Rozmowa z psem … 1

…część pierwsza – komunikacja przez słowa i emocje 

” Przyjemność z posiadania psa odczujecie dopiero wtedy , gdy nie będziecie próbowali zrobić ze swojego psiaka półczłowieka . Lepiej już sami spróbujcie stać się w połowie psem ” – powiedział kynolog – Edward Hoagland ….. Naszym psiakom obce jest skomplikowane myślenie człowieka . Dla psa życie jest proste , jest albo białe , albo czarne . Jeśli psiakowi opłaca się zrobić „coś”  i zostanie nagrodzony , będzie tak robił . Dlatego aby nasze stosunki z czworonogiem były jak najbardziej pozytywne , musimy zacząć myśleć w prostych kategoriach . Żadnego filozofowania . Wystarczy konsekwentnie nagradzać i konsekwentnie napominać .  Ale nigdy , przenigdy nie karać . Nie komplikujmy sobie i jemu życia , nie uda nam się nauczyć psa ludzkiego myślenia . Traktujmy psa jak najlepszego przyjaciela , i  traktujmy go z należytym mu szacunkiem , odpłaci się nam tym samym . A wierzcie mi , wiem co mówię – wierność i oddanie psa nie zna granic .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubik w Rubilandii i jego reakcja na słowo „stój”

SŁOWA 

Większość fachowców twierdzi , że pies właściwie nie rozumie znaczenia słów – tak jak człowiek . Że reaguje tylko na ton głosu i gesty . Na zasadzie skojarzeń uczy się odróżniać polecenia . Jeśli powtarzamy ciągle tym samym tonem to samo słowo , naprowadzając psa na wykonanie czynności o którą nam chodzi , powoli i konsekwentnie zacznie kojarzyć , że dane słowo w takim tonie oznacza właśnie konkretną czynność . Jeśli często mówimy do psa , on reaguje na nasz ton głosu i robi wrażenia jakby rozumiał . Niestety potok słów płynący z naszych ust jest dla psa niezrozumiały . Żeby to sprawdzić , spróbujmy kiedyś chwalić psa krzycząc… na pewno nie będzie się cieszył , mimo , że  nasze słowa będą zawierały  same pochwały  .

Wczoraj w górach
Fokus , 10 lat temu , słuchacz jakich mało 😉 opowiadam mu o śniegu 🙂

Jak rozmawiać z psem  ? Czy rozmawianie z psem jest zdrowe ? Rozmowa z psem to przypadłość każdego miłośnika tych zwierząt . Witamy się z nimi , gdy przychodzimy do domu po całodniowej nieobecności , mówimy , że czegoś nie wolno ,  chwalimy je mówiąc „dobry piesek” ,  lub po prostu mówimy do nich , gdy tylko mamy ku temu okazję . W końcu kto z Was nigdy nie powiedział do psa zwykłego ludzkiego “cześć” ?  . Z początku może wydawać się to dziwne , że ludzie starają się przekazywać informacje istotom , które ich nie rozumieją . Jest jednak zupełnie inaczej . Pies w zależności od swoich uwarunkowań intelektualnych może rozpoznawać naprawdę wiele sformułowań , także tych znacznie bardziej skomplikowanych niż ich imię i podstawowe komendy .

Kulki-śniegulki na Fokusie
Kulki – śniegulki na Fokusie – reakcja na słowo „czekaj”

EMOCJE

Absolutnie , nie podzielam opinii , że pies nie rozumie poszczególnych słów , ba !! ,  śmiem twierdzić , że On rozumie znacznie więcej niż nam się wydaje . Pamiętam jak kiedyś  zaczęliśmy zapisywać słówka , zwroty i komendy , które rozpoznawał nasz  Fokus . Przy drugiej „setce” przestaliśmy liczyć … ” Gdyby psy umiały mówić , pewnie byłoby nam trudno się z nimi dogadać , jak z ludźmi” – twierdził bajkopisarz Karel Čapek . Nie da się ukryć , że ta stara prawda znajduje odbicie w naszym życiu . Z psem można jednak się dogadać , a nawet trzeba . W naturze istnieje  uniwersalny język międzygatunkowy . Tym językiem jest energia i nasze emocje . Energię można porównać do współczesnej roli języka angielskiego , który stał się językiem międzynarodowym . Angielski jest językiem , w którym możemy dogadać się prawie z całym światem , gdziekolwiek się znajdujemy . Wszystkie zwierzęta , tak jak my , ludzie mówią językiem energii . Zwierzęta rodzą się z instynktową znajomością tego języka , tak samo jak my . Niestety , my ludzie kładziemy największy nacisk na słowa jako jedną formę komunikacji , co sprawia , że zapominamy o języku emocji . Chociaż tracimy zdolność rozumienia go , nieustanie się nim posługujemy . Mimo , że nie rozumiemy mowy zwierząt, one doskonale rozumieją nas dzięki językowi energii .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rozumiem Cię całym sobą – „siad” 

Większość naszych konfliktów z psami wynika z „niedogadania się” . Jednak nie musimy posiadać zdolności doktora Dolittle czy mieć pierścień króla Salomona , by móc rozmawiać ze swoim psem . Nie potrzebujemy do tego żadnych nadprzyrodzonych zdolności . Wystarczy , że dowiemy się w jaki sposób pies postrzega świat i nauczymy się jego języka . Patrząc na doskonale wyszkolone psy możemy odnieść wrażenie , że świetnie rozumieją mowę i intencje swojego przewodnika . Chociaż jesteśmy w stanie nauczyć nasze psy rozumienia i reagowania we właściwy sposób na kilkaset słów i na znaki optyczne to nie osiągniemy tego inaczej jak poprzez naszą postawę , naszą energię i „myślenie i mówienie” po „psiemu” . Po prostu spróbujmy mówić po psiemu !!  .  To my , ludzie wpierw musimy nauczyć się ich języka , by potem nauczyć psy rozumienia naszej , ludzkiej mowy .  Psy mówią do nas w dwojaki sposób . Po pierwsze wydają z siebie różnorodne dźwięki : skomlenie , mruczenie , szczekanie czy warczenie . Po drugie , one wyrażają się za pomocą mowy ciała (postawy i gestów) . Używajmy psiego języka zwracając się do swojego psa , wtedy nasze intencje będą dla niego jasne . Używamy w kontaktach z psami  krótkich komend . Słów dźwięcznych , niepodobnych do siebie . Wymawiamy je spokojnym tonem , ze szczyptą emocji – „wróć” z uśmiechem , „stój” – stanowczo , „hopo-hop” brzmi zabawą , a „fuj” zdecydowanie . Wybraliśmy z pośród wielu komend te , które najłatwiej wpadają w „psie ucho”

Zermanice 018
Pani woła „wróć”  ….tu i teraz …. 

