Zły sen , ma na imię „kleszcz”

głównie dla psiarzy …

Obrzydlistwo , paskudztwo , ohydztwo . Koszmar każdego . Te małe pajęczaki mieszkają niemal wszędzie i być może nawet byśmy nie zauważali ich istnienia , gdyby nie to , że przenoszą trudne do wyleczenia , a czasami nawet śmiertelnie groźne choroby . Chyba każdy słyszał o boreliozie , odkleszczowym zapaleniu mózgu czy babeszjozie . Czy rzeczywiście jest się czego obawiać  ?  Jesteśmy dosłownie bombardowani przez ekrany telewizorów i komputerów wizją apokalipsy ludzi , ich psów i kotów . W skrócie słyszymy taki przekaz :  jeśli wyjdziecie na spacer do lasu , na łąkę czy do ogrodu , to Waszym pupilom na pewno stanie się coś złego . Do tego ludzi , którzy znaleźli u siebie lub swojego zwierzęcia kleszcza , namawia się , by po wyciągnięciu wysłali go na badanie genetyczne , kosztujące majątek . Daleko nam do takiego demonizowania problemu , choć przyznam , że bardzo irytuję mnie każdy znaleziony na psiej skórze kleszcz . Napisano na ten temat tomy mniej lub bardziej przydatnych artykułów i felietonów , ten będzie kolejny , mam nadzieję – przydatny – bo z pewnością nie można sprawy lekceważyć .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubik – czyścioszek 😉

Jaka realnie jest szansa na to , przytrafi się nam coś złego po kontakcie z kleszczem ? Nie ma na to dokładnych statystyk , ale szacuje się , że w Polsce ok 25-30% tych oblechów jest nosicielami jednej lub więcej „odkleszczowych” chorób. Po drugie , jeśli nawet „przyssie” się do naszego psiaka , czy do nas , taka poczwara – nosicielka , to wcale nie musi oznaczać , że będziemy mieli problem . Co najmniej kilka / naście godzin nic nam nie grozi , więc warto po każdym leśnym spacerze dokładnie przeglądnąć siebie i naszego pupila . O tyle nam jest łatwiej ,  bo Westie mają śnieżnobiałą sierść . Nawet jeśli przeoczymy kleszcza na skórze i zdąży się on dobrze wbić i „opić” – też nie wpadajmy w panikę . 

0_0_productGfx_bba30988e4a003181f3c183143b25d7a
Źródło : fiprex.pl

Po pierwsze , mamy , my ludzie i nasze psiaki cały arsenał specyfików . Odstraszających , zniechęcających zapachem , oraz zabójczych dla tych pajęczaków po skosztowaniu choćby ułamka mililitra naszej krwi . Płyny na skórę , repelenty w spray’u , obroże , ostatnio też tabletki . Mnóstwo jest naturalnych środków odstraszających , które zminimalizują szansę na „zbyt bliski kontakt” . Naszym zdaniem , dla zwierząt najbardziej przyjazne i stosunkowo skuteczne są środki typu „spot-on” roztwory do nakrapiania bezpośrednio na skórę . Występują w kroplach lub atomizerach w dawkach od „S” do „XXL”. Mamy zaufanie do produktów z fipronilem . tworzącym na skórze zwierzęcia warstwę ochronną , skutecznie zabezpieczając przed ponowną inwazją kleszczy do 4 tygodni oraz przed ponowną inwazją pcheł do 8 tygodni. Preparaty nie zabezpieczają przed przyczepieniem się kleszcza do skóry zwierzęcia. Po zabiciu kleszcze zazwyczaj spadają z psa, kota, natomiast te, które pozostaną mogą być usunięte przez delikatne strzepnięcie . Jest wiele marek farmaceutycznych , mających w swojej ofercie Tego typu profilaktyczne środki , z pośród nich od lat stosujemy Fiprex i „odpukać nic złego nie przytrafiło się naszym psiakom . Podobne działanie mają obroże przeciw kleszczowe stosowane u nieco starszych niż Rubik piesków . Z pewnością , za niedługo na rubikowej szyi pojawi się Foresto , do którego mamy największe zaufanie . Stosunkową nowością są tabletki typu Simparica czy Bravecto . Ponieważ ich działanie jest dość kontrowersyjne nie stosujemy ich , bo choć w swym działaniu są bardziej skuteczne, to przy tym bardzo agresywne .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po drugie :  środki naturalne  –  obsadziliśmy w tym roku ogród roślinami , które pomagają w tym nierównym starciu . Głownie rozmarynem , o którym niedawno dowiedzieliśmy się , że kleszcze go nie lubią , razem z lawendą , miętą i bazylią stworzą jeszcze jedną niewidzialną przeszkodę dla owadów i kleszczy . Warto też wypróbować herbatę z czystka . Napar dodany do psiej wody wpływa na  zmianę zapachu ciała zwierzęcia , i czyni go mniej atrakcyjnym dla pasożytów zewnętrznych takich jak kleszcze, pchły czy komary . Czystek jest bogatym źródłem antyoksydantów , a jego regularne stosowanie podnosi naturalną odporność na infekcje wirusowe . Przyczynia się do wzmocnienia odporności organizmu i podniesienia jego naturalnej bariery ochronnej .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubik i wielka Rubi-szyszka

