Muchomor czerwony

…. czyli strach ma wielkie , czerwone oczy

Cudna , oszałamiająca barwami jesień , A ty chowasz się przystojniaku pod liśćmi . Na nic Twoje starania , i tak Cię beskidzkasalamandra wypatrzy wśród jesiennych , październikowych grzybów . Będziesz i Ty muchomorku miał swoje pięć minut ….  Bo kiedy , jak nie teraz . Złota polska jesień – to Twoje dni . Ależ ty jesteś krasny . Esencja elegancji i estetyki . Jedyny taki , czerwony , piękny i …. groźny – bo większość mieszkańców współczesnej Europy , włączając w to Polskę , niezależnie od poziomu wykształcenia , uważa że muchomor czerwony to śmiertelnie trujący grzyb , a jego spożywania powinno się unikać za wszelką cenę .

Tymczasem , niezbyt znana zasada Paracelsusa – ojca medycyny – mówi , że tylko wielkość dawki określa czy dana substancja jest trucizną czy lekarstwem . Jeśli by tylko ostrożnie zastosować tę zasadę do tego wspaniałego grzyba , można by porzucić nasze  czarno-białe myślenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W Beskidach , w październiku 2018

Od razu powiem , nie odważyłem się jeszcze przyrządzić z niego potrawki , nalewki , czy cremebrulee 🙂 . I chyba długo nie będę na to gotowy , choć nasze – ludzkie – związki z tym niesamowitym grzybem sięgają tysięcy lat przed naszą erą . Od zawsze przykuwał ludzkie spojrzenia , od zawsze otaczali się nim czarownicy , szamani i znachorzy . Bo w odpowiednich dawkach potrafi uleczyć , w innych zatruć , w jeszcze innym stężeniu wprowadzić w trans , dać nadludzką siłę lub spowodować „odmienny stan świadomości” .  To najbardziej rozpoznawalny na świecie grzyb , a wiemy o nim tak niewiele – pomyślałem i za namową Kazansky ego  postanowiłem nieco to zmienić . 

amanita_petroglyph1
Petroglify odkryte na Syberii mają 6 tysięcy lat . Przedstawiają ludzi „upojonych” muchomorami czerwonymi

Plemię Koriaków – ludu syberyjskiego – opowiada sobie z ojca na syna – taką przypowieść o początkach doświadczeń z muchomorem : „Wielki Kruk napotkał fokę i nie mógł wysłać jej z powrotem do jej morskiego domu , bo nie miał siły unieść worka z trawą , która była dla foki prowiantem na drogę. I Wielki Kruk zwrócił się do najwyższego bóstwa Vahinina o pomoc. I Vahinin odrzekł mu: `Idź na równinę koło morza a tam znajdziesz białe łodygi z nakrapianymi kapeluszami . Są to duchy Wapaq. Zjedź kilka a one ci pomogą`. I Wielki Kruk poszedł. Wtedy Bóg splunął na ziemię i z jego śliny wyrosły muchomory. Wielki Kruk odnalazł grzyby , zjadł je i zrobiło mu się wesoło. Muchomor powiedział do niego `Jak to, nie możesz podnieść worka?`, `Tak, właśnie jest` odpowiedział mu Kruk. `Ja jestem silny, pójdę i podniosę worek` odparł Wapaq. Poszedł , podniósł worek od razu i wysłał fokę do domu a następnie pokazał Krukowi jak tego dokonał i jak foka powróciła do swych towarzyszy . Wtedy Wielki Kruk rzekł: `Niechaj muchomor pozostanie już na ziemi i niech moje dzieci widzą to co on zechce im pokazać`

Nikt już nie opowiada takich mitów , XXI wiek przyniósł za to pojęcie „etnofarmakologii” ….

siberian_shaman
Kobieta – szaman z Kamczatki ( Rosja ) podczas rytuału nad muchomorem – źródło https://www.mushroomstone.com/