Kolejną ważną różnicą jest związek czasowy . Pies nie zna się na zegarku . To co było 10 minut temu – dla psa po prostu nie istnieje . Rozumie za to doskonale , co się dzieje tu i teraz . Podstawowym błędem jaki popełnia właściciel w relacji z psem jest karcenie go z coś co zrobił  po pewnym czasie . Prosty przykład :  wracamy z pracy i widzimy , że pies pogryzł kanapę wpadamy w złość ,  jesteśmy pobudzeni , przywołujemy psa i pokazujemy mu co zrobił . W efekcie pies odbiera to – jako karcenie go za to , że wróciliśmy do domu . Tak naprawdę swoim zachowaniem od progu dajemy sygnał że jesteśmy zadowoleni i źli . I błędnie tłumaczymy sobie , że jak coś zbroił , to wie, że źle zrobił . Nieprawda . Spróbujmy to sprawdzić . Następnym razem kiedy wejdziemy do domu i zobaczymy „szkody” spróbujmy się mocno ucieszyć . I co? Wie , że źle zrobił ? Nie , pies będzie się wtedy cieszył . Tak samo jest z chwaleniem psa , należy chwalić go w momencie kiedy pies coś robi dobrze a  nie po czasie .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Obserwuję Cię . Non – stop . Pamiętaj

Być może nie zdajemy sobie sprawy , ale nasze psy non stop , przez 24h na dobę i 7 dni w tygodniu nas obserwują ! Zaś my sposób świadomy bądź nie , stale wysyłamy im komunikaty . Nasza energia wyrażająca się poprzez emocje jest dla psów jasnym komunikatem . Nasi czworonożni przyjaciele doskonale , wiedzą kiedy jesteśmy smutni , wściekli , a kiedy mamy szampański humor . Psy czują jacy jesteśmy naprawdę . Wiedzą kiedy jesteśmy pewni siebie , spokojni i zrównoważeni a kiedy źli i smutni . Psy jak nikt czyją nasz nastrój , rozpoznają nasze emocje i przekazywaną energię . Dlatego niektórym z nas , którzy zrozumieli tę zależność , bardzo łatwo i w naturalny sposób przychodzi stawanie się przewodnikiem dla swojego psa , a inni z nas niestety muszą się tego nauczyć .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Słuch psa jest o wiele bardziej wrażliwy od naszego , wychwytuje i zapamiętuje dźwięki niesłyszalne dla ludzkiego ucha . Ponadto dzięki ruchomej małżowinie usznej psy są w stanie zlokalizować źródło dźwięku . Właśnie dlatego sposób , intonacja i gesty w wydawaniu psu komend są bardzo istotne w procesie jego szkolenia . Pies odczuwa emocje i nastroje podobnie jak człowiek . Wynika to z ich genetyki , ponieważ psy domowe ewoluowały od wilków , wilczych osobników o nadzwyczajnych predyspozycjach do nawiązywania zażyłych relacji z innym gatunkiem , z homo sapiens .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Co prawda pies nie odpowie słownie i wprost na nasz monolog , za to będzie słuchać go zwykle  z ogromną uwagą , obracając głowę na lewo i prawo . Mówienie do niego jest całkowicie sensowne . Fakt częstych rozmów z psami i chęć poznania ich jako niezależnych stworzeń , a nie jedynie dekoracji otaczającego nas świata , świadczy o naszym wysokim poziomie zdolności poznawczych . Jeśli ktoś rozmawia z “najlepszym przyjacielem człowieka” z własnej woli i ciekawości , potrafi robić to także w stosunku do innych  ludzi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Mówię do Rubika „dobry pies”

Rozmawiajmy ze swoim psem w każdej wolnej chwili , przekazujmy im nasze emocje i energię , komunikujmy się prostymi  słowami . Tak zawiążemy między sobą niewidzialną nić porozumienia . Emocjonalną „smycz” łączącą nas ze zwierzakiem . Energetyczny międzygatunkowy związek uczuć , która stanie się dla nas i dla naszego pieska kilkunastoletnią Odyseją . Cudownym rejsem przez morze międzygatunkowej namiętności i odwzajemnionej bezwarunkowej miłości .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubik „mówi” – fajnie było wrzesień 2019

Druga część felietonu : Rozmowa z psem będzie o komunikacji przez  dźwięki inne niż werbalne  ,  o gestach i dotyku . Rozmowa z psem nie jest niczym zdrożnym , niczym „dziwnym”  ani nie wymagającym psychologicznego leczenia – wręcz przeciwnie .  Zapewniam Was …  Beskidzka Salamandra i mały ” gadający po psiemu” – Rubik .

Pies na borowiki … vol 1

…. „no , Rubiku czas połączyć przyjemne z pożytecznym . Praca uszlachetnia , koniec obijania się , kopania dziur w ogrodzie i gryzienia kapci  . Masz już ponad pięć miesięcy , a w pięknych bukowych lasach naszej Rubilandii w końcu pojawiły się borowiki” ….. Tak zagadnąłem popołudniu do białego futerka ułożonego w pozycji „na żabkę” . Futerka zwróconego mordką w stronę drzwi i wodzącego za mną czarnymi jak smoła oczami . Kiedy brzęknąłem medalikiem przy obroży , w jego oczach pojawiły się dwie błyszczące gwiazdki  , bo kogo jak kogo , ale Rubika na spacer po górskim lesie nie trzeba w ogóle namawiać . Woda , miska , kilka przekąsek , smycz na „wszelki wypadek” . Plecak i wio , w nieco ponad kwadrans stanęliśmy u wrót Bukowej doliny . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
U wylotu breńskiej doliny 23 sierpnia 

Lasy beskidzkiej Rubilandii są zjawiskowo piękne . To buki są takie bajeczne .  Głównie to stare buczyny karpackie ,  ale tam gdzie chodzimy po górach są również starodrzewia świerkowe , jest i namiastka puszczy jodłowej , wszystko razem doprawione jest sporą szczyptą modrzewiowych młodników . Sosny , jawory , jesiony , wiązy i dzikie czereśnie zwane w beskidzkiej gwarze – trześniami , brzozy , cisy i jałowce tworzą olśniewającą górską tajgę . Pospolite gdzie indziej graby czy gąszcze olchowe dodają malowniczości strumieniom . Lasy pachną wilgocią ziemi  , próchniczną ściółką i rosnącą przy strumieniach miętą .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubiku , to jest gołąbek – a my szukamy borowików 😉

Tutaj , w naszej górskiej tajdze wydaje się , że las niemal dotyka nieba , więc przysiedliśmy z Rubikiem  na potężnym bukowym pniu , by podziwiać  ten cud natury . To uosobienie czasu . Przecież kiedyś te olbrzymie drzewa były tylko nasionkami a teraz miliony istnień żyją tu wspólnie , rosną , dojrzewają i oddychają pod baldachimem liści .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubisiu – ostrożnie tam jest przepaść !

