Rzuć wszytko i chodź w góry ….. koniecznie z psem 😊

czyli zakamuflowane zaproszenie do Rubilandii…

Psia „Ziemia Obiecana”  kraina wielkiego czworonożnego szczęścia istnieje na prawdę . Nie jest ani wymyślona ani iluzoryczna . Psim eldorado są góry . Niezmierzone przestrzenie , pachnące lasy , kryształowe  strumienie , wielkie dzikie polany na szczytach – od lat były i pozostały ulubionym domem psowatych . Jedyni przodkowie naszych Tofików , Łatek i Rubików byli rzecz jasna –  wilkami (tu spotkanie z nimi w Beskidach ( kliknij ) . I pewnie to atawizm gatunku „canis familiaris” odpowiada za to , że nasze psy domowe tak beztrosko i cudownie czują się w górach . Nasza i Rubika – fantastyczna kraina – zwana od niedawna Rubilandią leży w Śląskich Beskidach między pasmami Czantorii , Skrzycznego i Szyndzielni .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubilandia , ładniejsza połowa Beskidzkiej Salamandry i przyszły władca śląskich gór – Rubik 😉

Nasz mały Rubik z pewnością , podąży śladem Fokusa i ani się nie obejrzymy jak zostanie mianowany hospodarem śląskich gór – Jego White Terrierową Wysokością – z psiej Bożej futrzanej łaski – regentem beskidzkich dolin – Leśnicy , Hołcyny i Bukowej  , wielkim księciem ustrońskich źródeł  – Rubikiem Pierwszym Beskidzkim 😉  Chcemy się z Wami w tym felietonie podzielić naszymi doświadczeniami z blisko dwudziestu lat włóczęgi po górach w towarzystwie westusiów . O czym należy pamiętać zabierając psiaki , jakie są ograniczenia , korzyści , ale i niebezpieczeństwa wynikające ze specyfiki gór . 

DSCN1157
Z Fokusem i Hektorem ( z bandamą ) na Wielkiej Raczy

Leitmotiv-em tego felietonu będą nasze ukochane psy – West Highland White Terriery . Westie są do bólu typowymi terrierami  – pełnymi temperamentu , żywiołowymi , niezależnymi , nieustraszonymi i obdarzonymi silnym charakterem . Ich miłośnicy ( to My ) twierdzą , że mają wszystkie zalety tej grupy psów, a jednocześnie nie mają ich wad . Wszystkie nasze westy były i są wesołe , ruchliwe i zawsze gotowe do towarzyszenia swojemu człowiekowi . Bardzo przywiązane do właściciela , potrafiące chodzić za nim krok w krok , ale nie będące przy tym natrętne . Nie domagają się stałej uwagi – cierpliwie czekają , aż będziemy mieli dla nich czas . Westie nie jest agresywny ani nadmiernie hałaśliwy . Jest idealnym kompanem na górskie wycieczki . Słysząc , że chodzimy po górach niemal wyłącznie z psem ludzie zadają nam szereg pytań : czy to trudne? czy nie oznacza to zbyt wielu wyrzeczeń ? A może grożą nam jakieś niebezpieczeństwa ? No i o czym trzeba pamiętać jadąc ze zwierzęciem na dłuższy lub krótszy wypad w teren?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubik , regent beskidzkich połonin w lipcu 2019

No to ruszamy w góry  – nie w Karakorum , ani w Pireneje , ruszamy na wycieczkę w nasze polskie , najpiękniejsze góry na świecie – w Śląskie Beskidy . Co zabrać ze sobą ? Z pewnością siebie i merdający ogon . Najważniejszy jest rzecz jasna pies , bo jak ktoś nie ma psa , to nie pójdzie przecież z psem w góry 😉. Pies może być całkiem zwykły , a i tak będzie dla nas  gwarancją dobrej zabawy , zwłaszcza jeśli w nazwie jego rasy znajdzie się magiczne słowo Highland  – Średniogórze – idealnie opisujące góry w Rubilandii . Pies nie może być zbyt młody , bo szczenięta nie mogą być nadmiernie forsowane i oczywiście musi być zdrowy i chętny do spędzania z nami aktywnie czasu – dla takiego psiaka każda wycieczka w góry będzie po prostu świetnym spacerem u boku swego przewodnika .