Bo muchomor czerwony – Amanita Muscaria to więcej niż tylko leśny przystojniak . To grzyb symbol . Przez wieki muchomor czerwony był i nadal jest symbolem wielu religii , sztuki , architektury . Grzyb znany dziś jako muchomor czerwony był znany od początku historii . Pod swoją czerwoną skórą w charakterystyczne białe cętki kryje potężny halucynogenny środek . Stąd jego szamańsko-religijne użycie wśród niektórych syberyjskich plemion . W ostatnich latach , sam grzyb , jego związki chemiczne oraz jego własności – zarówno te ekscytujące jak i te depresyjne – zostały klinicznie zbadane . Zostało stwierdzone,  że wywołują u ludzi pobudzenie zdolności percepcyjnych , tak że widzisz obiekty o wiele większe lub znacznie mniejsze niż w rzeczywistości . Muskaryna i kwas ibotenowy –  wzmacniają ludziom postrzeganie kolorów a dźwięki są znacznie intensywniejsze . Istnieje ogólne poczucie siły , zarówno fizycznej , jak i mentalnej , zupełnie poza normalnym zakresem ludzkiego doświadczenia .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Gdzieżby indziej ? Jasne , że w Brennej – październik 2018

Według Wassona religijne używanie grzyba Amanita muscaria było szeroko rozpowszechnione zarówno w Starym , jak i w Nowym Świecie . Ten niezwykły grzyb , jak wykazał Wasson , miał  być tajemniczym boskim brzemiennym bóstwem , zwanym Soma , czczonym przez indoeuropejskie ludy , nazywane Aryanami . Wasson napisał  : „Wierzę , że Soma był grzybem , Amanita muscaria u nas zwanym muchomorem , Fliegenpilz-em u Niemców , fausse orange lub tue-mouche u  Francuzów , mukhomor-em , u Rosjan. Ten płonący czerwony grzyb z białymi plamkami , które łopoczą na jego czapeczce , jest znany na całym świecie i często opisywany jako śmiercionośna trucizna , ale jest to fałsz , jak sam mogę to potwierdzić

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Brenna , dolina Leśnicy w połowie października 2018

Muchomor czerwony , pomimo , że zaliczany jest do grzybów trujących , działa różnie , zależnie od dawek . Surowy i suszony ma właściwości silnie halucynogenne – dlatego był świętą rośliną szamanów syberyjskich . Wywołuje jednak wymioty oraz nudności . Aby tego uniknąć , plemiona Syberii zamiast jeść grzyb , piły napary z suszu muchomorowego , lub piły mocz osób , które już „wzięły” muchomora . Miał działanie halucynogenne , ale nie dawał skutków ubocznych . Czarownik , który wprowadził do organizmu odpowiednio spreparowane muchomory , widział przyszłość , kontaktował się z duchami przodków i był we władzy duchów mieszkających w lesie i w samych grzybach . Ostatnio ukazało się kilka artykułów potwierdzających , że są miejsca na świecie , na przykład okolice Nagano w Japonii , gdzie gatunek ten jest uznawany za cenny grzyb jadalny pod warunkiem ugotowania go w dużej ilości osolonej wody .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Żywieckie muchomory , październik 2017

Sam spotkałem na swojej „leśnej drodze” amatorów tego typu eksperymentów , i mam nadzieję ,że jeszcze kiedyś spotkam tych samych smakoszy .

Bo tak naprawdę muchomor czerwony nie jest taki trujący jak się powszechnie sądzi . Zawiera różne związki trujące , ale po pierwsze w niezbyt silnych stężeniach, szczególnie jeśli chodzi o owocniki jesienne , a po drugie związki te , przyjęte razem, nawzajem nieco się neutralizują . Porażają , owszem , system nerwowy i mogą powodować nawet paraliż , ale zwykle są to objawy przejściowe . U osób , które spożywały muchomory czerwone nie zanotowano trwałych uszkodzeń narządów wewnętrznych . Żeby naprawdę zatruć się tymi grzybami dorosły człowiek musiałby zjeść przynajmniej kilkanaście dużych okazów. Jednak nikomu nie polecam eksperymentów z grzybami na własnym ciele bo to jest zbyt niebezpieczne .