Siedząc , na tym wielkim pniu zjedliśmy – każdy swój prowiant  – Rubik kilka psich ciastek , ja – maślanego rogala wypili – jeden miskę , drugi kubek zimnej wody . „Porozmawialiśmy” o borowikach i grzybobraniu . Nie wiem czy Rubik bardziej wpatrywał się w ciastka czy we mnie , ale wiem , że przywiązanie do psa można okazywać w różny sposób . Jednym z nich jest właśnie mówienie do pupila . Oczywiście nie każdy jest gadułą i nie każdy tak chętnie jak ja  – szczególnie przy świadkach i w miejscu publicznym – zwraca się na głos do czworonoga z pytaniami , na które ten odpowiada machaniem ogona , ale to chyba nic zdrożnego , że od czasu do czasu rozmawiam ze swoim psem . Pewne jest jednak to , że psy nas rozumieją . I nie chodzi o konkretne wyuczone komendy , ale o ton głosu , którym mówimy i emocje , które mimowolnie psu przekazujemy .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pan borowik ceglastopory 23 sierpnia 2019

Coś jednak jest na rzeczy z tym deliberowaniem nad borowikami  , bo nie minęło czasu mało-wiele , a tu naszym dwóm parom oczu , parze czarnych węgielków i dwojgu niebieskim oczom ukazały się najpierw ceglasie – kolorowe , śliczne borowiki ceglastopore . W stanie niemowlęcym , więc zostały w lesie dla potomnych .  Zaraz potem prawdziwki , te już w stanie młodzieńczym , wręcz idealnym . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Szlachcic co się zowie – borowik szlachetny – Brenna sierpień 2019

Nie wiem czy z Rubika wyrośnie nieustraszony pogromca prawdziwków i maślaków , ale wiem jedno – już jest fantastycznym kompanem wycieczek po górach . Dla niego i dla mnie taki popołudniowy spacer po górskim lesie to wyjątkowa przyjemność . Patrzę na niego  jak dorasta , jak z nieporadnego szczenięcia staje się wszędobylskim i odważnym młodziakiem , obserwuję z dumą jak uczy się pilnie i chętnie , jak poznaje świat . Jestem jego przewodnikiem stada i nauczycielem , jestem ( na razie 😉 jego obrońcą i autorytetem . Nie darowałbym sobie , gdybym przegapił i stracił bezpowrotnie te ulotne momenty nawiązywania niewidzialnej więzi z Rubikiem , gdybym zajmował się mniej istotnymi sprawami , zamiast być świadkiem jego wchodzenia w dorosłość i kreatorem jego charakteru .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Stajemy się pomału jednością , nierozłącznymi przyjaciółmi na dobre i na złe , partnerami . Stajemy się emocjonalnie związanymi towarzyszami . Sforą bratnich dusz zapatrzonych w siebie jak w obrazek i ufającą sobie bezgranicznie , sforą ,  która będzie rozumieć się bez słów .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Boletus edulis – steinpilz – prawdziwek 🙂

A niezwykły breński las i beskidzkie pagórki stają się pomału naszym drugim domem . Buczyny i jodły obdarowały nas dzisiaj swoimi darami . Smakowitymi borowikami różnego autoramentu . Przybiliśmy sobie „piątkę” z Rubikiem i patrząc sobie w oczy dało się wyczuć ,  że żadnemu z nas ani trochę nie chciało się wracać do domu. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rubiku , trufle to nie ta bajka – szukaj na wierzchu , nie pod ściółką 😉

Wspaniale jest obserwować , jak zwierzak rozumie nasze słowa , gesty , ton głosu , jak tworzy się między nami wyjątkowa , międzygatunkowa relacja . A gdyby tak jeszcze rozumieć , co pies szczeka… A może już to wiecie ? Mina Rubika mówi wszystko – to był wyjątkowo udany spacer . O czym zapewnia Was brzydsza połowa Beskidzkiej Salamandry i Rubik – ( być może ) kiedyś , w przyszłości – pies na borowiki 😉

 

 

Muchomor czerwony

…. czyli strach ma wielkie , czerwone oczy

Cudna , oszałamiająca barwami jesień , A ty chowasz się przystojniaku pod liśćmi . Na nic Twoje starania , i tak Cię beskidzkasalamandra wypatrzy wśród jesiennych , październikowych grzybów . Będziesz i Ty muchomorku miał swoje pięć minut ….  Bo kiedy , jak nie teraz . Złota polska jesień – to Twoje dni . Ależ ty jesteś krasny . Esencja elegancji i estetyki . Jedyny taki , czerwony , piękny i …. groźny – bo większość mieszkańców współczesnej Europy , włączając w to Polskę , niezależnie od poziomu wykształcenia , uważa że muchomor czerwony to śmiertelnie trujący grzyb , a jego spożywania powinno się unikać za wszelką cenę .

Tymczasem , niezbyt znana zasada Paracelsusa – ojca medycyny – mówi , że tylko wielkość dawki określa czy dana substancja jest trucizną czy lekarstwem . Jeśli by tylko ostrożnie zastosować tę zasadę do tego wspaniałego grzyba , można by porzucić nasze  czarno-białe myślenie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W Beskidach , w październiku 2018

Od razu powiem , nie odważyłem się jeszcze przyrządzić z niego potrawki , nalewki , czy cremebrulee 🙂 . I chyba długo nie będę na to gotowy , choć nasze – ludzkie – związki z tym niesamowitym grzybem sięgają tysięcy lat przed naszą erą . Od zawsze przykuwał ludzkie spojrzenia , od zawsze otaczali się nim czarownicy , szamani i znachorzy . Bo w odpowiednich dawkach potrafi uleczyć , w innych zatruć , w jeszcze innym stężeniu wprowadzić w trans , dać nadludzką siłę lub spowodować „odmienny stan świadomości” .  To najbardziej rozpoznawalny na świecie grzyb , a wiemy o nim tak niewiele – pomyślałem i za namową Kazansky ego  postanowiłem nieco to zmienić . 

amanita_petroglyph1
Petroglify odkryte na Syberii mają 6 tysięcy lat . Przedstawiają ludzi „upojonych” muchomorami czerwonymi