DSCN1610
A co mi tam krowa dziwna ?  bynajmniej nie miastowy 😉 Fokus 

Psi ekwipunek należy uzupełnić o : 1) miskę i wodę – dużo wody , bo choć w górach źródełka i strumienie można spotkać niemal co krok , to w wyższych partiach , na polanach pod szczytami trudno o dostęp do niej , a woda będzie nam niezbędna . 2) smycz i obrożę lub szelki – najlepiej z identyfikatorem . Nasze , beskidzko-salamandrowe psiaki przyzwyczajone do górskich realiów nie oddalały się zbytnio od nas , i dla nich były to wycieczki po „swoich ścieżkach” , tymczasem psiaki „letników” potrafią zwiać wystraszone w ułamku sekundy w gęsty młodnik , czy pogonić za leśną zwierzyną – i potem „szukaj wiatru w polu” . Pupila trzeba mieć stale pod czujną kontrolą , moim zdaniem nie oznacza to , że chodzi o kaganiec , czy jarzmo w postaci smyczy , na którym zwierzę się prowadzi , lecz o realną (samo) kontrolę — zapewnienie tego , by pies nie miał możliwości swobodnego grasowania . Nie każdy pies dla sprawowania nad nim kontroli wymaga środka technicznego w postaci linki .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubilandia , Highland – Średniogórze – beskidzka dolina Leśnicy
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubik ma cztery i pól miesiąca . Smycz mam , ale tylko dla ozdoby Brenna w lipcu 2019

90%  beskidzkich gór na „zielonym  Śląsku ”  stanowią lasy . Ustawa o lasach zakazuje puszczania psa luzem w lesie nie definiując przy tym czym jest ów „luz” . Bo są przypadki szczególne : kiedy niezwykle karny czworonóg robi dokładnie to, czego oczekuje odeń przewodnik  ale przecież są takie – choćby psy ratownicze , psy służbowe , psi przewodnicy , takimi psami były nasze westy – Tazok i Fokus . W takim przypadku nasz psiak  jest pod kontrolą przewodnika — kontrolą niewidzialną , sterowaną gestami , werbalnie , i ( a może zwłaszcza ) wynikającą z bliskiej więzi emocjonalnej i psychicznej . Albo z innej beczki – psiak jest tak nieśmiały , bojaźliwy i wycofany , że nie wyobraża sobie oddalenia się na więcej niż 10 metrów , a nawet jeśli się to zdarzy , to w 100 % wraca w podskokach raz zawołany . Czy te sytuacje można opisać jako puszczanie psa luzem ? moim zdaniem NIE . Więc niech sędzią w tej sprawie będzie nasz rozsądek . Dla „świętego spokoju” niewtajemniczonym sugeruję – że  w górach , i górskim lesie najlepiej będzie prowadzić psa na smyczy . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fokus na Wielkim Krywaniu smycz przy pasku – dla fasonu 😉

W górskim środowisku na naszego psiaka działają tysiące bodźców . Jego zmysły dosłownie bombardują nowe dźwięki , zapachy , smaki i kształty . My , jako ich przewodnicy prowadzimy psiaki po labiryncie ,,Matki Natury,, i tylko od nas i naszego rozsądku i opanowania zależą ich reakcje na otaczający ich świat . Nie jesteśmy zwolennikami smyczy , ale w jednym przypadku , zawsze będziemy jej używać . W parkach narodowych i rezerwatach tych , które są ,,przyjazne,, psom . Po tych świątyniach przyrody –  tak w kraju jak i za granicą , nasze psiaki będą zawsze spacerować wyłącznie na smyczy . Podsumowując ten wątek , jeśli nie jesteśmy pewni na 200% jak zachowa się nasz towarzysz i nie jesteśmy pewni swojej niewidzialnej więzi i realnej kontroli użyjmy w górach smyczy .

