Skrzyczeńskie rozmyślania

 

Wszystko było „anty” . Wszytko w kontrze przeciwko tej wycieczce na nartach biegowych . Czas , dzień , miejsce , temperatura , halny . Już rozbieram temat na czynniki pierwsze co autor ma na myśli . Piątek – zły początek . Plus 13 , wieje tak , że głowę chce urwać . Do tego niewyspany , bo halny wył w kominie całą noc jak potępiony . Słońce raz jest raz go nie ma , pogodynka straszy deszczem a odwilż we frontalnym ataku . Jak buchnęła tegoroczna zima , jak dosypało nam w górach metr śniegu z dobrym kawałkiem myślałem , że białe szaleństwo na biegówkach będzie trwało do kwietnia . Indyk też myślał o niedzieli ….  Początek marca a tu trzeba poważnie rozpatrywać narciarskie ostatki . Sorry taki mamy klimat 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Skrzyczne – niedawno oglądane z Hali Lipowskiej – luty 2019

Jakoś podświadomie – nieczęsto odwiedzałem Szczyrk , a całkiem świadomie Skrzyczne chcąc je zachować jako wisienkę na torcie . W moich archiwach są dziesiątki zdjęć tej majestatycznej góry . Z każdej strony świata . Bliskość Skrzycznego , związane z nim przygody , wycieczki , wyjazdy na narty odsuwały nieco w czasie napisanie specjalnie dedykowanego Skrzycznemu felietonu z cyklu „Korona….” . I mimo , że dzisiejszą wycieczkę z doliny Żylicy zakończyłem na najwyższym wierzchołku śląskich gór , nie nazwałem tej relacji „Korona Beskidu Śląskiego – Skrzyczne ” . Trafić na tę listę i stać się bohaterem cyklu to zaszczyt , na ten zaszczyt każda z „moich gór”  musi sobie zasłużyć . To nietrudne ale cały imaż Skrzycznego umniejszył skutecznie ośrodek narciarski „Szczyrk Moutain Resort” .  Tak , że „książę Beskidów” – musisz jeszcze poczekać na swoją kolej . 

O3085694.jpg
I Skrzyczne dzisiaj – 08 marca 2019

Z kilku wariantów :  Solisko , Pośredni , Salmopol , Czyrna – jako start wybrałem ten pierwszy . Przyznam szczerze – bo najkrótszy i najłatwiejszy . Wystarczy wdrapać się skrajami tras narciarskich na Halę Skrzyczeńską , a potem już luzik – łatwymi trawersami północnych zboczy na szczyt . Widzę z okna domu te północne stoki Skrzycznego – białe – przez pół roku od śniegu . Dzisiaj będzie podglądanie domu z podszczytowych polan – pomyślałem  🙂 . Ale zanim to nastąpi muszę najpierw za jedyne 10PLN stanąć autem po ośki w błocie na „parkingu” . Potem wystarczy tylko przejść zdewastowanym , choć położonym ledwo w ubiegłym roku „produktem chodnikopodobnym” do dolnej stacji wyciągów – „Solisko”

O3085731.jpg
W okolicach „Cielętnika” marzec 2019

Obserwuję tu chaos , który nazywam „syndromem końca sezonu” . Otoczenie zaśmiecone , śnieg brudny , pełen kamieni , petów i jakiegoś żużla . Prawą , mniej uczęszczaną stroną , z nartami na plecach wspinam się w kierunku dawnego „cielętnika”  ( swoją drogą ciekawe kto pamięta tę nazwę i skąd się wzięła ? 🙂 ) Nart nie zakładam , nie dlatego , że „z buta” jest łatwiej . Dlatego , że ślizgi biegówek po kilkudziesięciu metrach wyglądały by jak tarnik do drewna . Zamiast śniegu , na przełamaniach stoku jest kamień na kamieniu – widzę jak iskry sypią się spod nart zjeżdżających . Dramatycznie wygląda ten dolny odcinek . Jak byłem szczeniakiem , za czasów GON ( górniczego ośrodka narciarskiego ) było znacznie lepiej . Szybko odkrywam powód tego stanu . Jakiś geniusz wymyślił , że trawiaste przed laty stoki trzeba było „przeprofilować” . Buldożerem . Żeby było łagodnie i szeroko . A pod spodem trawiastej łąki  były niespodzianki  🙂 Kamienie . To w górach są kamienie ? Kto by przypuszczał ???  No , no .