Plemię Koriaków – ludu syberyjskiego – opowiada sobie z ojca na syna – taką przypowieść o początkach doświadczeń z muchomorem : „Wielki Kruk napotkał fokę i nie mógł wysłać jej z powrotem do jej morskiego domu , bo nie miał siły unieść worka z trawą , która była dla foki prowiantem na drogę. I Wielki Kruk zwrócił się do najwyższego bóstwa Vahinina o pomoc. I Vahinin odrzekł mu: `Idź na równinę koło morza a tam znajdziesz białe łodygi z nakrapianymi kapeluszami . Są to duchy Wapaq. Zjedź kilka a one ci pomogą`. I Wielki Kruk poszedł. Wtedy Bóg splunął na ziemię i z jego śliny wyrosły muchomory. Wielki Kruk odnalazł grzyby , zjadł je i zrobiło mu się wesoło. Muchomor powiedział do niego `Jak to, nie możesz podnieść worka?`, `Tak, właśnie jest` odpowiedział mu Kruk. `Ja jestem silny, pójdę i podniosę worek` odparł Wapaq. Poszedł , podniósł worek od razu i wysłał fokę do domu a następnie pokazał Krukowi jak tego dokonał i jak foka powróciła do swych towarzyszy . Wtedy Wielki Kruk rzekł: `Niechaj muchomor pozostanie już na ziemi i niech moje dzieci widzą to co on zechce im pokazać`

Nikt już nie opowiada takich mitów , XXI wiek przyniósł za to pojęcie „etnofarmakologii” ….

siberian_shaman
Kobieta – szaman z Kamczatki ( Rosja ) podczas rytuału nad muchomorem – źródło https://www.mushroomstone.com/

Bo muchomor czerwony – Amanita Muscaria to więcej niż tylko leśny przystojniak . To grzyb symbol . Przez wieki muchomor czerwony był i nadal jest symbolem wielu religii , sztuki , architektury . Grzyb znany dziś jako muchomor czerwony był znany od początku historii . Pod swoją czerwoną skórą w charakterystyczne białe cętki kryje potężny halucynogenny środek . Stąd jego szamańsko-religijne użycie wśród niektórych syberyjskich plemion . W ostatnich latach , sam grzyb , jego związki chemiczne oraz jego własności – zarówno te ekscytujące jak i te depresyjne – zostały klinicznie zbadane . Zostało stwierdzone,  że wywołują u ludzi pobudzenie zdolności percepcyjnych , tak że widzisz obiekty o wiele większe lub znacznie mniejsze niż w rzeczywistości . Muskaryna i kwas ibotenowy –  wzmacniają ludziom postrzeganie kolorów a dźwięki są znacznie intensywniejsze . Istnieje ogólne poczucie siły , zarówno fizycznej , jak i mentalnej , zupełnie poza normalnym zakresem ludzkiego doświadczenia .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Gdzieżby indziej ? Jasne , że w Brennej – październik 2018

Według Wassona religijne używanie grzyba Amanita muscaria było szeroko rozpowszechnione zarówno w Starym , jak i w Nowym Świecie . Ten niezwykły grzyb , jak wykazał Wasson , miał  być tajemniczym boskim brzemiennym bóstwem , zwanym Soma , czczonym przez indoeuropejskie ludy , nazywane Aryanami . Wasson napisał  : „Wierzę , że Soma był grzybem , Amanita muscaria u nas zwanym muchomorem , Fliegenpilz-em u Niemców , fausse orange lub tue-mouche u  Francuzów , mukhomor-em , u Rosjan. Ten płonący czerwony grzyb z białymi plamkami , które łopoczą na jego czapeczce , jest znany na całym świecie i często opisywany jako śmiercionośna trucizna , ale jest to fałsz , jak sam mogę to potwierdzić

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Brenna , dolina Leśnicy w połowie października 2018

Muchomor czerwony , pomimo , że zaliczany jest do grzybów trujących , działa różnie , zależnie od dawek . Surowy i suszony ma właściwości silnie halucynogenne – dlatego był świętą rośliną szamanów syberyjskich . Wywołuje jednak wymioty oraz nudności . Aby tego uniknąć , plemiona Syberii zamiast jeść grzyb , piły napary z suszu muchomorowego , lub piły mocz osób , które już „wzięły” muchomora . Miał działanie halucynogenne , ale nie dawał skutków ubocznych . Czarownik , który wprowadził do organizmu odpowiednio spreparowane muchomory , widział przyszłość , kontaktował się z duchami przodków i był we władzy duchów mieszkających w lesie i w samych grzybach . Ostatnio ukazało się kilka artykułów potwierdzających , że są miejsca na świecie , na przykład okolice Nagano w Japonii , gdzie gatunek ten jest uznawany za cenny grzyb jadalny pod warunkiem ugotowania go w dużej ilości osolonej wody .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Żywieckie muchomory , październik 2017

Sam spotkałem na swojej „leśnej drodze” amatorów tego typu eksperymentów , i mam nadzieję ,że jeszcze kiedyś spotkam tych samych smakoszy .

Bo tak naprawdę muchomor czerwony nie jest taki trujący jak się powszechnie sądzi . Zawiera różne związki trujące , ale po pierwsze w niezbyt silnych stężeniach, szczególnie jeśli chodzi o owocniki jesienne , a po drugie związki te , przyjęte razem, nawzajem nieco się neutralizują . Porażają , owszem , system nerwowy i mogą powodować nawet paraliż , ale zwykle są to objawy przejściowe . U osób , które spożywały muchomory czerwone nie zanotowano trwałych uszkodzeń narządów wewnętrznych . Żeby naprawdę zatruć się tymi grzybami dorosły człowiek musiałby zjeść przynajmniej kilkanaście dużych okazów. Jednak nikomu nie polecam eksperymentów z grzybami na własnym ciele bo to jest zbyt niebezpieczne .

001chris

Świat pełen jest teorii spiskowych . Że Elvis żyje , że Masoni , że Trójkąt Bermudzki . Każda jest równie zagmatwana , brawurowa i awanturnicza . Można obok nich przejść obojętnie malując sobie kółko na czole , ale można też spróbować wysłuchać argumentów – tej dziwnej – nieco surrealistycznej drugiej strony . W przypadku muchomorów wystarczy wysłuchać tych argumentów – i wyłowić te , które są zastanawiające i prowokują do snucia domysłów . Co powiecie na ten obraz powyżej ? To dwunastowieczny przedni ołtarz , przedstawiający Chrystusa i Dwunastu Apostołów (Kolekcja Museu Nacional d’Art de Catalunya , Barcelona ) . Zwróćcie uwagę , że wszystkie dwanaście par oczu Apostołów są utkwione lub wpatrujące się w to , co dwóch XX wiecznych uczonych : Wasson i Allegro niezależnie , uznali za zakodowane grzyby Amanita muscaria , „Ukryte w zwykłym widoku” w szacie i nogach Jezusa Chrystusa . Hmmm nawet jeśli to tzw. szukanie dziury w całym , spójrzcie na następny obraz :

Soma in Orthodox churches

Powyższy kolaż jest przykładem tego , jak prawosławne kościoły oddają hołd kształtowi , kolorowi i proporcjom – niemal identycznym – jak przymioty grzyba Amanita muscaria . W cerkwiach traktuje się go symbolicznie i przedstawia jako Drzewo Życia . Grzyb , jego barwa , zarys i jego cechy zewnętrzne stanowią niemal w każdej cerkwi  bramę portalową , ba więcej – w prawym górnym rogu – stał się tłem  dla gołębicy – Ducha Świętego

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Śląskie , beskidzkie AMANITY ….
IMG_5651
versus piękne mazowieckie muchomory – fot Kazansky

Polska nazwa muchomorów nie jest przypadkowa . Kiedyś mieszano go z mlekiem i z muchomora czerwonego sporządzano wabik i trutkę na muchy . Muchy przy nim padały jak martwe , ale w rzeczywistości były po prostu silnie odurzone i po jakimś czasie „ożywały” . Zwabione jego lekko-słodkim zapachem kosztowały trunek po czym padały . Jednak nie ginęły . Mówiąc kolokwialnie – FAZA! Okazało się , że muchy jechały sobie tylko na „bad tripa” ,  były jedynie sparaliżowane przez kilka dni , po czym wstawały i odlatywały w swoim kierunku .

