szczytu Pilska 21 lipca 2018

Jakby nie tłumaczyć Pilska – zawsze gdzieś w tle błąka się gorzoła . Widno , nasi dziadowie sączyli ostro procenty zabijając nudę , a w przerwach nadawali nazwy beskidzkim wierzchołkom . Na przekór tym przesłankom , stawiliśmy się dzisiaj u podnóża wielkiej góry . Paweł i ja , bez żadnych we krwi promili . Za to z mocnym postanowieniem – wdrapać się na 1557m . Byliśmy ostatnio na dachu Beskidów – na Babiej Górze – teraz nadszedł czas na „poddasze” najpiękniejszych gór świata , na majestatyczną  górę . Na Pilsko . Ktoś spyta po co ? – Ot tak – bo mamy taki kaprys , dla zaspokojenia naszego górskiego „ego” , dla dzikiej , hedonistycznej przyjemności , dla wulkanu endorfin , i dla takich widoków jak poniżej . Mocne argumenty 😉 Nieprawdaż ??

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak się zaczęło z wysokiego „C” – od Królowej Babiej to każda góra zdawa się być z założenia przez Nią przyćmiona . Tak można by stereotypowo pomyśleć – a tu nic bardziej błędnego , bo każdy beskidzki szczyt to inna opowieść , inne widoki , inne uroki , nowe ,  niezapomniane wrażenia . W końcu to  kontynuacja naszej z Pawłem górskiej włóczęgi , lub bardziej wzniośle – odysei . I co ważniejsze naszej górskiej przyjaźni . Aura ? No jaka ma być – skoro obu nam udało się wyrwać z banalnej powszedniości na cały boży dzień ?? Od świtu zamówione słońce puszcza do nas perskie oczka . Dziewiąta rano , Korbielów . Saluto Paweł – miło Cię widzieć .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pilsko , trochę po ósmej rano 21 lipca . Widziane z Górnego Korbielowa 

Podglądamy z dołu , z doliny – drugą beskidzką Fudżi-Jamę i przychodzi najpierw mnie , potem nam ( ech ta siła przekonywania 🙂 ) do głowy na szybko wymyślony plan . Taki oto żeby zamiast standardowo , znakowanym szlakiem turystycznej pielgrzymki pójść trochę na skróty , trochę na kompas , lasami , ścieżkami do zwózki drzew , trasami ośrodka narciarskiego iść od doliny Kamiennego na Buczynkę i dalej na Hale Miziową . W końcu sezon na grzyby trwa w najlepsze . A nuż w lesie , czy choć na jego skraju trafi się jakiś wypasiony borowik ?  Po krótkiej chwili okazuje się , że mój chytry z założenia i misterny plan nie był specjalnie epokowym odkryciem . Ładnych kilka grupek podąża tymi samymi słonecznymi polanami pod górkę , co więcej też łypią raz na prawo , raz na lewo wypatrując prawdziwków . 

O7213425.ORF

Ale , ale – nie z nami te numery . W końcu w temacie borowików ani ja , ani tym bardziej Paweł nie wypadliśmy sroce z pod ogona . Znalezienie takich rumianych „chlebków” ( co ważne bez mięsnego nadzienia ) to dla nas „chlebek” powszedni i tylko kwestia czasu . 

024
Tazok ! Kaś ta wloz ??  złaź mi zaraz . fot. Paweł 
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wlozłech bo z ambony lepi widać 🙂

Lasy pod masywem Pilska są piękne , o ile w dolinach jeszcze nieco „gospodarcze” to już od Hali Buczynki , przez Szczawiny aż do schroniska na Miziowej to dzikie jodłowo świerkowe starodrzewia . Bogate w wielkie krzaki jagód , wysokimi  miejscami aż do pasa , z dużymi jak borówki amerykańskie , pysznymi słodkimi owocami . Lasy soczysto zielone – jak wczesną wiosną , mokre jak torfowiska z pachnącymi wilgocią „mszarami” – niewielkimi mikro – jeziorkami ze stojącą wodą . Raj dla traszek , salamander i wszelkiej maści tazoków . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jedna z mszar pod Halą Miziową . Wilgotność 110% 🙂