Rubilandia
Rubilandia – psia Ziemia Obiecana – Hala Świniorka pod Orłową

Jak długi i forsowny może być spacer po górach , to oczywiście sprawa indywidualna każdego z nas . To zależy od naszej kondycji , aktualnego samopoczucia , często od zmiennej pogody . A jak to jest u psiaków ? Dokładnie tak samo , i jeszcze od wieku , rasy , budowy ciała , wydolności i zwykłej przyjemności czerpanej z takiej formy spędzenia czasu . Z Westie’m – ruchliwym , ciekawskim , wszędobylskim i ambitnym psem możemy znacznie więcej niż z sapiącym jak lokomotywa buldożkiem czy leniwym bassetem . To przecież Terriery , wielkie psy w małym ciele . Ale i one mają swoje ograniczenia .  Skały , ostre kamienie , drabinki i klamry , są nie do pokonania nawet przez najbardziej  zgrabnego psa . Starsze zwierzęta i szczeniaki z kolei , szybciej opadają z sił .

IMG_1789
Łańcuchy i drabinki   ???  ogarniemy na luzie temat 😉 Fokus w Słowackim Raju

Mamy wtedy dwie opcje do wyboru . Nasze ręce lub nosidełko . Pierwsza opcja – jak najbardziej OK zadziała na krótkich dystansach , póki nie „zwiędną” nam ręce , druga jest właściwie niezbędna w trudnym terenie i na dłuższych wyprawach . Od lat stosowaliśmy to udogodnienie , sprawdziło się zarówno stare nosidełko odziedziczone po dzieciach , jak i specjalne , dedykowane dla psów . Bo przecież nie każde przejście, z którym poradzi sobie człowiek , będzie w zasięgu psich łapek . I ten bliski kontakt z naszym przyjacielem , kontakt nos w nos , albo ucho w ucho , kiedy czujesz ciepło jego ciała – to bezcenne uczucie . Pamiętam jak w Parku Narodowym Słowacki Raj , zagadnął nas jeden z turystów i skomentował zdziwiony :  „Pierwszy raz widzę , żeby dwunożne zwierzę taszczyło na plecach czworonożne ” 😉 

IMG_1921
Dwie szkoły – u „pana” salamandry – Fokus w nosidełku , Hektor u Mietka pod pachą 🙂 

Wybierając się na dłuższe wycieczki (powyżej 6 godzin) zawsze zabieramy porcję karmy , bo przecież każde stworzenie musi mieć szansę na regenerację . Pamiętamy też o właściwym tempie marszu i odpowiedniej dozie odpoczynku . Nasz pies zwykle pokonuje dwu a może nawet trzykrotnie dłuższy dystans niż my , do tego nawet w słoneczny i gorący dzień nie może zdjąć swojego futra . W takich warunkach niezbędne będzie poświęcenie kilku minut na oddech co godzinę , zamoczenie łapek w strumieniu , miska wody , a przy dłuższym marszu konieczne mogą okazać się nawet nieco dłuższe przerwy . Nie zabierajcie swoich psiaków w tłumnie odwiedzane miejsca . Setki nóg i hałas „głośno szczekających” do siebie ludzi to nie jest to co nasze „tygrysy lubią najbardziej” .

IMGP1476
Koń jaki jest – każdy widzi 😉  Medytacje wiejskiego westusia

Jeśli myślimy o trekkingu za granicą naszego pięknego kraju w plecaku nie może zabraknąć psiego paszportu wraz z zaświadczeniem o szczepieniu . Warto też mieć ze sobą – pod każdą szerokością geograficzna przyrząd do wyciągania kleszczy zaś przy dłuższych wyjazdach w bagażu nie może zabraknąć preparatów chroniących psie stawy . Czy wyjście w góry z psem wiąże się z wyrzeczeniami , czy czworonożna turystyka ogranicza przewodnika ? Oczywiście punkt widzenia zależy od punktu patrzenia – nas nie ogranicza , bo kochamy takie wycieczki , i poniekąd jesteśmy od nich uzależnieni . Ograniczenia nie dotyczą też naszych psiaków , niech się wyhasają do oporu , upaprają błotem w poszukiwaniu kreta . Będą szczęśliwe i będą dobrze spały .