Z kolei łacińska nazwa pochodzi od substancji chemicznych zawartych w tych grzybach, a dokładniej od muskaryny i muscymolu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Lepiej zjeść to co w koszu , zamiast tego co rośnie obok . We wrześniu 2018  w Beskidzie Śląskim

Proszę , na zakończenie – potraktujcie ten felieton jako zwykłą ciekawostkę . To typowy przykład głuchego telefonu , coś tam słyszałem  , po swojemu zrozumiałem i dzielę się tą swoją wiedzą . To nie jest poradnik etnobotaniki i etnofarmakologii . Bo grzyby i ich właściwości są tak różne jak różni są ludzie i ich osobowości . Dlatego spożywanie grzybów zwłaszcza konsumpcja niektórych enteogennych  grzybów nie jest dla wszystkich , a w szczególności powinni się wystrzegać tego ludzie niedoświadczeni , mniej dojrzali emocjonalnie, słabi psychicznie i ze skłonnościami do depresji bądź paranoi. I prawdą jest , że choć grzyby nie uzależniają fizycznie ( no może za wyjątkiem grzybobrania 🙂 ) , jednak mogą powodować przyzwyczajenie psychiczne, a w wielu przypadkach jedzenie może zaprowadzić prościutko do „wariatkowa”, nieraz na całe życie.

IMG_5656
Fot : Robert Kazański

Skąd się biorą na kapeluszu białe kropki? Jest to pozostałość po „czasach młodzieńczych”. Młode osobniki pokryte są białą koronką, błoną, albo profesjonalniej osłonką, która podczas wzrostu grzyba zostaje rozerwana i uniesiona po czym przylepia się do kapelusza rozciągając się wraz z jego dalszym wzrostem. Owocnik nosi jej szczątki potem na sobie aż do końca swojego żywota. Jej szczątki to właśnie białe kropki .

I jeszcze jedna prośba – dajmy im rosnąć w spokoju –  to jedne z najpiękniejszych leśnych grzybów – powtarzając za wieszczem Adamem …. ” one zwierza pasą , i gniazdem są owadów i gajów okrasą ….. Ni wilczych , ni zajęczych nikt dotknąć nie raczy , A kto schyla się ku nim, gdy błąd swój obaczy , Zagniewany, grzyb złamie albo nogą kopnie ; Tak szpecąc trawę , czyni bardzo nieroztropnie ”

 

 

 

 

Goryczak Purpurowozarodnikowy – „Pan Zamszowy”

….czyli chroniony goryczak z „czerwonej listy”

 

Dzisiaj może będzie trochę nietypowo , ale chcę Wam przestawić myko-przystojniaka , którego spotykamy w Beskidach . Od zawsze znaliśmy go z Panią mego serca – Sznupokiem , zbieraliśmy i nazywaliśmy : „ grzyb ziemny „ . Jego właściwa nazwa to goryczak purpurowozarodnikowy , choć częściej chyba słyszy się nazwę : grzybiec . Rośnie w lasach iglastych i mieszanych, rzadziej w liściastych , w ściółce pod świerkami , często „koleguje” się z jodłą i bukami . Spotkacie go na kwaśnych glebach , szczególnie w rejonach wyżej położonych . Owocniki Pana Zamszowego wyrastają od czerwca do listopada

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Pan Zamszowy – grzybiec purpurowozarodnikowy pod Grabową – w październiku 2018

Jest absolutnie wyjątkowy , wygląda jakby go skrojono z najlepszego gatunku matowego aksamitu , wydaje się jakby był lekko przydymiony lub może lepiej powiedzieć – okopcony dymem , nawet w wilgotne dni trzyma fason zamszowego eleganta . Nos nigdy mu się nie świeci , mimo , że  nie używa pudru. Wizażystka nie miała by z nim zachodu , by przygotować go do występu – przed wejściem na wizję . Mimo , że to borowikowaty pełną gębą , nie sposób go pomylić z żadnym innym , jest ciemnoszary ze szczyptą brązu, czasami niemal czarny , o zapachu wilgotnej ziemi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W dolinie Dobki .

Lubi towarzystwo , rzadko spotykamy go rosnącego solo . Mimo , że jest jadalny , a u nas , w śląskich górach stosunkowo częsty , nie zbieramy go by zasycić głód . Wśród borowikowatych wyróżnia się związkiem chemicznym o innym składzie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Brenna , w lipcu 2017 , w wieczornym słońcu.

Jest gatunkiem zagrożonym , wpisanym w wielu krajach , w tym w Polsce na czerwoną listę , więc i Wy , jeśli go spotkacie dajcie mu rosnąć dalej . Proszę , zastosujcie wtedy foto – grzybobranie , może i Waszym obiektywom uda się go upolować jak wygrzewa się w wieczornym słońcu , jak ten nasz , swego czasu spotkany w Brennej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Też w lipcu ale 2018 , też w Brennej

Ciemnobrązowy niemal czarny , ciemny trzon  , śnieżnobiały pod cienką skórką i ciemne rurki pod kapeluszem – to również Jego znak rozpoznawczy , lekko sinieje przekrojony. Zanim dowiedzieliśmy o jego obecności na czerwonej liście , zbieraliśmy go jak  podgrzybki , czy zajączki . I jedliśmy . Mea culpa . Z racji miejscowej nazwy „grzyb ziemny” – faktycznie przypomina smakiem , a może bardziej zapachem świeżą „wzruszoną” ziemię . Moim zdaniem nie jest gorzki , niesmaczny ani przykry w smaku . Jest specyficzny i łatwy do rozpoznania „pod językiem” . Traktowanie Go jako niejadalnego lub trującego to brednie . Ale nie zachęcam , ze względu na jego rzadkość występowania do „napychania żołądka” Panem Zamszowym . Niech cieszy Wasze oczy  – życząc wielu wrażeń na grzybobraniu – pozdrawia Was – beskidzkasalamandra

tmavohrib-obycajny-xxx1006
Tmavohrib Obycejny 🙂 – żródło naturfoto cz.