Jeśli cała ta profilaktyka zawiedzie i krwiopijcy siedzą już na naszym psiaku , pamiętajcie : Największą „szansę” na zakażenie się odkleszczowymi chorobami mamy wtedy , jeśli niefachowo będziemy próbować usunąć . Jeśli nie macie w tym wprawy wet za „dychę” zrobi to za Was . Przy naszym poprzednim psiaku – Fokusie – idealnie sprawdzał się plastikowy „krętlik” . Samozaciskowa pęseta kupiona kiedyś w Czechach , dostępna u nas w asortymencie firmy Trixie . Pęseta jest tak wyprofilowana , że umożliwia zaciśnięcie jej tuż przy skórze psa , na głowie pasożyta . Łapanie „gadziora” za opity odwłok jest niedopuszczalne !! Są i inne „kleszczołapki” , czy pęsety z pętelką  , warto spróbować – kosztują grosze i któraś być może „przypasuje” . I najważniejsze …. zapomnijcie o babcinych metodach „topienia” kleszcza w wazelinie , oleju czy spirytusie . Wymażcie z pamięci te zabobonne praktyki . W zagrożeniu kleszcze reagują „wymiotami” swojej treści żołądkowej wgłąb ciała żywiciela . To najprostsza droga do kłopotów .

5be25997ecb6c49df531b2d4f66b32db

Po usunięciu pasożyta najlepiej , abyśmy umieścili go na jednolitej , jasnej powierzchni , aby zobaczyć , czy usunęliśmy go w całości . Jeśli część została w ciele psa , bez weterynarza trudno będzie temu zaradzić . Jeśli wszystko poszło OK – zdezynfekować skórę zwierzaka , swoje ręce . Pamiętajcie też o tym, aby po tym zdarzeniu monitorować swojego psa i jego zachowanie, aby dostrzec ewentualnie objawy mogącej się rozwijać choroby . Rumień po kilku dniach w miejscu ukąszenia , czy apatyczne zachowanie pupila będą znakiem , że coś poszło nie tak . Nie bagatelizujcie żadnej zmiany zachowania psa . Ciemniejszy mocz , brak apetytu , zaburzenia ruchowe , utrata wagi czy ogólne osłabienie to sygnały , że wizyta u weterynarza jest nieodzowna . Przy obecnym stanie medycyny zwierząt i farmakologii , można pupila wyciągnąć ze szponów ewentualnej choroby . Działać zdecydowanie , szybko , bez emocji i paniki . I wszystko będzie dobrze 🙂

20190629_123923