001chris

Świat pełen jest teorii spiskowych . Że Elvis żyje , że Masoni , że Trójkąt Bermudzki . Każda jest równie zagmatwana , brawurowa i awanturnicza . Można obok nich przejść obojętnie malując sobie kółko na czole , ale można też spróbować wysłuchać argumentów – tej dziwnej – nieco surrealistycznej drugiej strony . W przypadku muchomorów wystarczy wysłuchać tych argumentów – i wyłowić te , które są zastanawiające i prowokują do snucia domysłów . Co powiecie na ten obraz powyżej ? To dwunastowieczny przedni ołtarz , przedstawiający Chrystusa i Dwunastu Apostołów (Kolekcja Museu Nacional d’Art de Catalunya , Barcelona ) . Zwróćcie uwagę , że wszystkie dwanaście par oczu Apostołów są utkwione lub wpatrujące się w to , co dwóch XX wiecznych uczonych : Wasson i Allegro niezależnie , uznali za zakodowane grzyby Amanita muscaria , „Ukryte w zwykłym widoku” w szacie i nogach Jezusa Chrystusa . Hmmm nawet jeśli to tzw. szukanie dziury w całym , spójrzcie na następny obraz :

Soma in Orthodox churches

Powyższy kolaż jest przykładem tego , jak prawosławne kościoły oddają hołd kształtowi , kolorowi i proporcjom – niemal identycznym – jak przymioty grzyba Amanita muscaria . W cerkwiach traktuje się go symbolicznie i przedstawia jako Drzewo Życia . Grzyb , jego barwa , zarys i jego cechy zewnętrzne stanowią niemal w każdej cerkwi  bramę portalową , ba więcej – w prawym górnym rogu – stał się tłem  dla gołębicy – Ducha Świętego

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Śląskie , beskidzkie AMANITY ….
IMG_5651
versus piękne mazowieckie muchomory – fot Kazansky

Polska nazwa muchomorów nie jest przypadkowa . Kiedyś mieszano go z mlekiem i z muchomora czerwonego sporządzano wabik i trutkę na muchy . Muchy przy nim padały jak martwe , ale w rzeczywistości były po prostu silnie odurzone i po jakimś czasie „ożywały” . Zwabione jego lekko-słodkim zapachem kosztowały trunek po czym padały . Jednak nie ginęły . Mówiąc kolokwialnie – FAZA! Okazało się , że muchy jechały sobie tylko na „bad tripa” ,  były jedynie sparaliżowane przez kilka dni , po czym wstawały i odlatywały w swoim kierunku .

Z kolei łacińska nazwa pochodzi od substancji chemicznych zawartych w tych grzybach, a dokładniej od muskaryny i muscymolu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Lepiej zjeść to co w koszu , zamiast tego co rośnie obok . We wrześniu 2018  w Beskidzie Śląskim

Proszę , na zakończenie – potraktujcie ten felieton jako zwykłą ciekawostkę . To typowy przykład głuchego telefonu , coś tam słyszałem  , po swojemu zrozumiałem i dzielę się tą swoją wiedzą . To nie jest poradnik etnobotaniki i etnofarmakologii . Bo grzyby i ich właściwości są tak różne jak różni są ludzie i ich osobowości . Dlatego spożywanie grzybów zwłaszcza konsumpcja niektórych enteogennych  grzybów nie jest dla wszystkich , a w szczególności powinni się wystrzegać tego ludzie niedoświadczeni , mniej dojrzali emocjonalnie, słabi psychicznie i ze skłonnościami do depresji bądź paranoi. I prawdą jest , że choć grzyby nie uzależniają fizycznie ( no może za wyjątkiem grzybobrania 🙂 ) , jednak mogą powodować przyzwyczajenie psychiczne, a w wielu przypadkach jedzenie może zaprowadzić prościutko do „wariatkowa”, nieraz na całe życie.

IMG_5656
Fot : Robert Kazański

Skąd się biorą na kapeluszu białe kropki? Jest to pozostałość po „czasach młodzieńczych”. Młode osobniki pokryte są białą koronką, błoną, albo profesjonalniej osłonką, która podczas wzrostu grzyba zostaje rozerwana i uniesiona po czym przylepia się do kapelusza rozciągając się wraz z jego dalszym wzrostem. Owocnik nosi jej szczątki potem na sobie aż do końca swojego żywota. Jej szczątki to właśnie białe kropki .