 

 

Spadek od wuja Sama – rzecz o borowikach wrzosowych

czyli jak mimochodem odkryliśmy Amerykę ….

A było to tak …. Cudny , absolutnie niepowtarzalnie ciepły , fantastyczny koniec lata . Wrześniowy bajeczny tydzień plus ( taka teraz moda z tym plusem ) . Upragniony , wytęskniony i wyczekiwany przez lata urlop . Gdzie „beskidzkasalamandra” uda się na upojne dni wakacyjnej laby ? Pewno w góry – rzecz jasna jak słońce ….. Gdzieś na tysiąc pięćset ponad poziomem morza , a może na dwa tysiące , w rześkim rozrzedzonym , górskim powietrzu, żeby ponad kosodrzewiną spoglądać na świat u naszych stóp ??? . PUDŁO !  Postanowiliśmy przyjąć na klatę wyzwanie aklimatyzacyjne i „zjechać” kilkaset metrów w dół na poziom Bałtyku . Uroczego polskiego morza .

IMG-20180909-WA0024
Wysoko …. całe trzy metry nad poziomem morza …. plus reklama produktu Casio 🙂

By dotrzeć w „amerykańskie” klimaty , minęliśmy po drodze i sopockie molo , i Hel , Rozewie i Jastrzębią Górę , spotkaliśmy kormorany na falochronie i pobawiliśmy się piłką razem z uroczymi fokami w helskim fokarium . Zjedliśmy kilogramy łososi z grilla , dorszy w sosie kurkowym , kilka panierowanych fląder i skarpów – w nowomowie zwanych obecnie turbotami ( że niby tak z francuska , światowo 😉  ) 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dzisiaj – letnik w cywilu , jutro łowca przygód 🙂

Ja tu wyjeżdżam z gastronomią i razem ze Szczepanikiem gonię kormorany , a przecież miało być o Ameryce…. Wygrzani przez wrześniowe słońce , pewnym wczesnym popołudniem usiedliśmy przy kawie i pysznych lodach rabarbarowych i planowaliśmy sobie kolejny dzień. Plan mógł się nie udać , bo rozmawialiśmy głośno ….. o „upolowaniu amerykańca”  a CIA przecież nie śpi , tylko jak kiedyś – ORMO – czuwa skrycie .  

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Morski piesek 🙂 seehund – foka szara w Helu
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Łebski facet 🙂  – kormoran na falochronie w Łebie

Czas więc na  D-Day , dzień inwazji wypadł nam w tym roku we wrześniu . Normandzką plażę Omaha zamieniliśmy na piaskowe , porośnięte sosnami wzgórza koło Łeby . Z letników w słomkowych kapeluszach przeobraziliśmy się w poszukiwaczy leśnych przygód . Czy spotkamy tu amerykanów ??? Zabieramy Was na krótki spacer przez łebskie lasy , w kierunku latarni Stilo , na wycieczkę po mierzei sarbskiej .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Bajeczna pogoda we wrześniu nad Bałtykiem – Szczęściarze z nas – trzeba mieć w życiu farta 🙂

Słyszeliśmy o nich , oglądaliśmy na zdjęciach , naczytali o inwazyjnym nowym gatunku borowików . O kolejnym po stonce ziemniaczanej najeźdźcy zza Wielkiej Wody , co to niby ma wyprzeć z jesiennego krajobrazu nasze ulubione ceglasie i prawdziwki . Nigdy w życiu nie spotkaliśmy tych nieznanych kapeluszników – więc jednym z celów spaceru , ( poza podziwianiem wybrzeża ) stało się odnalezienie tego „grzybowego graala” . W slangu pomorskich grzyboświrków nazywane są „amerykańcami” , bardziej fachowo – borowikami wysmukłymi . Tajemniczej urody z pewnością dodaje im zagadkowe pojawienie się w nadmorskich lasach . Oto one „upolowane” obiektywem : borowiki wrzosowe

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Boletus projectellus – borowik wrzosowy / wrzosowiskowy , w Łebie we wrześniu 2018

Są urodziwe . To nie ulega wątpliwości , pojawiły się w Polsce kilka lat temu , i szturmem zdobyły okolice wydmy lubiatowskiej , Łeby i Białogóry . Trafiliśmy na najlepszy dla nich czas do wzrostu , w lasach na mierzei sarbskiej spotkaliśmy wielu amatorów grzybobrania , i wszyscy mieli wielkie kosze , a w nich pokaźne ilości leśnych łakoci . Nam , zupełnie nieznającym grzybodajnych miejsc nie sprawiło żadnego kłopotu znalezienie „amerykańców”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wyglądem przypominają kozaki , wyrastają z mchu i wrzosów jak latarnie morskie , ich kapelusze są sympatycznie wypukłe i rumiane jak rogale maślane. Nóżki tych grzybów mają wyraźny „żłobkowany” wzorek a rurki pod kapeluszem są w ciepłych odcieniach żółci, oliwki i seledynu. Podobno są wyjątkowo smaczne , porównywane do borowików szlachetnych . Nie dane było nam skosztować tych leśnych delicji – wystarczyć musiało fotogrzybobranie , bo sarbska mierzeja to rezerwat przyrody i nawet jeśli wolno w nim zbierać runo leśne , to jakoś etyka wzięła górę nad „głodem” . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Podobno widać go było nawet ze Szwecji 🙂
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Hotel Neptun na łebskiej plaży

Wracaliśmy prawie pustą plażą . Szliśmy niespiesznie , piękną , szeroką riwierą po gorącym bielusieńkim piasku . Słuchaliśmy krzyków rybitw i szumu fal przybojowych , chłodząc się co chwilę w wielkiej , słonej sadzawce . Obgadywaliśmy sympatycznych „jankesów” , którzy upodobali sobie na miejsce desantu – łebskie wydmowe lasy . Było to dla nas nowe , fantastyczne doświadczenie jakiego zakosztowaliśmy w pomorskich zagajnikach , szczęściarzami nazwaliśmy tutejszych amatorów grzybów i grzybobrania , bo póki co tylko tutaj znajdziecie borowiki wrzosowe , zwłaszcza we wrześniu , a zwłaszcza we wrzosach 

O9094157.ORF

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
A my – pozdrawiamy wszystkich i już planujemy przyszłoroczny wrzesień ….. 🙂

 

 

