Dwie mgliste doliny

Helweci mają swoje Quatre Vallées – wyjatkowe tereny narciarskie w Alpach Szwajcarskich . Cztery bajkowe doliny nad Rodanem wokół Veysonnaz i Verbier są z pewnością uroczym zakątkiem . Francuzi szczycą się trzema dolinami – Les Trois Vallées – są również rajem dla miłośników białego szaleństwa . Kurorty w Courchevel , Les Menuires i Meribel są obiektami westchnień dla narciarzy z całego świata . I my mamy w Polsce swoje dwie doliny czyli Muszynę i Wierchomlę .

W Śląskich Beskidach też mam swoje ulubione dwie doliny . Dwie breńskie perełki . Dolinę Leśnicy i  Hołcynę – rozdzielone Starym Groniem i Grabową  . Postaram się pokazać Wam jak cudownie wyglądają „moje góry” – w późny , mglisty , lipcowy podwieczór , w promieniach zachodzącego słońca , podświetlone jego purpurowym blaskiem .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Breńskie dolinki przykryte bezami „upieczonymi” z deszczowych chmur po prawej Leśnica , po lewej Hołcyna 16 lipca 2018

Tuż przed wieczorem , po rzęsistych ulewach wyszedłem na spacer pod „Dwie Cisowe” by z daleka, z wysoka , z góry , nacieszyć oko widokami moich „Dwóch Dolin” . Z nad gór powoli , jak w zwolnionym tempie unosiły się mgły , zawieszały się leniwie na wierzchołkach drzew i otulały śródleśne polany . Zwrotnikowa wilgoć parowała , tworząc niesamowite obrazy . Zawsze mówiliśmy , że góry „dymią” , i zawsze taki widok zwiastował zbliżającą się kilkudniową słotę .  

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dymiące Beskidy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tumany wilgotnego powietrza niesione ledwo odczuwalnym wiatrem , to odsłaniały całe wielkie połacie górskich grzbietów , to znowu zasnuwały doliny białą mgłą . Wśród mgieł , nisko nad horyzontem co raz rozbłyskiwała chyląca się ku zachodowi – karmazynowa , gorąca kula . Słońce malowało góry ciepłymi , nienaturalnymi jak na lipiec kolorami . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
To samo miejsce – w odstępie kwadransa – dolina  potoku Leśnica – widok w kierunku kamieniołomu 16 lipca 2018

Czas uciekał a ja stałem oczarowany . Natura mieszała na swojej malarskiej palecie wszystkie kolory . Nie skąpiła żadnej barwy . Krzyżowała ze sobą pory roku , łączyła soczystą wiosenną zieleń ze śnieżną bielą i październikowymi brązami . Zachodzące słońce uknuło , klimatyczną kolorową bajkę . Po mistrzowsku żonglowało tonacją i nastrojem oglądanych obrazów . Stałem wpatrzony w ten spektakl świateł i cieni i nie wierzyłem , że to dzieje się na jawie .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I tak zakończył się ten niesamowity wieczór . Wracałem do domu w kompletnym mroku . Odprowadzały mnie dźwięki lasów i strumieni , migały jak iskierki w ciemnościach , dziesiątki ciekawskich par zwierzęcych oczu . Żegnały mnie ich pomruki i nawoływania . Słyszałem jak zwierzaki szeptały między sobą : …. ” On tu wróci , zobaczysz łaniu , mogę się założyć z zającem o trzy marchewki , że on jeszcze tu wróci …..” 

 

Beskidy pachnące żywicą

… czyli nasza „mała Kanada”

Tak , to niemal pewne . Mamy National Geographic i Animal Planet za darmo , bez umowy i abonamentu . Wystarczy wyjść z domu na krótką wycieczkę , na spacer po dolinie , na dłuższą wyprawę w góry . Nieważne czy wczesnym porankiem , czy jak dzisiaj późnym popołudniem – tak by doczekać w górach zmierzchu. Sam czasami nie mogę uwierzyć w te dźwięki , zapachy i obrazy których doświadczamy w „naszych górach” . Łapię wszystkimi zmysłami wrażenia , z których każde jest niepowtarzalne . Przyjemny dotyk natury zawsze wciągnie tak , że zatracenie się w górach jest nieuchronne . Dlaczego ? Sami zobaczcie co takiego jest w naszych górach . Oto moje przepiękne okolice , „nasza” dzika beskidzka „Kanada pachnąca żywicą „

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dzisiaj , przed zmierzchem w dolinie Wilczego Potoku 20 maja 2018

Niemal wszystko co dzisiaj zobaczycie sprokurował tylko ostatni weekend , od piątku wieczora do niedzieli , kapryśna beskidzka pogoda , i nasze pięć spacerów po dolinach i górach Brennej . Kumulacja wrażeń ? Górska przyroda w pigułce ? Pewnie też trochę przypadku i łut szczęścia .