I jeszcze jedna prośba – dajmy im rosnąć w spokoju –  to jedne z najpiękniejszych leśnych grzybów – powtarzając za wieszczem Adamem …. ” one zwierza pasą , i gniazdem są owadów i gajów okrasą ….. Ni wilczych , ni zajęczych nikt dotknąć nie raczy , A kto schyla się ku nim, gdy błąd swój obaczy , Zagniewany, grzyb złamie albo nogą kopnie ; Tak szpecąc trawę , czyni bardzo nieroztropnie ”

 

 

 

 

Goryczak Purpurowozarodnikowy – „Pan Zamszowy”

….czyli chroniony goryczak z „czerwonej listy”

 

Dzisiaj może będzie trochę nietypowo , ale chcę Wam przestawić myko-przystojniaka , którego spotykamy w Beskidach . Od zawsze znaliśmy go z Panią mego serca – Sznupokiem , zbieraliśmy i nazywaliśmy : „ grzyb ziemny „ . Jego właściwa nazwa to goryczak purpurowozarodnikowy , choć częściej chyba słyszy się nazwę : grzybiec . Rośnie w lasach iglastych i mieszanych, rzadziej w liściastych , w ściółce pod świerkami , często „koleguje” się z jodłą i bukami . Spotkacie go na kwaśnych glebach , szczególnie w rejonach wyżej położonych . Owocniki Pana Zamszowego wyrastają od czerwca do listopada

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pan Zamszowy – grzybiec purpurowozarodnikowy pod Grabową – w październiku 2018

Jest absolutnie wyjątkowy , wygląda jakby go skrojono z najlepszego gatunku matowego aksamitu , wydaje się jakby był lekko przydymiony lub może lepiej powiedzieć – okopcony dymem , nawet w wilgotne dni trzyma fason zamszowego eleganta . Nos nigdy mu się nie świeci , mimo , że  nie używa pudru. Wizażystka nie miała by z nim zachodu , by przygotować go do występu – przed wejściem na wizję . Mimo , że to borowikowaty pełną gębą , nie sposób go pomylić z żadnym innym , jest ciemnoszary ze szczyptą brązu, czasami niemal czarny , o zapachu wilgotnej ziemi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W dolinie Dobki .

Lubi towarzystwo , rzadko spotykamy go rosnącego solo . Mimo , że jest jadalny , a u nas , w śląskich górach stosunkowo częsty , nie zbieramy go by zasycić głód . Wśród borowikowatych wyróżnia się związkiem chemicznym o innym składzie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Brenna , w lipcu 2017 , w wieczornym słońcu.

Jest gatunkiem zagrożonym , wpisanym w wielu krajach , w tym w Polsce na czerwoną listę , więc i Wy , jeśli go spotkacie dajcie mu rosnąć dalej . Proszę , zastosujcie wtedy foto – grzybobranie , może i Waszym obiektywom uda się go upolować jak wygrzewa się w wieczornym słońcu , jak ten nasz , swego czasu spotkany w Brennej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Też w lipcu ale 2018 , też w Brennej

Ciemnobrązowy niemal czarny , ciemny trzon  , śnieżnobiały pod cienką skórką i ciemne rurki pod kapeluszem – to również Jego znak rozpoznawczy , lekko sinieje przekrojony. Zanim dowiedzieliśmy o jego obecności na czerwonej liście , zbieraliśmy go jak  podgrzybki , czy zajączki . I jedliśmy . Mea culpa . Z racji miejscowej nazwy „grzyb ziemny” – faktycznie przypomina smakiem , a może bardziej zapachem świeżą „wzruszoną” ziemię . Moim zdaniem nie jest gorzki , niesmaczny ani przykry w smaku . Jest specyficzny i łatwy do rozpoznania „pod językiem” . Traktowanie Go jako niejadalnego lub trującego to brednie . Ale nie zachęcam , ze względu na jego rzadkość występowania do „napychania żołądka” Panem Zamszowym . Niech cieszy Wasze oczy  – życząc wielu wrażeń na grzybobraniu – pozdrawia Was – beskidzkasalamandra

tmavohrib-obycajny-xxx1006
Tmavohrib Obycejny 🙂 – żródło naturfoto cz.