Leśna apteka – indyczy ogon

…czyli słów kilka o turkey tail’u – wrośniaku różnobarwnym

Wrośniaka różnobarwnego – bardzo pospolitego grzyba , nie raz mijasz na spacerze w lesie . I pewnie nie przeszło Ci przez myśl, jaki to skarb. Anglojęzyczna nazwa „turkey tail” (indyczy ogon) świetnie opisuje jego wygląd przypominającego ogon dzikiego indyka . Rozpoznamy go po charakterystycznych paskach, koncentrycznie ułożonych na owocnikach . Im owocniki starsze, tym paski są wyraźniejsze. Paski na wrośniakach przyjmują różne barwy w odcieniach brązów i beżów, ale też czerni, z lekko niebieskawym odcieniem. Czasem pojawia się zielony nalot , za który tym razem nie odpowiada fizjologia , są konsekwencją porastających wrośniaka glonów . Brzeg jest zawsze cienki i ostry. Owocnik jest raczej wąski , ma kilka milimetrów do centymetra grubości. Dorasta nawet do wielkości dłoni, ale zwykle są mniejsze, za to w skupiskach. Jest to dość twardy i sprężysty grzyb nadrzewny , pachnie przyjemnie. Po zerwaniu szybko wysycha i blaknie (trzeba trzymać go z dala od światła).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fotografia ze strony urbol.com

Huba . Zwykła huba , zawsze tak o nim myślałem , no może troszkę bardziej kolorowa niż inne szaro-buro-brązowe huby . Przez większość swojego życia , nawet nie pokusiłem się o sprawdzenie w atlasie jego nazwy . A można go znaleźć niemal wszędzie : na martwych drzewach powalonych przez wiatr , suchych konarach leżących na dnie lasu , pniakach, czy nawet na obumierających  już drzewach . Zwykle rośnie dachówkowato, jeden nad drugim, ale na pniakach potrafi rosnąć w koło, tworząc formy podobne do kwiatów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wrośniak z Beskidu Śląskiego

 

Kariera tego niepozornego grzyba nabrała tempa ostatnimi czasy za sprawą amerykańskich naukowców. Jednak wrośniak był stosowany już w tradycyjnej medycynie chińskiej, dorobił się nawet opinii najbardziej poszukiwanego grzyba witalnego. Według chińskiej medycyny , grzyb ten działa oczyszczająco – oczyszcza ciało z toksyn i flegmy , pomaga w natlenieniu krwi , wzmacnia układ odpornościowy . Używano go do leczenia problemów z trawieniem i wątrobą, ale też tych natury duchowej : wrośniak uspokaja, przeciwdziała bezsenności i kołataniu serca. Usuwa niepokój i rozdrażnienie. Herbata z wrośniaka ma tysiącletnie tradycje w Azji.

DSC_2120
Fot : Arkadiusz Tyka

Indycze ogony są tradycyjnie stosowane w leczeniu  różnych schorzeń . Dotyczą głównie chorób płuc , śledziony i wątroby . W Japonii wyekstrahowane z wrośniaków , a związane z białkiem polisacharydy są stosowane jako leki przeciwko nowotworom . Jest także skuteczny przeciwko bakteriom E. coli , opryszczce i stanowi jeden ze składników leków przeciwko AIDS . Zapobiega przeziębieniom i grypie , zabija wirusy uciążliwego brodawczaka – odpowiedzialnego za wstrętne i uporczywe kurzajki . Od czasów dynastii Ming wyciąg z grzyba pito jako herbatę dla ogólnego zdrowia . Wrzenie zabija zanieczyszczenia na grzybie i uwalnia aktywne enzymy . Dzięki nowoczesnym metodom ekstrakcji , związki, które są najbardziej korzystne, wydobywane są z wrośniaków jeszcze bardziej skutecznie.

DSC_2535
Fot : Arkadiusz Tyka

Związki te specyficznie wpływają na jedną z najważniejszych komórek układu immunologicznego – tzw. komórki pomocnicze T . Komórki te regulują funkcję wszystkich innych komórek układu odpornościowego. Wysyłają sygnały , które komórki mają być aktywowane, kiedy, do kiedy i w jakim stopniu . Owocniki „Indyczego ogona” pomagają w reaktywacji komórek pomocniczych T w celu przywrócenia normalnych procesów odpornościowych . Dzięki swoim silnym właściwościom immunostymulującym, fitoterapeuci polecają wrośniaka również w profilaktyce i w zwalczaniu wczesnych stadiów boreliozy. Wspomagając immunologię organizmu , przyspieszymy efektywność walki z tą chorobą.

DSCF3070
Fot : Arkadiusz Tyka

Turkey Tail, dzięki obecności niektórych związków z grupy sacharydów korzystnie działa na mikroflorę jelitową. Podwyższony zostaje poziom „dobrych” bakterii chroniących nas przed infekcjami , np. z grupy bifidus natomiast poziom baterii chorobotwórczych zostaje zmniejszony . Pacjenci, którzy przechodzili długą i intensywną antybiotykoterapię, są szczególnie narażeni na zaburzenia równowagi mikroflory, stąd przyjmowanie przez nich preparatu zawierającego wrośniaka jest szczególnie wskazane. Prawdę mówiąc wystarczy wpisać w wujka goggle hasło wrośniak lub turkey tail , a wyskoczy nam litania dostępnych na rynku – nie tylko suplementów diety , ale i lekarstw przez duże „L” . Co ważne nie będzie to chemiczna breja , ale naturalne farmaceutyki.

DSCF3088
Fot : Arkadiusz Tyka

Wrośniak należy do tzw. gatunków kosmopolitycznych , występując prawie na każdym kontynencie . Obecnie grzyb jest również hodowany , w celu pozyskiwania ekstraktów i później otrzymywania z nich leków. Nie bez przyczyny nadano mu jeszcze jedną nazwę : „grzyb witalny” . Analizując zawarte we wrośniaku substancje czynne, można wywnioskować jego możliwe zastosowania w lecznictwie. Jako pierwsze wymienić należy działanie przeciwnowotworowe , przydatne szczególnie w leczeniu raka piersi, gdyż zwiększa skuteczność stosowanej chemioterapii. niwelując jednocześnie skutki uboczne chemio- i radioterapii . Ponadto pamiętajmy, że do walki z każdym nowotworem potrzebny jest silny układ immunologiczny . Przyjmowanie preparatu z Turkey Tail jest zasadne, gdy zakłócona jest tzw. odpowiedź komórkowa organizmu, czego przyczyną jest np. długotrwała antybiotykoterapia, która obniża poziom limfocytów Th1. Wrośniak okazał się również skuteczny w leczeniu zakażeń bakteryjnych , np gronkowcem złocistym, Należy pamiętać, że ogólna modulacja układu odpornościowego uzasadnia także suplementację Turkey Tail-em  podczas zwyczajnych infekcji, które pojawiają się przy osłabieniu odporności wywołanym typowymi czynnikami, jak zła dieta czy długotrwały stres.