Desktop16
Mołtajn rizort łelkam …. 

Kamieni i żwiru jest tak wiele , że nawet zima dziesięciolecia i metr naturalnego plus sztuczny śnieg ( którego baaaardzo skąpi właściciel ) nie są w stanie pokryć trasy zjazdowej w stanie choćby dostatecznym . Inne niewielkie stacje narciarskie takie jak mijane po drodze – Czantoria , Klepki czy Cieńków – wyglądają jak alpejskie kurorty . Idealnie utrzymane mimo odwilży a tutaj ??? Jakim trzeba być nieudacznikiem , żeby przez kilkadziesiąt mroźnych nocy nie naśnieżyć wystarczająco tras ??  Ale stówka za karnet wpada do kasy „od łebka” . Się wzięło , się zaksięgowało – to po co dawać w zamian dobre warunki ? Schodzę jeszcze bardziej na prawo , byle dalej od tego kamieniołomu . Pod resztkami wytrzebionego lasu jest naturalna , nierozjechana warstwa śniegu . Dawną „czerwoną” trasą zmierzam polanami ku Hali Skrzyczeńskiej . Zerkam w kierunku „nartostrad” i zastanawiam się kto przy zdrowych zmysłach przyjedzie tutaj drugi raz ?  powyżej w kolażu – stan trasy narciarskiej i skutki „kamieniołomu” – dziury wyryte do blachy na ślizgach nart  ( na szczęście to nie moje biegówki ) .

O3085691.jpg
Hala Skrzyczeńska – już w ciszy , z nieczynnymi wyciągami 🙂

Hala Skrzyczeńska . W końcu . Tu była knajpka „Akwarium” . Punkt zborny i kontaktowy przed erą komórek . I jakoś żeśmy się znajdywali jeżdżąc na nartach bez telefonów 🙂 . Tu na hali to dopiero wieje , nie to co ta pici dmuchawka w dolinie . Składam ręce do nieba 🙂 Dlaczego ? Bo nowoczesna kolejka Leitner na Kopę nie działa !!  🙂 🙂  Dzięki Ci wietrze !! Swoją drogą za siermiężnego P-R-L-u były tutaj orczyki . Całkowicie odporne na wiatr . Czyżby ten sam jajogłowy geniusz ? „Pan mądra głowa” od buldożerów ? Nie pomyślał , że tu może wiać wiatr ? No popatrz co za pech …  Ale , ale …. na Małe Skrzyczne prowadził zawsze bezpieczny i wiatro-odporny wyciąg  talerzykowy . Jest dalej – no jasne – też nieczynny . Bo wieje . Dwie rzeczy są jednak niezmierzone . Wszechświat i ludzka głupota . Mam namacalne potwierdzenie tezy Einsteina . Szczyrk Mountain Resort Welcome To …. niestety jest żenada na całej linii …. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W drodze na Małe Skrzyczne – ostatni plan od lewej Czantoria , Równica

Przebieram spoconą koszulkę , i łagodną niebieską trasą , w niecałe pół godziny jestem pod Małym Skrzycznem . Zero ludzi , zero radia „zet” skrzeczącego z głośników poniżej hali . W końcu jestem jak w domu . Cisza , obok tylko kilku podobnych mnie narciarzy na skiturach i biegówkach . W końcu spokojnie można się rozejrzeć . Na razie tylko na zachód i północ . Widoczność genialna , między chmurami przebłyskuje słońce – na szczyt i do schroniska na Skrzycznem już tylko żabi skok . A tam z pewnością czeka mnie spektakularna panorama żywiecczyzny i tatrzańskich szczytów . 