Fokus - Ale za to jest radocha
Fokus – nie ma kreta , ale radocha tęga !! Tak wygląda szczęśliwy pies 😉

Nie chodzi jednak o to , by drobne wyrzeczenia przesłoniły Wam niewątpliwie plusy ! Wędrowanie z psem w górach to mnóstwo frajdy : jest weselej , zawsze coś się dzieje , mamy więcej pretekstów do odpoczynków w ciekawych miejscach , pies potrafi odpowiednio przyspieszyć lub zmniejszyć tempo marszu 😉 Psiak poprawia nastrój , tłumi niesnaski – jest świetnym kompanem do wszelkiego rodzaju przygód . Tak więc…rzućcie wszystko i chodźcie w góry ( kliknij)  oczywiście najlepiej z psem u boku 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Do zobaczenia i usłyszenia w drugiej części . Jesienno – zimowej 😉 Beskidzka – Marzena i Salamandra – Maciek 

 

 

4 myśli na temat “Rzuć wszytko i chodź w góry ….. koniecznie z psem 😊”

  1. Wyobraźnię (w przeciwieństwie do włosów) mam bujną, więc zaraz w połowie tekstu wyobraziłem sobie taki tercet egzotyczny (T&Sz&R – czytaj tiszirt) maszerujący po górach z wesołą pieśnią na ustach:
    piosenka (na mel. dowolną, taką z przedszkola)
    Sz:
    Wy nie wiecie, a ja wiem.
    Jak rozmawiać trzeba z psem!
    Bo gdy byłam w pewnej wsi,
    to poznałam język psi…
    T:
    HAU, HAU !
    R: (lekko sepleniąc)
    hał, hał !
    Tej piosenki nauczyła mnie moja Basia kochana (piszę znowu z małych liter, bo znowu nie chodzi o nazwę zespołu), a nie znam autora więc przepraszam, że ośmielam się cytować.
    Jak zwykle, na tym blogu (fuj, co za słowo), więc lepiej: w tym eseju można znaleźć wiele cennych życiowo wskazówek i jeszcze poczuć się (znowu) zachęconym do wypadu w góry.
    Ja akurat – z braku psa – musiałbym wędrować z żółwiem, więc pomysł z nosidełkiem wydał mi się przedni. Wszak jestem dużo szybszy od żółwia, nie wspominając ślimaka, ba, raz mi się zdarzyło że byłem szybszy od Zająca (Jerzego), który „na chwilkę, na piwo” zatrzymał się w schronisku i oprzytomniał dopiero wieczorem.
    Te zasady dotyczą nie tylko wszelkich zwierzątek, ale wręcz żyjątek, więc odnoszą się także do pińcetplusów i na dowolnym terytorium. Wspominam o tym bo zawsze serce mi się kraje jak w środku mszy jakiś mały szczeżuj (taki mikroczłowieczek co jeszcze tylko szcze i żuje), zaczyna popłakiwać z głodu lub pragnienia, a spanikowani rodzice wtedy przypominają sobie, że nie mają butelki, a karmić piersią przed ołtarzem… Ale także właśnie w lesie, w parku, w tramwaju, gdziekolwiek (choć widziałem już karmienie piersią w autobusie!). Myślenie ma przyszłość, a miłość to także odpowiedzialność za istotę którą się kocha.
    Zatem dla duetu T&Sz gratulacje!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Starygrzybie , Twoje komentarze czytam z wielką przyjemnością , coraz intensywniej myślę jak wybrać się z Tobą na wspólną wycieczkę ( niekoniecznie grzybową 😉 Rubik w pakiecie 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s