27788158_1935535686758574_5741061310491412002_o
Fot : Arkadiusz Tyka

No dobrze , znaleźliśmy w lesie ten „indyczy ogon” , i co dalej ? Wrośniaki możemy zrywać cały rok. Są pospolite w lasach, ale mogą wyrosnąć też na podwórku lub w parku, o ile będzie tam martwe drewno. Po zebraniu trzeba wrośniaki pokroić lub w inny sposób rozdrobnić i wysuszyć. Nie należy przekraczać przy suszeniu temperatury 50 stopni, nie wolno suszyć na słońcu. Jak wszystkie grzyby lecznicze suszyć należy w okrągłej suszarce do grzybów , tej samej, w której jesienią rządzą podgrzybki i prawdziwki. Po wysuszeniu grzyby przechowujemy w ciemnym i suchym miejscu np. w szczelnie zakręconym słoiku.

S7302270
Fot : Romuald Tomaszewski ( roto1 )

Fitoterapeuta Jan Oruba podaje następujący sposób przyjmowania wrośniaka: 10 gram suchego grzyba zalać 500ml wody i gotować 45 minut. Odcedzić, pić w dwóch ratach. Można też przyjmować suchy proszek – 3 razy dziennie po 3g przed posiłkiem, popić gorącym napojem. Maksymalną ekstrakcje polisacharydów uzyskamy gotując grzyba 80 minut na wolnym ogniu.

Wiele ciekawych informacji o tej „niby zwykłej”  hubie , zaczerpnąłem ze strony :  https://urbol.com/turkey-tail/  , zdjęcie w nagłówku – Josef Hlasek – http://www.hlasek.com

Jednocześnie dziękuję Arkowi ( ArekGeo ) i Romkowi ( roto1 ) za pokazane tu świetne zdjęcia. 

 

 

W beskidzkiej fabryce kapeluszy

W Skoczowie, gdzie mieszkamy , niedaleko naszego domu , dosłownie „za płotem”  – od stu niemal lat działa fabryka kapeluszy . Założona jako filia słynnej wiedeńskiej firmy Hückel była w latach międzywojnia , wizytówką miasta . Kapelusze od Huckla nosiło się dumnie , a metka świadczyła o doskonałym guście i elegancji . Być może moda na te finezyjne nakrycia głowy kiedyś jeszcze powróci , ale póki co skoczowskie kapelusze toczą się po równi pochyłej. Tymczasem tuż , tuż po sąsiedzku otwiera się coraz raźniej konkurencja . To breńska – sezonowa fabryka kapeluszy . Fabryka nazwana została imieniem „Matki Natury” , ubiega się w grzybowym konkursie o laur „Pride Of Beskidy”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Breńska buczyna 18 czerwca 2018

Breńskiej fabryce nie potrzebne są hale produkcyjne ani maszyny . Zakładzik nie dba ani o ZUSY , ani o podatki , w nosie ma też wydatki na reklamę . O dopuszczeniach dozoru technicznego i ochrony środowiska też w tej naturalnej manufakturze nikt nie słyszał . Wystarczą dobre buty , wiklinowy koszyk i kilka popołudniowych godzin wolnego by zwiedzić fabrykę kapeluszy .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Hitem eksportowym , prawdziwym produktem z górnej półki – są znane na wszystkich kontynentach – kapelusze zwane szlachetnymi . Tak ze względu na ich urodę , jak i na budzące zazdrość – spojrzenia innych elegantów . Te nakrycia głowy sprawdzą się zarówno podczas eleganckich wieczorów , jak i do kreowania codziennego wizerunku.  Beż i ochrowe brązy to klasyka w pigułce . Styl i elegancja .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Borowiki szlachetne Brenna 18 czerwca 2018

Nie mniej estetyczne są meloniki ceglaste . Te – z kolei w modnych czekoladowych odcieniach brązów , z czerwonymi akcentami dodały by szyku damom odwiedzającym wyścigi konne w Ascott . Zwłaszcza tam , na angielskiej ziemi , każde finezyjne nakrycie głowy będzie zauważone , obsypane zachwytami i opisane w rubryce „towarzyskie” w gazecie „The Sunday Times” 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dodatki zielonych akcentów – koniczynek wyznaczą nowe trendy w modzie na wytworny , sportowy luz . Tak wyznacza się nowe standardy w stylizacji na nadchodzący sezon  2018 . Strojnie , wykwintnie i zalotnie . Tak się teraz wypada nosić w wyższych sferach .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Borowiki ceglastopore 18 czerwca 2018

A co z tymi dandysami , którym wzrost , bądź tusza nie będzie współgrała z kapeluszami ? Dla nich breńska  fabryka proponuje grubotrzonowe nakrycia głowy . Popielate , z rubinowymi dyskretnymi wstawkami , o fakturze aksamitu przydadzą szyku nawet osobnikom ze znacznie zawyżonym BMI .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Zalotna czerwień i klasyczna szarość – borowik grubotrzonowy 18 czerwca 2018

Młodsze pokolenie również nie będzie narzekać. W katalogu wyrobów znajdziemy figlarne , kanarkowe czapeczki , w slangu technologicznym zwane pieprznikami . Nie , że „pieprzne” i ostre . Wykwintne i poszukiwane , zawsze będziecie w dobrym nastroju przyozdobieni takim zalotnym , szelmowskim kapelusikiem . Zawsze „w sosie”  to slogan , który spodoba się młodzieży. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Breńskie pieprzniki 

Klasyka , klasyką ale dwudziesty pierwszy wiek wyznacza bardziej ekstrawaganckie kierunki . To kapelusiki w kropki . Dla panienek , na plażę , dla dam , jako ochrona przed słońcem . Zastosowań wiele , fasonów również kilka . Kolorystyka pełna . Nawet na zamówienia specjalne stworzymy tęczowe wyroby. Tęgości od rozmiaru S do 3XL . Bestsellerem jest w tym roku brąz w ciapki . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nasze wyroby zadowolą najbardziej wymagających klientów . Tych poszukujących ekstrawagancji , jak również tych , zakochanych w klasycznym stylu , gwarantujemy zadowolenie dla starszych i dla młodszych . Wyroby  są bezcenne , wytwarzane jednostkowo i w krótkich seriach . Z najlepszych naturalnych materiałów . Pachnące nowością , świeżością przyniosą Wam wiele radości zarówno podczas „zakupów” jak i w trakcie ich użytkowania .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szkoda , że mam tylko jedną głowę , gdybym jak niektóre bajkowe smoki miał tych głów więcej niż czterdzieści – każdą z nich przyozdobiłbym dzisiaj niekonwencjonalnym nakryciem głowy . Z breńskiej fabryki kapeluszy , zachwycony podażą wysmakowanych majstersztyków kapeluszniczej pracy – pozdrawia wszystkich  Tazok

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

ze specjalną dedykacją dla nieco zasmuconego klimatem dolnośląskim i trzaskającą pod nogami suszą – Pawła . Z życzeniami by i u Ciebie las był tak mokry , bogaty i hojny w kapelusze , a zwłaszcza tak rozkosznie pachnący wilgocią jak lasy u nas – w Beskidach 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

https://www.lenartpawel.pl/lipcowe-klimaty-w-czerwcowym-lesie