O3085711.jpg
Skrzyczne – Książę Beskidów 1257mnpm – schronisko , w tle Babia Góra

Skrzyczne . Książę Beskidu Śląskiego . Choć stoję na samym Twoim czubku –  jeszcze trochę wody upłynie w Wiśle , żebyś trafiło jako leitmotiv do cyklu „Korona… trzeba będzie jeszcze kilku prób . Może od Malinki ,  może od Lipowej ? Czas pokaże . Póki co przybijam „piątkę” na drogowskazie z tabliczką :  1257mnpm , z nadzieją na kolejne – piękna góro – szybkie spotkanie . Pamiętaj , że widzę Cię codziennie , przy dobrej pogodzie z mojego okna .

O3085724.jpg
Mała Fatra ze Skrzycznego – „poszarpany” Rozsutec i gładki wierzchołek – Stoh

Wiem , wielka góro , że moim utyskiwaniom nie Ty jesteś winna . Wiem , że to zdeformowane myślenie pazernych nieudaczników z gatunku „homo – mocno – nie – sapiens ” . Z Twoich północnych stoków zrobiono coś co w zamyśle miało być wizytówką Szczyrku , a wyszedł ( póki co mam nadzieję ) pseudo kurort zwany pretensjonalnie „mołtajn rizort” . Wiem też , piękna góro , że jeśli człowiek chce – to może pogodzić i hotele i wyciągi , i atrakcje dla turystów z naturalną przyrodą , da się też zadbać o bezpieczne , urozmaicone trasy narciarskie . I takiej zmiany myślenia życzę zarządcom . Kończę pastwienie się nad tym kołchozem . Ale  – już w domu sprawdziłem na skiinfo opinie o tym ośrodku , bo myślałem , że po prostu mam zły dzień i wszystko odbieram na „BE” , ale jeśli na 130 ocen , sto jest jednoznacznie negatywnych  to znaczy , że syf , pazerność , kiepskie zarządzanie i bylejakość – tutaj to standard .  https://www.skiinfo.pl/slaskie/szczyrk-czyrna-solisko/opinie.html?review_id=49175

O3085718.1.jpg
Ten widok zrekompensował wszystko …..

Jednego nie dało sobie Skrzyczne popsuć . Widoków . Wystarczy stanąć na szczycie i zerknąć na wschód i południe . Od razu świat staje się piękniejszy . Cały świat podany jak „na tacy” . Tatry wydają się być na wyciągnięcie ręki choć to ponad 100km w linii prostej . Rozrzucone jak klocki lego , domki nad jeziorem żywieckim . Wielki Rozsutec w słowackiej Małej Fatrze rekompensują potężną skuchę zaaplikowaną wcześniej . Waga plusów i minusów dzisiejszej wyprawy stabilizuje się na plusie . Wracam pustymi trasami . Zieloną nartostradą do Hali Skrzyczeńskiej .

O3085726.jpg
Jezioro Żywieckie ze Skrzycznego

Biegówki to nie są narty zjazdowe . Taka stara prawda z cyklu „tyz prowda” . Żeby złapać równowagę na nartach o szerokości 49mm na trasie zjazdowej – fest  trzeba się „postarać” . Cały odcinek do hali poszedł mi jednak jak z płatka . Po drodze dopadł mnie deszcz i śnieg zbity w krupę śnieżną , pełny przekrój , do wyboru do koloru . Niebieska – w teorii trudniejsza trasa w stronę „cielętnika” też okazała się banalna – mimo mokrego śniegu i slalomu od sasa do lasa – spowodowanego brakiem śniegu . „Przeprofilowane” trasy są dobre na biegówki a nie jako trasy narciarstwa alpejskiego . Patrzę teraz na na nartostrady z punktu widzenia zjeżdżającego .  I co ? Na zjazdowych nartach to bym się tu nieźle wynudził . Szału absolutnie nie ma . Dla rodzin z małymi dziećmi – a i owszem taki dłuższy stok „Krasnoludek” dobry do nauki . Takie też muszą być … bo nie każdy jak ja – miał to szczęście urodzić się „od razu” z zapiętymi nartami …. 