Idzie się lekko , przyjemnie , w gęstym i chłodnym lesie , dalej jakoś nie złożyło się , żeby cały czas iść szlakiem , co raz zbaczamy w las znanymi mi wcześniej przełajowymi ścieżkami . Lekko , bo cały tłuszcz wytopił się z nas na Golgocie pod Buczynką. Podjadamy garściami wspaniałe jagody i leśne maliny , bez żadnych obaw o złapanie bąblownicy czy innego trypra . Najwyżej . Wyleczymy się okowitką albo pudrem dla niemowląt 🙂  . Bach : szlak , kapliczka , hala , schronisko na Hali Miziowej . Mija nas terenówka – jakiś grubas z mniejszym , młodszym grubasem jadą offroadową Toyotą na lody i jagodziankę , uzupełnić kalorie , cyknąc selfika i zaistnieć na fejsie . OK – podobno de gustibus non est disputandum . Wymieniamy więc tylko z Pawłem miedzy sobą uwagi o granicach ( a właściwie o ich braku ) cywilizacyjnego obciachu. 

O7213441.ORF
Hala Miziowa schronisko . W tle Babia Góra

Nie mogę się nacieszyć , zarówno pawłowym towarzystwem , widokami jak i boską pogodą – idealną na forsowny spacer po górach . Chwila odpoczynku w nowym , atrakcyjnym architektonicznie schronisku , z cenami jak w Waldorff Astoria . Dobrze że kawę mamy własną , i sznitki , bo bo musiałby linię kredytową uruchomić . Ludziów jak mrówków . Za sprawą kolejki krzesełkowej z Korbielowa – Kamiennej. Patrz – mówi Paweł , a my jak frajerzy wchodziliśmy dwie godziny na piechotę po wertepach . Było się ściepnąć po dychu i za kwadrans bylibyśmy w schronisku . A my jak ludzie pierwotni – w butach uświnionych błotem , z termosem i sznitą z tustym – obok panienek w ładnych legginsach i różowych „najkach” . Pewnie po cichu obmawiają nasze kanapki i wymieniają uwagi o obciachu . 

Dobra koniec laby . Pakuj się do miski MM-msie jeden – znaczy na górę , bo trochę do szczytu nam jeszcze zostało . Znowu jakiś diabełek podpowiada mi , żeby pójść nie szlakiem , a trasą narciarską i lasem . Dla widoków , dla ciszy , dla jagód . Po kolana w jagodzinach , na szczycie Kopca stwierdzamy , że to na pewno był diabełek i że w dół będziemy jednak schodzić bardziej przetartą ścieżką .

O7213445.ORF
Z Kopca widok na Jeleśnię

Tak by się mogło wydawać , że Miziowa to już właściwie Pilsko , a tu furt pod górę , kurcze , za bajtla – do szkoły pod górę , w życiu pod górkę , w robocie też raczej „pod” niż „z” górki . Do kompletu tego co „pod górę” jeszcze ta nasza ciągotka , pasja i słabość do beskidzkich pagórków . Żeby nie sympatia i gór umiłowanie pewnie też byśmy wciągnęli ciacho i lody i zjechali terenówą albo „krzesełkiem” na obiad do Korbielowa . A tak na poważnie – za żadne skarby świata nie zamienię tego mojego górskiego fioła na drinka pod palmami . Never . I basta . Zrozumie tylko ten co wdrapał się choć raz na górkę , zasapał , a czasami spocił jak mysz , potem stanął na wierzchołku , rozejrzał dokoła , poczuł pachnącą kosodrzewinę , smagnął go wiatr po twarzy . I w sekundę zatęsknił za tym , że stąd już wyżej nie da się wejść . 

O7213455.ORF
Jeszcze po polskiej stronie 🙂

Sam wierzchołek , to już zagranica . Oj tam zagranica – słowacka wielka polana – doskonałe miejsce na krótki piknik i nasycenie oczu widokami na Orawę , ledwo widoczne Tatry , oglądamy Rozsutec w Małej Fatrze , i całą żywiecczyznę . Widać i miasto Żywiec i Bielsko , aż po „moje” strony – Klimczok i Magurę . Rysianka z Lipowską jak na dłoni – może to kolejny cel ?? Kto wie . 