O5192605.ORF
See You 🙂   –  Pod górą Łazek 19 maja 2018

Byliśmy obserwowani bacznie od wczoraj przez salamandry . Przyglądały się nam po ostatnich deszczach z każdej niemal norki , wyglądały z każdej dziupli i spod każdego prawie kamienia , ich jaskrawe ciała przyciągały wzrok i malowały uśmiechy na twarzy . Jakże miałoby być inaczej , skoro to stronka beskidzkiejsalamandry ? 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Tazoku , nie teraz, mam sjestę 20 maja 2018

Co takiego jest w naszym górskim lesie, że przyciąga nas do siebie jak potężny magnes , że nie możemy się nań napatrzeć , że ciągle tęsknimy za jego szeptami i zapachem ? Że nie ma dla nas znaczenia pogoda, temperatura , pora roku czy nastrój. Znamy ten las jak własną kieszeń , znamy każdą ukrytą ścieżkę, w którą nikt normalny nie odważyłby się zapuścić , każdy krystaliczny strumień i wszystkie drobne , kolorowe kamyki na jego dnie , wiemy, pod którym głazem w potoku mieszkają pstrągi , a w której zatoczce, jesienią kłębią się różnobarwne liście .

Tym „czymś ” jest nieobliczalna i nieprzewidywalna Matka Natura . Spotkanie myszołowa – to nie zdarza się co dzień .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Chyba myszołów , tak na 99,99% 🙂

No bo jak inaczej , jak tylko nieobliczalnością wytłumaczyć , że znienacka wyszła wprost na mnie sarenka . Prawdopodobnie młoda i brzemienna . Właśnie w trakcie zrzucania zimowej sukni na korzyść zwiewnej , letniej szaty ( dzięki Grażko za wsparcie w tej materii ) . Była tak blisko , że nawet krótki obiektyw 40mm wystarczył by ją uwiecznić . 

O5182527.ORF.jpg

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Oba zdjęcia – późnym popołudniem w żarnowieckiej dolinie 18 maja 2018

Wiem , że z tym NatGeo Wild to trochę siermiężne porównanie  , tym niemniej mamy to wszystko na wyciągnięcie ręki , a nie gdzieś tam het , het na krańcu świata , na antypodach. Wróćmy znowu do Wilczego Potoku  – chyba najpiękniejszej breńskiej doliny . Tu oprócz widoków zachwycającego strumienia nastąpił chrzest Pani mojego serca – w roli fotografa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wilczy Potok wieczorem 20 maja 2018

Paparazzi w spódnicy poradziła sobie ze skomplikowanym urządzeniem jakim jest aparat fotograficzny . Jej pęd do szybkiego zaliczenia kursu fotografowania przybrał na sile , kiedy zasugerowałem , żeby traszka górska spacerowała po jej dłoni , a ja zrobię zdjęcia . Błyskawicznie opanowała tajniki migawki , przysłony i czasu naświetlania 🙂 . Tryb auto w takich przypadkach bardzo się przydaję 🙂  Wyszło jak na pierwszy raz genialnie . Oto efekty poniżej a na nich ona – traszka , a właściwie on czyli Pan Traszek Górski na mojej dłoni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Traszka górska – pan Traszek w szacie godowej 20 maja 2018    fot: Marzena Józefowicz
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Spacerkiem po tazokowym nadgarstku 20 maja 2018   fot: Marzena Józefowicz

Pamiętam jak stanąłem kiedyś , późną jesienią , u progu zimy w mgliste , wilgotne , melancholijne przedpołudnie , na polanie do której można dotrzeć tylko „na azymut / na przełaj” , poza wszelkimi normami , na polanie , której nikt z Was nie znajdzie , a ja też nie przyłożę ręki by stała się znaną celebrytką . Tylko tutaj , poza ciepłym domem , czuję się bezpiecznie , jak u siebie , czy to metafizyka ? magia ? spełnienie ? duchowość ? na pewno mistyka – to wszystko w pewnej chwili spotkało się w tym jednym miejscu i otuliło mnie tak przyjemnie , blisko i szczelnie , że mimo chłodu , trwałem tam oczarowany baśniowym , zjawiskowym – naszym lasem. Włożyłem ręce do kieszeni , wpatrywałem się w mgłę , wsłuchiwałem w ciszę , chłonąłem aromat żywicy , mokrych liści i zapach położonych traw na polanie. Czułem się jak Faust, mający oddać duszę diabłu kiedy smakując pełnie szczęścia wypowiadał słowa – a ja powtarzałem za nim – „chwilo trwaj – jesteś piękna „ . Las ogrzewał mnie swoim niewidzialnym , abstrakcyjnym żarem , rozmawialiśmy – milcząc przez ponad dwie godziny .

77074
Brenna 6 listopada 2016

Już od dawna wiem i czuję , że Beskidy rzuciły na nas swój urok . Zaraziły miłością do siebie, miłością odwzajemnioną i zniewalającą , jakby wywołaną przez magiczny eliksir. Miłością dojrzałą , takim uczuciem ,  w którym im więcej dajesz , tym więcej masz do zaofiarowania. Czas uczy nas widzieć sercem i doceniać autentyczność . Nasze doświadczenia prowadzą nas do dojrzałej miłości ….. Kochać , jak to łatwo powiedzieć ….. Życzę Wam spotkania takiej miłości na Waszej drodze , najlepiej z ukochaną osobą u boku . 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Jak tak dalej pójdzie , to Tazok gotów się ze mną ożenić 🙂 19 maja 2018 pod górą Łazek