O3085721.jpg
Takie rzeczy tylko w Beskidach …. 🙂 

Ciau piękna góro , do zobaczenia wkrótce..

 

6 myśli na temat “Skrzyczeńskie rozmyślania”

  1. Powiało melancholijnym smutkiem z Beskidów zagraconych przepięknymi luksusowymi SPA z re-sortu. Chociaż bywalcy ich pewnie twierdzą, że jest tam super, tylko te góry – cały widok zasłaniają. Znam te nastroje na BE, bo sam w nie popadałem wchodząc w Katowicach do leśnego zacisza(?) przepełnionego rykiem silników i wonią palonej gumy. Cóż, drifterzy też gdzieś muszą ćwiczyć. Pozostaje mi znaleźć inny las. W Beskidach jak widzę jeszcze ich sporo zostało, a na szczytach – mówisz – nie słychać radia? No i na zdjęciach widać, że nie widać powietrza. Więc życzę wytrwałości w opisywaniu tego, co piękne na świecie zostało i poprawy nastroju, bo wiosna przecie idzie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Mocno przeredagowałem pierwotną wersję relacji . Złagodziłem język , spostrzeżenia i epitety . Żeby sam przed sobą nieco usprawiedliwić to co zastałem u podnóża Skrzycznego . A i tak powiało melancholią . Chyba jestem trochę z innej bajki …. dlatego zwykle szwendam się z dala od cywilizacji . Pozdrowienia 🙂 Wiosna idzie 🙂

      Polubienie

  2. Z wielką przyjemnością przeczytałam bajkowy opis wyprawy. Zdjęcia cudne. Nostalgia mnie ogarnęła, ze nie dane mi tam być w czasie czytania no i na jawie. Lata lecą, kolanka dokuczają. Pozdrawiam Was serdecznie   W dniu 2019-03-11 20:12:31 użytkownik Beskidzka Salamandra – Początek napisał: WordPress.com beskidzkasalamandra posted: ”  Wszystko było „anty” . Wszytko w kontrze przeciwko tej wycieczce na nartach biegowych . Czas , dzień , miejsce , temperatura , halny . Już rozbieram temat na czynniki pierwsze co autor ma na myśli . Piątek – zły początek . Plus 13 , wieje tak , że „

    Polubione przez 1 osoba

  3. Jeśli nawet czasami zastanawiałem się , nad zmianą moich „biegówek” rozmiar 45, na te nieco dłuższe, przypinane do butów, to teraz widzę , że jednak w moich wszędzie dojdę, nawet przez kamieniołom, czasem tylko „dokładając” raczki, wolniej, ale wszędzie… Chyba, że po odwilży potok, który mogę przeskoczyć, zamienia się w rzekę, ale wtedy narty też nie pomogą 😉

    Polubione przez 1 osoba

  4. Widoki jak zwykle przednie. A co do reszty to mogę tylko zacytować Tolkiena: „Świat się zmienia, lecz pozostaje jeszcze gdzieniegdzie wierny”. Dobrze takie wierne miejsca mieć. Warto również wracać do miejsc starych, zmienionych. Nawet jeśli teraz wyglądają one kiepsko to nie znaczy, że za kilka lat będą wyglądały tak samo.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Jako stałej bywalczyni, bo od lat już prawie trzydziestu, każdy przystanek
    jest mi doskonale znany i mocno przeze mnie uwielbiany. W szczególności jednak w zimowej odsłonie, z racji miłości do nart twardego rodzaju. Te krajobrazy zawsze zachwycają, zapierając dech w piersiach. I na zawsze dla mnie takie już pozostaną. Odwiedzam Szczyrk regularnie i, pomimo coraz bardziej intensywnego w nim zgiełku, z całą pewnością nie przestanę być jego wierną fanką 😊
    Opis wspaniały, jak zresztą zawsze i wszystko, co spod Twojego pióra wychodzi.
    Pozdrawiam cieplutko z łódzkiego 🤗

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s