O7213467.ORF
Hala Rysianka i hala Lipowska ze szczytu Pilska

W tej pełni szczęścia tylko jeden szkopuł . Trzeba wracać a całe ciało i dusza mówią : Nie ! Zostań proszę , jeszcze chwilkę , jeszcze momencik , jeszcze jedno zdjęcie . Słucham się serca ale też pocieszam , że droga powrotna dopieści wrażeniami . Będziemy wracać halami Górową , Jodłowcową , halą Uszczawne , przy popołudniowym słońcu z pewnością będzie na czym oko zawiesić. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
A nie mówiłem ,że będzie na czym oko zawiesić ? Hale :  Miziowa , Jodłowcowa i Uszczawne

Schodzimy . Ale nie da się ukryć , że robimy wszystko , żeby wycisnąć z dnia ile się tylko da . Rozciągamy chwile mijającego dnia jak gumkę w bokserkach . Pazerni na każdą minutę upływającego czasu – jeszcze tu , i tam patrz : muchomór , tam motyle , patrz kałuża , ale fajna kałuża . Może kawa na pniu ? Zostało jeszcze troszkę kawy , nie spieszmy się ….. Niech ten dzień jeszcze trwa , niech się jeszcze nie kończy …. 

Pawel
Co tam focisz ? Muchomora z bonusową jaszczurką 🙂 fot „fifty/fifty”
035
Genialna kałuża !!! A w niej śliczności : Pan Traszek fot Paweł

Co może być fajnego w bajorku z wodą ? Nas zauroczył Pan Traszek wypatrzony pawłowym wzrokiem , żyjątko które skradnie nawet serce najbardziej opornych dam . Obok „taty traszki” grzecznie pływały malutkie traszkowe kijanki . Cud natury , maleńki ubłocony ekosystem . Dla innych to tylko kałuża , dla pana w offroadowej Toyocie przecież to spora dawka adrenaliny , można wszakże rozjechać bajoro wielkimi oponami , rozjechać wszystko co w nim żyje , ukatrupić potomstwo traszek  , wylać do kałuży z miski olejowej strupiałego LandCruisera trochę mazidła . Niech zdychają  . Po co się gadziory pchały na świat ? 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Windows arkadia – darmowa tapeta na pulpit

Odganiam od siebie ten ohydny scenariusz , licząc na ułamek przyzwoitości panów w autkach 4×4 . Może nie jest tak źle jak myślę … Wpuszczamy tatę traszka do bajorka . Adieu pięknisiu – łamaczu niewieścich serc  . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ciągle nienasyceni beskidzką naturą kierujemy w kierunku Czarnego Gronia . Takiego perfekcyjnego dnia nie sposób sobie wyobrazić , wymarzyć ani napisać mu wcześniej scenariusza . Kłania się nam na odchodnym „Kapryśnica”  i zachodzące słońce na polanie . Spędziliśmy w górach dziewięć godzin , i żadnemu z nas nie jest spieszno do zegara żeby „odbić” kartę . Permanentnie i nieustająco kradniemy popołudniowe minuty . Strumień , muchomór , rydze , salamandra – no bo jakby tak miało być ? W górach i bez salamandry ?? Wykluczone 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Chłopaki , przyjdźcie jeszcze kiedyś 🙂 Będę Was wyglądała 

Podobno to nie wrzucony grosik , a tylko kąpiel w rzymskiej fontannie DiTrevi , gwarantuje powrót do Wiecznego Miasta . Zakazano w Rzymie tych ablucji , bo zabytkowa fontanna nie pomieściła by chętnych . Tu , u podnóża Pilska nie ma takich zakazów . Zanurzam się ostrożnie w Czarnym strumieniu , żeby tylko się trochę odświeżyć przed powrotem co zwykłego , szarego świata , ale żeby broń Boże nie spłukać z siebie ogromu wrażeń z dzisiejszego dnia . Po cichu też i po to by wrócić tu jak najszybciej . Choćby tylko w korbielowskie lasy , bo grzybów w nich bez liku. 

046
Tazok bez makijażu – z nienacka ufocił : Paweł

Do plecaka , w którym wszystko jest niby na swoim miejscu , a i tak ciągle czegoś szukam dopakowałem dzisiaj trochę niewidzialnego ekwipunku . Kilogram emocji , dwa łuty doświadczenia , uncję niezapomnianych wrażeń , trochę wzruszeń i pół funta uniesień . Właśnie dla takich dni warto żyć , dziękując Tobie Pawle , za dwadzieścia kilometrów Twojego genialnego towarzystwa , zapewniam o tym wszystkich którzy dotrwali do końca naszej wyprawy .

Dwie mgliste doliny

Helweci mają swoje Quatre Vallées – wyjatkowe tereny narciarskie w Alpach Szwajcarskich . Cztery bajkowe doliny nad Rodanem wokół Veysonnaz i Verbier są z pewnością uroczym zakątkiem . Francuzi szczycą się trzema dolinami – Les Trois Vallées – są również rajem dla miłośników białego szaleństwa . Kurorty w Courchevel , Les Menuires i Meribel są obiektami westchnień dla narciarzy z całego świata . I my mamy w Polsce swoje dwie doliny czyli Muszynę i Wierchomlę .

W Śląskich Beskidach też mam swoje ulubione dwie doliny . Dwie breńskie perełki . Dolinę Leśnicy i  Hołcynę – rozdzielone Starym Groniem i Grabową  . Postaram się pokazać Wam jak cudownie wyglądają „moje góry” – w późny , mglisty , lipcowy podwieczór , w promieniach zachodzącego słońca , podświetlone jego purpurowym blaskiem .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Breńskie dolinki przykryte bezami „upieczonymi” z deszczowych chmur po prawej Leśnica , po lewej Hołcyna 16 lipca 2018

Tuż przed wieczorem , po rzęsistych ulewach wyszedłem na spacer pod „Dwie Cisowe” by z daleka, z wysoka , z góry , nacieszyć oko widokami moich „Dwóch Dolin” . Z nad gór powoli , jak w zwolnionym tempie unosiły się mgły , zawieszały się leniwie na wierzchołkach drzew i otulały śródleśne polany . Zwrotnikowa wilgoć parowała , tworząc niesamowite obrazy . Zawsze mówiliśmy , że góry „dymią” , i zawsze taki widok zwiastował zbliżającą się kilkudniową słotę .  

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dymiące Beskidy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tumany wilgotnego powietrza niesione ledwo odczuwalnym wiatrem , to odsłaniały całe wielkie połacie górskich grzbietów , to znowu zasnuwały doliny białą mgłą . Wśród mgieł , nisko nad horyzontem co raz rozbłyskiwała chyląca się ku zachodowi – karmazynowa , gorąca kula . Słońce malowało góry ciepłymi , nienaturalnymi jak na lipiec kolorami . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
To samo miejsce – w odstępie kwadransa – dolina  potoku Leśnica – widok w kierunku kamieniołomu 16 lipca 2018

Czas uciekał a ja stałem oczarowany . Natura mieszała na swojej malarskiej palecie wszystkie kolory . Nie skąpiła żadnej barwy . Krzyżowała ze sobą pory roku , łączyła soczystą wiosenną zieleń ze śnieżną bielą i październikowymi brązami . Zachodzące słońce uknuło , klimatyczną kolorową bajkę . Po mistrzowsku żonglowało tonacją i nastrojem oglądanych obrazów . Stałem wpatrzony w ten spektakl świateł i cieni i nie wierzyłem , że to dzieje się na jawie .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I tak zakończył się ten niesamowity wieczór . Wracałem do domu w kompletnym mroku . Odprowadzały mnie dźwięki lasów i strumieni , migały jak iskierki w ciemnościach , dziesiątki ciekawskich par zwierzęcych oczu . Żegnały mnie ich pomruki i nawoływania . Słyszałem jak zwierzaki szeptały między sobą : …. ” On tu wróci , zobaczysz łaniu , mogę się założyć z zającem o trzy marchewki , że on jeszcze tu wróci …..”